Zwolnienie nie oznacza deportacji. Brytyjski rząd rozpoczął szeroko zakrojony program wcześniejszego zwalniania więźniów, mający rozładować kryzys przepełnienia zakładów karnych. Już w pierwszym etapie na wolność wyjdzie około 700 skazanych z więzień w Anglii i Walii. Docelowo program obejmie blisko 4,5 tys. osób, które będą mogły opuścić więzienie po odbyciu jednej trzeciej kary i resztę wyroku spędzić pod nadzorem poza murami zakładów karnych. Około 700 skazanych wyszło opuściło już w czwartek 1 października więzienia w Anglii i Walii w pierwszym etapie nowego programu wcześniejszego zwalniania więźniów z zakładów. Rząd wprowadził go, bo od kilku lat w więzieniach brakuje miejsc. Część osób, które dotychczas musiały spędzić w więzieniu połowę kary, teraz będzie mogła opuścić zakład karny po upływie jednej trzeciej wyroku i odbyć resztę kary poza więzieniem, pod nadzorem. Zwalniani wcześniej przestępcy nie są objęci amnestią. Odbywają resztę kary poza zakładem karnym i stosować się muszą do warunków, których złamanie grozi powrotem za kratki. Co do zasady nosić muszą elektroniczną bransoletkę. Łącznie program objąć ma ok. 4,5 tys. skazanych. Wypuszczani będą w 10 grupach, aż do 9 czerwca 2027 r. Kto nie może liczyć na wcześniejsze zwolnienie z więzień? Program nie obejmuje m.in. osób skazanych za gwałt, spowodowanie śmierci i poważnych przestępstw seksualnych wobec dzieci. Wyłączeni są także skazani na dożywocie oraz najgroźniejsi przestępcy odbywający inne rodzaje kar. „Wypuszczenie z więzienia nie oznacza wolności” - zapewnił Alex Norris, minister sprawiedliwości, w nagraniu na platformach społecznościowych ministerstwa sprawiedliwości. Dodał, że program sprawić ma, że system więziennictwa się „nie zawali”. Rząd podkreśla, że po poprzednich gabinetach odziedziczył sytuację, w której więzienia są przepełnione. Pod koniec września zajętych było 98 proc. miejsc w więzieniach. „Zwalniani są objęci dozorem elektronicznym, obowiązują ich strefy wykluczenia i różnego rodzaju ograniczenia dotyczące możliwości przemieszczania się. (…) Nadal pozostają pod ścisłą kontrolą” – podkreślił w Sky News James Murray z ministerstwa finansów. Ocenił, że sytuacja, w której w więzieniach zabrakłoby miejsca w większym stopniu zagroziłaby społeczeństwu. Według opozycyjnej Partii Konserwatywnej pomysł jest niebezpieczny. „Dzisiejsze zwolnienia są zniewagą dla ofiar, zagrożeniem dla społeczeństwa i zachęcą tylko przestępców do dalszego łamania prawa. Wiedzą, że mają bilet na wolność” – ocenił w oświadczeniu Nick Timothy, minister sprawiedliwości w torysowskim gabinecie cieni. BBC opublikowała rozmowę z trzema kobietami, które poinformowano, że programem objęto ich byłych partnerów, skazanych za przemoc wobec nich. Jedna z kobiet obawia się o swoje życie. Jej były partner skazany został za kontrolujące zachowanie oraz posiadanie broni, m.in. samurajskiego miecza. Deportacja tylko dla nielegalnie przebywających w UK W wypadku cudzoziemców, np. z Polski, wyjście z więzienia w ramach rozpoczętego w czwartek programu nie jest bezpośrednio powiązane z deportacją. „Chcemy deportować zagranicznych przestępców, którzy nie mają prawa przebywać w tym kraju. Dążymy do usunięcia ich z kraju przy najbliższej możliwej okazji. Jeśli jednak nie da się tego zrobić od razu, są zwalniani warunkowo, tak jak inni skazani, podczas gdy my kontynuujemy działania zmierzające do ich deportacji” – przekazał rzecznik brytyjskiego rządu. To nie pierwszy podobny program. Systemy wcześniejszego zwalniania więźniów działały już w 2023 i 2024 roku, odpowiednio za rządów konserwatysty Rishiego Sunaka i laburzysty Keira Starmera. Pierwszy pozwalał skrócić pobyt w więzieniu maksymalnie o 70 dni, drugi pozwalał na to po odbyciu 40 proc. kary. Czytaj także: Brytyjczycy wypuszczą tysiące więźniów. Część skazanych trafi do Polski