Zajmie się wojowaniem. Ponad rok po wystąpieniu z administracji prezydenta Donalda Trumpa Elon Musk ponownie dołącza do amerykańskiego rządu. Najbogatszy człowiek świata ma objąć wiodącą rolę w nowej inicjatywie Pentagonu, mającej na celu zbadanie przyszłości działań wojennych. Poinformował o tym sekretarz wojny Pete Hegseth. O zadaniach inicjatywy nazwanej Projektem Meridian szef Pentagonu Pete Hegseth poinformował w bazie wojskowej w Wirginii. Wskazał, że ma ona na celu kreatywne spojrzenie w przyszłość, a także określenie obszarów, w których Stany Zjednoczone mają dominować, oraz określenie zdolności, które muszą w tym celu opanować.Sekretarz obrony zwrócił również uwagę na rozwój autonomicznego prowadzenia wojny, w której systemy uzbrojenia i sztuczna inteligencja mogłyby przeprowadzać ataki bez bezpośredniego zaangażowania człowieka.– Musimy patrzeć w przyszłość, aby zapewnić sobie dominację militarną i technologiczną w nadchodzących dekadach – podkreślił Hegseth. Dodał, że Projekt Meridian ma przedstawić wyniki swoich prac w ciągu 120 dni.Musk wspierał TrumpaElon Musk, który ma objąć wiodącą rolę w inicjatywie, był już w przeszłości członkiem administracji prezydenta Donalda Trumpa. Mocno wspierał go w kampanii wyborczej. Policzono, że przekazał na nią przeszło 250 milionów dolarów.Miliarderowi powierzono kierowanie Departamentem Efektywności Rządowej (DOGE), instytucją publiczną powołanej przez prezydenta, której głównym zadaniem było obniżenie kosztów funkcjonowania państwa i nadzorowanie redukcji miejsc pracy w administracji federalnej.Szef Tesli, SpaceX i platformy X zrezygnował w maju ubiegłego roku. Tłumaczył, że chce zająć się biznesem. Rezygnacja nastąpiła dzień po tym, jak skrytykował jedną z ustaw. Media ujawniły, że Musk wielokrotnie spierał się z członkami administracji Trumpa.Później obrażał prezydenta, twierdził, że bez niego przegrałby wybory, a nawet odgrażał się, że założy własną partię. Na początku sierpnia dziennik „The Wall Street Journal” ujawnił, że Musk zgodził się przekazać Republikanom co najmniej 100 milionów dolarów, aby pomóc im w wyborach uzupełniających w USA, najwyraźniej po raz kolejny zbliżając się do Trumpa.Czytaj także: Trump o zagrożeniu AI. „Jeśli coś pójdzie nie tak, powiem o tym światu”