Aukcja „nieważna”. Kreml na gwałt szuka środków na zasypanie rosnącej dziury budżetowej wywołanej wojną. Jednym z nich miała być zaplanowana na 30 września aukcja obligacji skarbowych OFZ z terminem wykupu w 2030 roku. Resort finansów uznał ją jednak za nieważną, gdyż nie było chętnych. Aukcja była ostatnią w III kwartale, w którym resort planował pożyczyć łącznie 1,264 bln rubli (58,7 mld zł). Zakończyła się ona niepowodzeniem „z powodu braku ofert po akceptowalnych cenach” – poinformowało ministerstwo w komunikacie, cytowany przez niezależny serwis The Moscow Times.„Nikt nie przyszedł na aukcję obligacji” – zażartowali cytowani przez Centrum Europy analitycy brokera bankowego T-Inwiesticyji. Do wpisu dołożyli ikonkę z twarzą smutnej dziewczynki.Kreml reagujeResort nie sprzedał obligacji na aukcji po raz pierwszy od lipca. Wówczas spadki na rynku zmusiły Kreml do wstrzymania emisji długu. W ubiegłym tygodniu planowano sprzedać dwie serie papierów dłużnych o łącznej wartości 150 mld rubli (7 mld zł), a tydzień wcześniej – za 139,6 mld rubli (6,5 mld zł).Analitycy Raiffeisenbanku ocenili, że rosyjski rynek długu publicznego był „rozczarowany doniesieniami o dość istotnych zmianach w planach budżetowych na ten i przyszły rok”.Według agencji Reutera w przyszłym roku rząd w Moskwie zwiększy wydatki na wojsko o około jedną trzecią, do poziomu 17,1 bln rubli (795 mld zł). Razem z wydatkami na pozostałe resorty siłowe pochłoną one ponad 40 proc. rosyjskiego budżetu.Szukanie pieniędzy na wojnęMinisterstwo Finansów szuka sposobu, by sfinansować bandycką agresję na Ukrainę. Podniosło prognozę deficytu budżetowego na bieżący rok z 3,6 bln rubli (167 mld zł) do rekordowych 7,3 bln rubli (339 mld zł). Na jego pokrycie planuje dodatkowo pożyczyć bilion rubli (46 mld zł). W przyszłym roku zamierza również sprzedać obligacje o wartości 7,7 bln rubli (357 mld zł).Centrum Europy zwróciło uwagę, że w miarę pogarszania się sytuacji na rynku długu budżet coraz częściej finansowany jest środkami Banku Rosji. Na początku września resort finansów jednorazowo sprzedał bankom obligacje o zmiennym oprocentowaniu („floatery”) za prawie bilion rubli i tego samego dnia banki pożyczyły od Banku Rosji niemal taką samą kwotę.Zdaniem ekonomisty Władisława Inoziemcewa jest to „skoordynowana gra” będąca w istocie „czystą operacją emisyjną”. Bank centralny pożyczał pieniądze bankom, by te mogły pożyczyć je rządowi, a następnie banki zastawiały kupione od rządu obligacje OFZ w banku centralnym jako zabezpieczenie. Jeżeli kolejne aukcje obligacji się nie powiodą, reżim Władimira Putina przypuszczalnie wróci do tej praktyki.Wyprzedaż złotaMoskwa szuka też innych metod finansowania wojny. W pierwszej połowie roku rosyjski bank centralny sprzedał około 43,5 ton złota. Tylko w czerwcu zapasy zmniejszyły się o 9,33 tony. Na 1 lipca rosyjskie rezerwy skurczyły się do 2,283 tys. ton – najniższego poziomu od lutego 2020 roku.Niezależny portal The Moscow Times zwrócił uwagę, że to największa wyprzedaż tego kruszcu co najmniej od 25 lat. Dochody są wykorzystywane do zbilansowania budżetu federalnego w obliczu rosnącego deficytu spowodowanego działaniami wojennymi oraz związanymi z nimi sankcjami i ograniczeniami, a także stratami przemysłu naftowego.Eksperci szacują możliwe wpływy ze sprzedaży złota na niemal 479 mld rubli (23,1 mld złotych). Deficyt budżetowy w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku sięgnął 5,73 bln rubli, czyli około 301 mld złotych.Czytaj także: Kreml sięgnął po niemiecką sieć sklepów. Przejęto aktywa w Rosji