Szokująca decyzja sądu. Jest list gończy za 42-letni Kamilem Bocheńskim, który odurzony narkotykami i lekami spowodował wypadek samochodowy, w którym zginęły trzy osoby. Mężczyzna uciekł ze szpitala, gdzie leczył obrażenia doznane podczas kraksy. Wcześniej sąd uznał, że nie ma potrzeby, aby go aresztować, motywując to „ciężką sytuacją zdrowotną oraz stanem psychicznym podejrzanego i jego żony, która miesiąc wcześniej straciła dziecko”. List gończy za Kamilem Bocheńskim, to pokłosie wypadku z sierpnia i decyzji Sądu Rejonowego w Rzeszowie, który uznał, że nie ma potrzeby aresztowania mężczyzny, mimo ciążących na nim poważnych zarzutów. Do tragedii doszło w sobotę 22 sierpnia przed godz. 8:00, na drodze krajowej nr 9 w miejscowości Głogów Małopolski (Podkarpacie). Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 42-letni kierujący BMW X4, jadąc od strony Głogowa Małopolskiego w kierunku Kolbuszowej, podczas wyprzedzania kolumny pojazdów zderzył się czołowo z jadącą z przeciwnego kierunku Kią Stonic, którą kierował 39-letni mieszkaniec powiatu tarnobrzeskiego. Podróżowały z nim dwie osoby w wieku 79 i 73 lat (prawdopodobnie jego rodzice). Kierowca Kii oraz 73-letnia kobieta zginęli na miejscu. Do szpitala trafili 42-letni Kamil Bocheński jadący BMW oraz 79-letni pasażer Kii. Ten ostatni był w bardzo ciężkim stanie. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie wynika, że winę za tragedię ponosi Bocheński. Dwa dni po wypadku śledczy skierowali do Sądu Rejonowego w Rzeszowie o aresztowanie 42-latka. Drogowy zabójca na wolności „Sąd nie przychylił się do wniosku o izolację, ani nie zastosował żadnych wolnościowych środków zapobiegawczych, motywując to ciężką sytuacją zdrowotną oraz stanem psychicznym podejrzanego i jego żony (związanym z utratą dziecka w lipcu br.), nakazując zwolnienie zatrzymanego” – poinformował prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Prokuratura niezwłocznie skierowała do Sądu Okręgowego w Rzeszowie zażalenie na decyzję sądu I instancji. Okazało się, że wniosek śledczych o izolację Bocheńskiego był słuszny. „Już 26 sierpnia prokuratura została powiadomiona, że Kamil B., bez uzyskania formalnego wypisu ze szpitala, przy asyście małżonki samowolnie opuścił Oddział Traumatologii i Ortopedii w Rzeszowie. Natychmiast zarządzone przez policję poszukiwania nie przyniosły rezultatu” – dodaje prok. Ciechanowski. Czyta także: Wypadek na przejściu dla pieszych. Jest ofiara śmiertelna Jest areszt, ale nie ma podejrzanego Sąd Okręgowy w Rzeszowie zajął się zażaleniem prokuratury na brak aresztu dla Bocheńskiego 2 września. Obrońca mężczyzny ujawnił, że jego klient przebywa w Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. Sąd II instancji uznał, że należy aresztować podejrzanego na trzy miesiące. Do wskazanego przez adwokata szpitala pojechali poznańscy policjanci. Jego Kamila Bocheńskiego już tam nie było. „Z uzyskanych informacji wynika, że w godzinach zbliżonych do zakończenia posiedzenia sądu w Rzeszowie, Kamil B. pospiesznie opuścił jednostkę medyczną w Poznaniu (został wypisany do leczenia domowego)” – czytamy w komunikacie prok. Ciechanowskiego. Tymczasem wyniki toksykologii wykazały we krwi podejrzanego obecności 3-CMC (Klofedronu) oraz leku nasennego. 9 września w szpitalu zmarł trzeci pasażer Kii – 79-letni mężczyzna. Prokuratura zmieniła więc zarzuty ciążące na Kamilu Bocheńskim na spowodowaniem wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie pod wpływem substancji psychotropowych, za co grozi od 5 do 30 lat więzienia. List gończy Imię i nazwisko: Kamil Bocheński Data urodzenia: 10 października 1984 r. Ostatnie miejsce zamieszkania: Rzeszów Osoby, które znają miejsce pobytu poszukiwanego, proszone są o zawiadomienie o tym najbliższej jednostki policji, prokuratora lub sądu. Czytaj także: Tragiczny wypadek w Warszawie. Starszy mężczyzna potrącony przez tramwaj