Spędział tam dwa lata. Pacjent wymaga opieki długoterminowej, nie ma wskazań do pogłębiania diagnostyki – mówią lekarze z USK w Białymstoku o stanie zdrowia mężczyzny, który na Filipinach ponad dwa lata temu doznał poważnych obrażeń w wypadku drogowym, a w środę został przetransportowany do Polski. Do kraju przewiózł go wojskowy samolot, o czym informował wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Z lotniska pan Piotr został w środę wieczorem przewieziony karetką do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.O szczegółach stanu zdrowia 42-latka lekarze nie chcą mówić, tłumacząc to tajemnicą lekarską i poszanowaniem godności pacjenta. – Wykonane były kontrolne badania i został umieszczony w jednej z naszych klinik – mówiła dziennikarzom w czwartek zastępca dyrektora USK ds. lecznictwa Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego USK.Polak ewakuowany z Filipin wymaga opieki długoterminowejDodała, że to pacjent wymagający opieki długoterminowej. Powiedziała też, że czas pobytu w szpitalu będzie uzależniony od tego, jak szybko uda się – we współpracy z rodziną – znaleźć takie miejsce i jak szybko zostaną dopełnione formalności. W USK nie ma oddziałów opieki długoterminowej.Ewakuowany z Filipin Piotr Moczulski przez ponad dwa lata przebywał w tamtejszym szpitalu, po tym, jak doznał rozległych obrażeń w wyniku wypadku podczas jazdy skuterem. Transport Polaka do kraju miał nie być możliwy innymi środkami, ze względu na jego poważny stan.Od kwietnia 2024 roku trwa internetowa zbiórka pieniędzy na opłacenie pobytu pana Piotra w szpitalu na Filipinach, sprowadzenie go do Polski i rehabilitację, założona przez jego bliskich.Z opisu zamieszczonego na stronie tej zbiórki wynika, że jechał on skuterem z kolegą, gdy doszło do wypadku. Doznał przede wszystkim poważnego obrzęku mózgu, jest w śpiączce.Latem tego roku mamie i bratu udało się go w szpitalu na Filipinach odwiedzić. Równolegle rodzina zabiegała w MON o możliwość jego transportu do Polski.Czytaj także: Toksyczne wesele. Ponad 90 biesiadników trafiło do szpitala