Mec. Jacek Dubois w „Pytaniu dnia”. Mec. Jacek Dubois w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf wyraził obawę o to, że w przypadku przyznania Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego, polityk ten powróci do pracy w Sejmie. – Mamy do czynienia z osobą, która ukrywa się w miejscu kontrolowanym przez naszego wroga, czyli Rosję. To osoba, która mogła być pod wpływem obcego państwa i nagle może znów wejść do Sejmu – powiedział. W środę sąd podjął nieprawomocną decyzję o przyznaniu listu żelaznego ukrywającemu się przed wymiarem sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Decyzja wywołała ogromne poruszenie – zarówno ze względu na osobę sędziego, który jest w grupie tzw. neosędziów, ale również ze względu na to, że PiS wprowadziło przepis, który wymaga, by do przyznania listu żelaznego sąd musiał uwzględniać zgodę prokuratora. W tej sprawie jej nie było.Sąd podjął decyzję politycznąGość Doroty Wysockiej-Schnepf przyznał, że postanowienie sądu o liście żelaznym dla Romanowskiego robi na nim wrażenie z kilku powodów.– Sąd podjął decyzję nie tylko prawną, ale polityczną – stwierdził. – Mamy do czynienia z politykiem, który ukrywa się w miejscu kontrolowanym przez naszego wroga – Rosję. To osoba, która mogła być pod wpływem obcego państwa i nagle może znów wejść do Sejmu – powiedział. Romanowski potraktowany zdecydowanie lepiej od większości podsądnych– Jako prawnik mam rozdwojenie jaźni, bo jako adwokat bardzo cieszę się z tego orzeczenia – wyznał, podkreślając, że w swojej praktyce adwokackiej bardzo często występuję o listy żelazne dla swoich klientów. Jednak – kontynuował – sądy bardzo często odmawiają ze względu na brak zgody prokuratora. – Nawet jeśli sądy słusznie uznają, że przepis, w którym wymagana jest zgoda prokuratora, jest niekonstytucyjny, wciąż odmawiają – powiedział. Dodał, że w ostateczności – choć niezwykle rzadko – gdy sądy dają list żelazny, obwarowują go ogromnym wielomilionowym poręczeniem majątkowym, co w przypadku Romanowskiego nie nastąpiło. Jego zdaniem, jest to sytuacja odbiegająca od standardów obecnych w polskim wymiarze sprawiedliwości, a Romanowski został potraktowany zdecydowanie lepiej od większości podsądnych. CZYTAJ TAKŻE: Przepisy Ziobry zgubią Romanowskiego? Sprawa listu żelaznego nieprzesądzonaMec. Dubois podkreślił, że „prawo powinno być równe dla wszystkich”. Sędzia z postępowaniem dysycplinarnymOdnosząc się do neosędzi Konrada Mielcarka, który podejmował decyzję w tej sprawie, wskazał, że ze względu na ewidentny konflikt interesów „żaden neosędzia nie powinien w tej sprawie orzekać”. Prowadząca zauważyła, że z jej nieoficjalnych informacji wynika, że sędzia Mielcarek miał już wcześniej postawione zarzuty dyscyplinarne za podpisywanie listy poparcia do neoKRS.– I bardzo słusznie – odpowiedział mec. Dubois. – Podpisywanie list poparcia do nielegalnego organu, który jest powołany wbrew Konstytucji, to w mojej ocenie jest naruszenie pewnych zasad, a sędziowie powinni się trzymać zasad. Tutaj sytuacja jest bardzo klarowna – ocenił.– Postawienie zarzutów dyscyplinarnych nie jest stwierdzeniem czyjejś winy, więc sam fakt postawienia zarzutów nie eliminuje od możliwości orzekania. Dla mnie jest to ewidentny konflikt. Żaden neosędzia w tej konkretnej sprawie nie powinien orzekać – mówił.– Obserwuję w wielu sprawach, że zupełnie inne normy i zasady są stosowane z ludźmi związanym z szeroko pojętym Prawem i Sprawiedliwością, a zupełnie inne zasady dla innych obywateli – zauważył i za przykład podał sprawę tzw. dwóch wież związaną z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS.ZOBACZ TAKŻE: Żurek: Nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Ziobry