Kulisy kampanii prezydenckiej. Niedzielne wybory na prezydenta Krakowa nie były tylko walką o przejście do II tury. To było też osobiste starcie dwóch byłych koleżanek: krakowskiej radnej i współprzewodniczącej Razem Aleksandry Owcy oraz posłanki Lewicy Darii Gosek-Popiołek. Ze starcia zwycięsko wyszła Owca. Gosek-Popiołek i jej zaplecze nie kryją niezadowolenia. Tuż przed ciszą wyborczą OGB opublikowała sondaż wyjątkowo korzystny dla lewicowych kandydatek. Na Owcę głos deklarowało wówczas 11,01 proc. respondentów, a na Gosek-Popiołek – 7,01 proc. Tydzień wcześniej ta sama sondażownia podała, że współprzewodniczącą Razem popiera 9,75 proc. Kandydatkę Nowej Lewicy wskazało 5,64 proc. badanych.Oba sondaże przeszacowały wynik kandydatek, jednak Owca (6,91 proc.) utrzymała przewagę nad Gosek-Popiołek, która zdobyła zaledwie 4,81 proc. głosów. „Gdy zaczynała kampanię, nieustannie było słychać, że z powodu niskiej rozpoznawalności nie zrobi więcej niż 1 czy 2 procent, na pewno nie będzie miała więcej od rozpoznawalnej krakowskiej posłanki. (...) okazało się, że ciężka praca kandydatki i praca drużynowa dają efekty” – skomentowała na X Marcelina Zawisza z Razem. – Przyznaję, że liczyliśmy na więcej – powiedziała posłanka Lewicy podczas wieczoru wyborczego. – Nie jesteśmy zadowoleni, osobiście też nie jestem zadowolony. Spodziewałem się lepszego wyniku – skomentował przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty.Sukces Gosek-PopiołekGosek-Popiołek wydawała się naturalną kandydatką w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa po świetnym wyniku w wyborach parlamentarnych w 2023 r. Polityczka zdobyła ponad dwa razy więcej głosów niż „jedynka" na liście, czyli Maciej Gdula, który obecnie nie jest już w Nowej Lewicy. Jednak Gosek-Popiołek była wtedy członkinią Razem, a za jej kampanią stała m.in. Owca. Posłanka opuściła partię w październiku 2024 r. wraz z innymi parlamentarzystkami po decyzji Razem o wyjściu z klubu Lewicy. Polityczki – oprócz Joanny Wichy – nie wstąpiły do Nowej Lewicy i założyły własne stowarzyszenie Wspólne Jutro, ale współpracują z partią.Razem ma na koncie więcej udanych kampanii. W tych samych wyborach parlamentarnych ówczesna rzeczniczka partii Dorota Olko dostała się do Sejmu z czwartego miejsca w Warszawie, choć wcześniej nie działała aktywnie w polityce. – Mamy naprawdę zaangażowanych wolontariuszy, którzy potrafią się zjednoczyć – słyszymy w Razem.Czytaj także: Domy, auta i spadek po babci. Oto majątki kandydatów na prezydenta KrakowaNieudana kampaniaPodczas krakowskiej kampanii do mediów wyciekły informacje o złej współpracy między lokalnymi strukturami Nowej Lewicy a centralą. Nie jest również tajemnicą, że w Krakowie nie przepadają za Czarzastym. Przewodniczący krakowskiej Nowej Lewicy Ryszard Śmiałek zwrócił uwagę na antenie TVP3 Kraków, że w kampanii Gosek-Popiołek nie było widoczne logo partii. – Na pewno tą rzeczą, na którą się nie umawiałem z Darią Gosek-Popiołek i nie umawiała się partia, jest schowanie logo. Na pewno nie było też tak, że będą to barwy biało-zielone – powiedział.Zdaniem jednego z bliskich współpracowników Czarzastego, tarcia w partiach między kierownictwem a oddziałami lokalnymi są wszędzie. – Koniec końców wspierali Gosek-Popiołek do końca. Jednak trzeba przyznać, że krakowskie struktury są specyficzne – ocenił.W mediach społecznościowych pojawiły się zarzuty, że partia nie pomogła swojej kandydatce. „Daliśmy jej cały aparat organizacyjno-finansowy, zebraliśmy podpisy, zrobiliśmy kampanię w Internecie, wspieraliśmy osobiście na miejscu. Co jeszcze mielibyśmy zrobić?” - odpowiedziała szefowa klubu Anna Maria Żukowska. – Prowadziliśmy kampanię również na poziomie centralnym, m.in. w Sejmie. Celowo wracaliśmy do konkretnych tematów – podkreślił jeden z rozmówców portalu TVP.Info. Jednak oskarżenia o niewspieranie kandydatki nie pojawiły się znikąd. W kampanii Gosek-Popiołek najczęściej pojawiały się jej koleżanki ze Wspólnego Jutra. Raz na jakiś czas Kraków odwiedzali liderzy partii. – Daria nie chciała do swojego sztabu naszego zespołu mediowego, a byliśmy gotowi jej pomóc – kontynuował polityk. – Powiedzmy wprost: bez Nowej Lewicy Daria nie miałaby pieniędzy i ludzi do robienia kampanii – ocenił inny poseł.Trzeci przeciwnik – GibałaCzłonkowie partii przypominają, że sporą część lewicowego elektoratu zgarnął założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców Łukasz Gibała, który 11 października zmierzy się w II turze z popieraną przez KO i PSL senator Moniką Piątkowską. W wyborach samorządowych w 2024 r. Gosek-Popiołek poparła Gibałę. Tym razem nie zamierza popierać nikogo. - Nie wierzę w żadną z dwóch wizji Krakowa pana Gibały i pani Piątkowskiej. Łukasz Gibała na ostatniej prostej – po otrzymaniu poparcia przez Jana Hoffmana – ogłosił pakt, który nie wpisuje się w to, jak Gibała podchodził niegdyś do Krakowa. Budzi to moje wątpliwości. Nie widzę tutaj możliwości współpracy – powiedziała w Radiu Kraków.Czytaj także: Kraków politycznym barometrem. „To nie jest bastion prawicy”