„To jest nie do pomyślenia”. Prof. Marcin Matczak w rozmowie z Renatą Grochal i Aleksandrą Pawlicką w programie „Trójkąt polityczny” ostro skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego w kwestii jego postępowania wobec Trybunału Konstytucyjnego. – Tak naprawdę prezydent Nawrocki dokonuje zamachu stanu, bo rości sobie prawo, by decydować kto będzie w TK, a kto nie, chociaż on może być podsądnym tego TK – ocenił prawnik. Prof. Marcin Matczak nie przyjął nominacji profesorskiej z rąk prezydenta Andrzeja Dudy, argumentując to tym, że Duda łamie konstytucję. Renata Grochal i Aleksandra Pawlicka zapytały wobec tego, czy przyjąłby nominację z rąk Karola Nawrockiego. – Już nie. Był czas, kiedy prezydent Nawrocki mógł pokazać, że jest takim prezydentem, jakim powinien być – wskazał, precyzując, że ze względu na powszechne wybory oraz dłuższą od parlamentu kadencję prezydent powinien być prezydentem wszystkich Polaków. CZYTAJ TAKŻE: Zaczęło się. „Pierwszy krok do odbicia TK”– Niestety, im dalej sprawuje swój urząd, tym bardziej widać, że on nie ma zdolności reprezentowania tego dobra wspólnego, o którym mówi konstytucja w art. 1., dlatego, że ewidentnie gra w jednej drużynie politycznej, jaką jest PiS, a dodatkowo łamie Konstytucję i myślę, że łamie ją w sposób chyba gorszy niż prezydent Duda – ocenił. Jego zdaniem w sprawie TK „tak naprawdę prezydent Nawrocki dokonuje zamachu stanu, bo rości sobie prawo, by decydować, kto będzie w TK, a kto nie, chociaż on może być podsądnym tego TK”. – To jest nie do pomyślenia, żeby ktoś, kto może być podsądnym, decydował o tym, kto go będzie sądził – powiedział Matczak, dodając, że prezydent „absolutnie nie ma do tego prawa”.– Konstytucja jasno mówi, że jego w ogóle nie ma w procedurze powoływania sędziów – podkreślił. Berek w TK. „Można było wybrać kogoś innego”Prof. Matczak odniósł się do powołania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prawnik ocenił, że prezydent nie ma żadnych kompetencji do tego, by sprawdzać zdatność kandydatów na sędziów TK. Zastrzegł jednak, że można było wybrać kogoś, wobec kogo nie ma takich wątpliwości. Jako przykład podał sędziego Sławomira Patyrę, wobec którego prezydent „nie miał pretekstu” do odmowy przyjęcia ślubowania.– Gdyby koalicja powoływała sędziów tak jak sędziego Patyrę, to prezydent miałby związane ręce, bo musiałby się wygłupić odmawiania ślubowania, a dano mu kawałek argumentu, który sprawił, że on aż tak bardzo politycznie nie traci – powiedział. Święczkowski? „Ewenement w skali świata”Gość „Trójkąta politycznego” krytycznie ocenił Bogdana Święczkowskiego. – Absolutnie skandalem jest to, że na czele naszego najważniejszego sądu stoi człowiek który jest nie tylko politykiem, ale ciążą na nim poważne zarzuty – stwierdził i podkreślił, że „to jest ewenement w skali świata, żeby na samym szczycie najważniejszego sądu siedział ktoś, kto ma takie zarzuty”.– Każdy prawnik powinien zrobić wszystko, żeby tak nie było – podkreślił Matczak. Jego zdaniem pomysł usunięcia Święczkowskiego ze stanowiska poprzez uchylenie immunitetu i pociągnięcie do odpowiedzialności jest pomysłem krótkofalowym. – Żeby to zrobić, nie musimy mieć kolejnego polityka w Trybunale. Musimy mieć sędziów, którzy myślą w kategoriach praworządności, a nie politycznej lojalności – powiedział gość TVP Info. – W krótkiej perspektywie to się może zdarzyć, ale w długiej perspektywie to nie gwarantuje, że Trybunał powróci – stwierdził.