Największe zmiany od 1918 r. „The Guardian” donosi, że premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham planuje ogłosić zmiany w systemie wyborczym. Dziennik mówi o „kolejnym sygnale, że Burnham zamierza radykalnie przekształcić brytyjski system polityczny”. Andy Burnham chce zmienić sposób, w jaki Brytyjczycy wybierają posłów do Izby Gmin. Obecnie obowiązuje system „first-past-the-post”. W każdym okręgu wyborczym mandat zdobywa kandydat z największą liczbą głosów. Oznacza to, że partia może zdobyć dużą większość miejsc w parlamencie, nawet jeśli w skali całego kraju otrzymała znacznie mniej niż połowę wszystkich głosów. CZYTAJ TAKŻE: Premier chce obniżyć podatki w pubach i barach. „To dopiero początek”Burnham chce odejść od tego systemu i wprowadzić reprezentację proporcjonalną (PR). W takim systemie liczba mandatów zdobytych przez poszczególne partie miałaby być znacznie bliższa ich udziałowi w głosach. Przykładowo, gdyby partia otrzymała około 30 proc. głosów, powinna otrzymać mniej więcej 30 proc. mandatów, a nie – jak może się zdarzyć przy obecnym systemie – znacznie więcej lub znacznie mniej.Zmiany mają zostać zaproponowane w Liverpoolu na konwencji Partii Pracy, na której Burnham wystąpi po raz pierwszy w roli szefa rządu. Brytyjski przywódca od dawna opowiada się za reformą. Teraz ma zainicjować proces, który może ostatecznie doprowadzić do wprowadzenia ordynacji proporcjonalnej. Źródła rządowe poinformowały „Guardiana”, że Burnham przedstawi swoje plany w „ogólnych zarysach” w przemówieniu, podkreślając swoje zaangażowanie w opracowanie propozycji przed kolejnymi wyborami powszechnymi.Oprócz zmian w opiece społecznej i zacieśnienia więzi z UE, plany te – będące największą zmianą systemu wyborczego od 1918 r. – miałyby zostać umieszczone w manifeście Partii Pracy, aby uzyskać poparcie społeczne.Jedną z opcji, jaką rozważa Burnham, jest powołanie nowej krajowej komisji ds. reformy wyborczej. Pomysł ten poparł na zeszłorocznej konwencji partyjnej, gdy pełnił funkcję burmistrza Wielkiego Manchesteru.W maju, przed powrotem do parlamentu, Burnham powiedział dziennikowi „Guardian” , że jeśli zostanie premierem, konieczne będą gruntowne zmiany w systemie wyborczym, które sprawią, że polityka będzie „mniej nastawiona na zdobywanie punktów, a bardziej na rozwiązywanie problemów”.Krytycy proporcjonalnego systemu reprezentacji twierdzą, że doprowadziłby on do bardziej chaotycznej formy rządu, z niestabilnymi koalicjami i brakiem możliwości uchwalania ustaw.Burnham od dawna twierdzi jednak, że Wielka Brytania cierpi z powodu nadmiernie scentralizowanej, skoncentrowanej na Londynie formy rządu, w której dominują dwie partie kosztem wielu narodów i regionów Zjednoczonego Królestwa.