Kraj fiordów oczami studentki Erasmusa. Fiordy, dobrobyt, wysokie zarobki i szczęśliwe społeczeństwo – taki obraz Norwegii znamy z zewnątrz. Ale jak wygląda kraj fiordów od środka? Co Norwegowie myślą o sobie i o Polakach, którzy zdecydowali się tu zamieszkać? W Norwegii mieszka ponad 5 milionów mieszkańców, z czego ponad milion w Oslo. 17 proc. populacji kraju stanowią migranci. Polacy są tam najliczniejszą mniejszością narodową – to ponad 111 tysięcy osób. ****W Norwegii byłem tylko raz – na kilka zimowych dni w Sandefjord na południu, które wyglądało wówczas jak wioska św. Mikołaja. W tak krótkim czasie nie da się poznać kraju, jego mieszkańców z ich radościami i problemami. Kilka lektur, które przeczytałem i kilka filmów, które obejrzałem również nie czynią ze mnie eksperta. Postanowiłem więc poprosić o pomoc w napisaniu tego artykułu Zuzannę Urbanowicz, która w Norwegii jest zakochana. Studentka skandynawistyki i filologii angielskiej przebywa obecnie na Erasmusie w Trondheim, które liczy około 200 tysięcy mieszkańców. I choć – jak wspomniałem – w Norwegii jest zakochana, to na kraj fiordów wcale nie patrzy przez różowe okulary.Pięć miesięcy Erasmusa to dla Zuzi za mało. W Norwegii zakochała się od pierwszego wejrzenia. Języka wciąż się uczy, choć jest coraz lepiej i coraz bardziej komunikatywnie – osiągnęła poziom B2 i nie zamierza na tym poprzestać.Norweska duszaMoja rozmówczyni jest obecnie na etapie pisania pracy magisterskiej. Zaczynam obstawiać: norweska polityka? – nie. Może literatura? – Daj spokój, jest straszna. Historia Norwegii? – Nie. Po kilku nieudanych próbach słyszę: Edvard Munch. – To żeś sobie wybrała filologiczny temat – mówię. Ale Zuzia wie, co robi. Studiowała historię sztuki, a Munch jej zdaniem oddaje norweską duszę lepiej niż ktokolwiek inny. – Pozostali malarze zajmowali się pejzażami, krajobrazami, a on malował emocje – mówi z nieskrywaną pasją. To ciekawe, że malarza tajemniczego, zmagającego się z poważnymi problemami psychicznymi, posądza o bycie ilustracją norweskiej duszy. A może ta dusza taka właśnie jest – ciemna jak noc polarna, głęboka jak wody okalające ten kraj? Jacy są Norwegowie? – Jacy są Norwegowie? – pytam, naiwnie oczekując krótkiej i konkretnej odpowiedzi. – Oni są raczej skryci – odpowiada, dodając, że w naturze tego narodu nie leży szczególna otwartość na nowe znajomości – z ludźmi zza granicy zwłaszcza. – Zauważyliśmy wspólnie ze znajomymi, że oni po prostu nie chcą wchodzić w głębsze relacje. Mam z nimi wszystkie zajęcia, próbowałam do nich zagadać, ale po prostu nie są chętni, żeby się poznać – mówi. – Może problemem jest język – dopytuję. – Nie, to z pewnością nie, oni dobrze znają angielski, a jak próbujemy z nimi rozmawiać po norwesku, to od razu wyczuwają obcy akcent i reakcja jest taka sama – odpowiada. – Ale, że są niemili, czy rozmowa się nie klei? – Nie, to też nie. Czuć, że oni nie chcą kontynuować takiego nawet zwykłegosmall talku.– Z czego to wynika? – Nie wiem, oni są dosyć tak zamknięci po prostu i trzymają się tylko ze sobą. A z czego to może wynikać? Nie wiem. To nie chodzi o język. Nie mam pojęcia.Tym, co z pewnością można o Norwegach powiedzieć jest to, że są patriotami. I to na masową skalę. Flagi wiesza się wszędzie, nawet na bożonarodzeniowej choince. Patriotyzm w norweskim DNA„Osoba Króla jest święta” – stanowi norweska konstytucja. Pobyt Zuzanny w Norwegii zbiegł się z ceremonią pogrzebową króla Haralda V – ukochanego monarchy, który stał się dla Nowegów wzorem i ojcem. CZYTAJ TAKŻE: Nie żyje król Harald V. Był najstarszym panującym monarchą w EuropieKochali go za jego bezpośredniość, za to, że odwiedził niemal cały kraj, że zawsze wstawiał się za najsłabszymi i za to, że potrafił wybrać miłość ponad wszystko.Bo młody Harald był gotów poświęcić wszystko dla swojej ukochanej Soni. Przyszła królowa nie miała błękitnej krwi, małżeństwu sprzeciwiali się wszyscy, a on czekał dziewięć lat na to, by móc poślubić tę, którą pokochał z wzajemnością na zabój. Po dziewięciu latach postawił wszystko na jedną kartę – albo ona albo korona. Pod takim ultimatum rodzina królewska i parlament odpuściły, a on poślubił Sonię, której był wierny do końca.Na pogrzebowym wieńcu królowa wdowa zamieściła jedno zdanie oddające kilka dekad ich wspólnej drogi „Dziękuję za dobre życie”. Gdy Harald odszedł kilka tygodni temu, cała Norwegia go opłakiwała. – Wszędzie można było wyczuć klimat zadumy i żałoby. Oni naprawdę kochali swojego króla – opisuje Zuzia. – Jechałyśmy z koleżanką autobusem, gdy nagle kierowca poinformował, że w całej Norwegii monarcha zostanie uczczony minutą ciszy. Autobus wypełniony ludźmi cały był przesiąknięty milczeniem i wzruszeniem; trudno oddać to słowami – mówi. ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oslo pod szczególną ochroną. Trwa pogrzeb króla Haralda V– Oni to bardzo przeżywali. To było widać na ulicach. W Trondheim jest jedna z królewskich rezydencji. Po informacji o śmierci króla poszłyśmy tam i ludzie składając kwiaty płakali, jak po stracie bliskiej, ukochanej osoby – podkreśla. „Norwegia to my”Harald V słynął z otwartości i przemówień, które wzruszały wszystkich. Po śmierci monarchy media na całym świecie przypomniały jego orędzie z 2016 roku. ZOBACZ TEŻ: Kolejna tragedia w norweskiej rodzinie królewskiej. Zmarła księżniczka„Norwegowie to mieszkańcy Północy, środkowej Norwegii i Południa.Norwegowie to także imigranci z Afganistanu, Pakistanu, Polski, Szwecji, Somalii i Syrii.Moi dziadkowie przybyli tu z Danii i Anglii 110 lat temu.Nie zawsze łatwo powiedzieć, skąd właściwie jesteśmy, do jakiej narodowości przynależymy.Domem nazywamy miejsce, w którym jest nasze serce – i nie zawsze jest to w granicach państwa.Norwegami są dziewczęta, które kochają inne dziewczęta.Chłopcy, którzy kochają innych chłopców.A także dziewczęta i chłopcy, którzy kochają się wzajemnie.Norwegowie wierzą w Boga, Allaha, we wszystko i w nic.Norwegowie lubią Griega, Kygo, Hellbillies i Kari Bremnes.Innymi słowy – Norwegia to wy. Norwegia to my.Kiedy śpiewamy nasz hymn „Ja vi elsker dette landet” („Tak, kochamy ten kraj”), powinniśmy pamiętać, że śpiewamy o sobie nawzajem.Bo to my tworzymy ten kraj.Dlatego hymn narodowy jest też wyznaniem miłości do narodu norweskiego.Moim największym marzeniem jest byśmy o siebie nawzajem dbali.Żebyśmy potrafili budować ten kraj na fundamentach zaufania, solidarności i życzliwości".PRZECZYTAJ TAKŻE: Haakon VIII zaprzysiężony. Król Norwegii wybrał motto panowania„Urodziny Norwegii” Ale norweski patriotyzm przejawia się przy wielu innych okazjach. 17 maja to Dzień Konstytucji (Grunnlovsdagen) – najbardziej huczne i najpiękniej obchodzone święto w kraju nazywane także „urodzinami Norwegii”. – To jest najważniejszy dzień w roku, bo oni wtedy mają takie ludowe przebrania, które się nazywają bunad, i właściwie każdy Norweg i Norweżka posiada takie ludowe przebranie. Wtedy stroją w te przebrania i tłumnie wychodzą na ulicę, szczycąc się swoją tradycją i kulturą. Na ulicach są wówczas orkiestry, ludzie wspólnie jedzą świąteczne obiady – opisuje Zuzia. ZOBACZ: Koniec norweskiej potęgi? Kurczą się złoża ropy i gazuWyjaśnię, że bunad to norweski strój ludowy i narodowy, który wywodzi się z tradycyjnych ubrań wiejskich z XVIII i XIX wieku. Jego użycie jest wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Sam strój ma ponad 450 różnych regionalnych wariantów. Słowa hymnu państwowego „Ja vi elsker dette landet” („Tak, kochamy ten kraj”) są nie tylko beznamiętnie powtarzaną deklaracją – to wyznanie wiary Norwegów – w ich ojczyznę i miłość do niej. „Tak, kochamy ten krajRozciągający sięSkałami i chmurami ponad morzem,Z tysiącem domostw.Kochamy, kochamy go i myślimyO naszych ojcach i matkachI sagach, które śląŚlą marzenia na naszą ziemię”Na powyższym nagraniu można zobaczyć centralne obchody uroczystości 17 maja – najpierw można usłyszeć hymn królewski, a następnie hymn państwowy. Na balkonie stoją: zmarły niedawno król Harald, jego małżonka Sonia oraz obecny monarcha król Haakon.Rasizm po norwesku W pewnym momencie naszej rozmowy Zuzia mnie zaskakuje.– Myślę, że poważnym problemem w Norwegii jest rasizm – mówi. – No chyba żartujesz. Przecież to jest tak tolerancyjne i otwarte społeczeństwo!– Oczywiście, że tak jest, ale rasizm jest częścią życia społecznego w tym kraju. Nawet ludzie, którzy się tutaj urodzili i mówią z nienagannym akcentem tego doświadczają – odpowiada i dodaje, że w Norwegii żyje sporo osób, które były adoptowane przez norweskie rodziny, a mimo to mierzą się z dyskryminacją ze względu na kolor skóry. Postanowiłem sprawdzić te informacje w norweskim urzędzie statystycznym. Faktycznie, stosunek wobec migrantów i problemu migracji pogorszył się w ostatnich latach. Niemniej wciąż przeważa pozytywne nastawienie. Norweski Bufdir (Directorate for Children, Youth and Family Affairs) podaje na podstawie danych SSB z 2024 r., że: 39 proc. imigrantów doświadczyło dyskryminacji w ciągu ostatnich 12 miesięcy; prawie 50 proc. osób urodzonych w Norwegii z rodzicami-imigrantami; w pozostałej części populacji było to 21 proc..Najczęściej wskazywaną podstawą dyskryminacji były pochodzenie etniczne i kolor skóry. Najczęściej problem występował podczas poszukiwania pracy i w miejscu pracy.Według danych IMDi (Norweska Dyrekcja ds. Integracji i Różnorodnośc): 12 proc. osób z tłem imigracyjnym powiedziało, że w ciągu ostatniego roku ktoś kierował do nich wypowiedzi o charakterze nienawistnym; w pozostałej populacji było to 6 proc.; wśród osób urodzonych w Norwegii z rodzicami pochodzącymi z Azji, Afryki lub Ameryki Łacińskiej odsetek wynosił około 17 proc..IMDi podkreśla również, że dyskryminacja jest szczególnie widoczna na rynku pracy i mieszkaniowym.Jako kontrast do tego dość pesymistycznego obrazu Zuzia przedstawia ogromny szacunek do społeczności LGBT+. W paradach równości często chodzą najwyżsi przedstawiciele rządu na czele z premierami. – Tak jak bardzo często, niemal na każdym domu można spotkać flagę norweską, tak samo często można zobaczyć flagi tęczowe. Norwegowie są bardzo przyjaźnie nastawieni do tej społeczności – podkreśla moja rozmówczyni. Co Norwegowie myślą o nas? „Nie jestem twoim Polakiem” Skoro obgadaliśmy Norwegów to przechodzę do pytania o to, jak Norwegowie obgadują nas – Polaków. I tu zaczyna się temat rzeka. Zuzia wskazuje na stereotypy. – Po pierwsze jesteśmy postrzegani jako pracownicy fizyczni, jako budowlańcy. I tak patrzą na każdego Polaka. Po drugie niemal każdy Norweg zna polskie przekleństwa i się tym chwali – mówi. „Jeg er ikke polakken din” – to książka dr Ewy Sapieżyńskiej, która w Norwegii wywołała ogromną dyskusję. Po polsku jej tytuł to „Nie jestem twoim Polakiem”. Autorka przyjrzała się temu, jak Norwegowie traktują i postrzegają Polaków. Nie jest to obraz optymistyczny, ale najważniejsza rzecz wydarzyła się po publikacji. O największej mniejszości zaczęły rozmawiać norweskie media. Książka trafiła do norweskich bibliotek. Dr Sapieżyńska stała się głosem tych, którzy nie chcą być postrzegani jedynie jako tania siła robocza. Czy Norwegia zawsze była obrzydliwie bogata?Niektórym mogłoby się wydawać, że Norwegia była bogata od zawsze. Zuzia mówi, że bogactwo da się tu wyczuć na każdym kroku. Zamawiasz taksówkę – podjeżdża Tesla. Oczywiście ceny są również kosmiczne.– Gotujemy sobie z koleżankami same, bo regularne jedzenie na mieście mogłoby się dla nas skończyć bankructwem – żartuje, dodając, że wybór sklepów w porównaniu z Polską jest niewielki. Jakość niektórych artykułów również pozostawia wiele do życzenia.Zaskakuje mnie również to, że kurczak jest droższy od łososia, który z kolei jest podobno wyborny. W Norwegii zarabia się dobrze, ale płaci się równie dobrze… Wynajem jest drogi i trudny pod względem organizacyjnym. Wróćmy jednak do tematu bogactwa. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Norwegia nie odstawała od innych zachodnich państw. Była nawet biedniejsza, choć budowała swoją siłę na rybołówstwie i innych sektorach, w których była i pozostaje mocna. Przełom nastąpił w końcówce lat 70.Odkrycie i wydobycie ropy zmieniło wszystko. Norwegowie nie popadli jednak w „chorobę holenderską” i nie przejedli całego bogactwa. Zainwestowali, zaoszczędzili. I to jest ich prawdziwa siła. Nawet kiedy złóż zabraknie, oni mają solidną poduszkę finansową, która pozwoli nowym pokoleniom zaadaptować się do innej rzeczywistości. Zuzia w Norwegii zostanie do grudnia. – Nie chcę wracać, ale ponieważ mam obronę pracy, to nie mogę przedłużyć Erasmusa – mówi. Przed nią jeszcze wiele planów. Wkrótce pojedzie do Bergen i Tromso.– Planuję też pojechać do Oslo, żeby zobaczyć Muzeum Muncha – dodaje z ekscytacją. Chce także maksymalnie wykorzystać ten czas na naukę języka norweskiego.***Powyższy tekst jest szóstym artykułem z cyklu „Polityczny Atlas Europy”, w którym opisuję to, jak postrzegają siebie mieszkańcy Starego Kontynentu i jak zmieniają się poszczególne państwa. Dotychczas ukazały się następujące artykuły tego cyklu: 1) Od synów Trajana do „d*py Europy”. Wszystkie kompleksy Rumunów2) Rewolucja nad Balatonem. Dokąd Magyar prowadzi Węgry?3) Wielka Brytania i wielkie problemy. Czy to koniec imperium?4) Mały sąsiad, wielki sojusznik. Polska i Litwa sporo się od siebie uczą5) Między Rosją a Unią. Najbiedniejszy kraj w UE na rozdrożu Skontaktuj się ze mną i podziel się swoją historią: marcin.krezelok@tvp.pl