Chcieli „bardziej realistycznych warunków”. Kolejne doniesienia o nadużyciach grupy Wagnera w Afryce. W rozmowie z ukraińskim dziennikarzem były najemnik przyznał, że podczas pobytu w Mali wojskowi między innymi uczyli się pierwszej pomocy. Nie mieli jednak manekinów. Żeby lepiej oddać realia wojny, krzywdzili jeńców i to na nich szkolili się z opatrywania ran albo tamowania krwawienia. Dmytro Karpenko prowadzi w sieci popularny kanał, na którym rozmawia z rosyjskimi jeńcami wojennymi. Tym razem Ukrainiec przeprowadził wywiad z „Aleksandrem”, byłym bojownikiem związanym z grupą Wagnera. Dawny najemnik opowiedział o swoim pobycie w Afryce, między innymi o szkoleniach, podczas których Rosjanie specjalnie zadawali jeńcom rany, żeby uczyć się pierwszej pomocy na autentycznych przykładach.Chociaż kilkumiesięczny pobyt w Mali zaczął się niewinnie – od nauki wsiadania i wysiadania z pojazdów opancerzonych – to finał szkoleń okazał się wyjątkowo brutalny. Jeńcy w Mali byli traktowani przez wagnerowców jak terroryści.Brutalne szkolenia z medycyny wojskowej w Mali. Najemnicy „symulowali” warunki na froncie– Zebraliśmy się na szkolenie z pierwszej pomocy, a oni przyprowadzili schwytanego terrorystę, przykleili mu do nogi blok trotylu i odpalili lont. Wszyscy się cofnęli, noga oczywiście została oderwana, a on krzyczał i płakał. Instruktorzy szybko krzyczeli: „Tam!”. Dwóch z nas – wybranych przez instruktora – musiało udzielić pierwszej pomocy i obserwowaliśmy, jak to wszystko przebiega – relacjonował w rozmowie były najemnik. Jak jednak przyznał, było coś jeszcze gorszego.CZYTAJ TEŻ: Rosyjski neonazista skazany za zbrodnie wojenne w Ukrainie– Ktoś podszedł i założył mu opaskę uciskową, zaczęli mu szybko udzielać pierwszej pomocy, wszystko wiązali i owijali. Potem strzelili mu w tętnicę pod pachą, to samo zrobili z jego ręką… – wspominał „Aleksander”. „Wszystko wyglądało jak prawdziwa sytuacja kryzysowa”Co działo się potem z rannym? – Nic, on po prostu tam umierał, a grupa stu ludzi stała i obserwowała to wszystko. On umierał, a my przechodziliśmy do następnego zadania i patrzyliśmy… – mówił.Były bojownik wspominał także „dźganie jeńca w serce” i „odcinanie nogi maczetą”. – Założono opatrunek uciskowy. Wszystko wyglądało jak prawdziwa sytuacja kryzysowa, było niezwykle realistyczne – mówił. Na pytanie o to, co stało się później z rannym, najemnik odpowiedział: – To samo, on po prostu umarł, wykrwawił się na śmierć.Od czasu przyjazdu grupy Wagnera do Mali zginęły setki cywilów„Aleksander” zdradził przy okazji, że kiedy został dowódcą załogi w Afryce, zarabiał miesięcznie ok. 3 tys. dolarów. Dostawał też dziennie 100 dolarów diety.Międzynarodowe organizacje praw człowieka ustaliły, że od czasu wjazdu grupy Wagnera do Mali w 2021 roku, na mocy umów o współpracy wojskowej z Bamako, doszło do zabójstw setek cywilów. Opisywano także przypadki egzekucji i tortur kobiet oraz dzieci.CZYTAJ TEŻ: Przez łatwowierność trafiają na ukraiński front. Rząd Botswany alarmuje