Ignorował nakaz zaprzestania monitoringu. Właściciel nieruchomości nagrywał sąsiadów, a nagrania wysyłał policji, mimo że miał nakaz zaprzestania monitoringu. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył na niego ok. 1,5 tys. zł kary. Urzędnicy zwrócili też uwagę na bezprawne wykorzystywanie monitoringu w konfliktach sąsiedzkich. W poniedziałkowym komunikacie na stronie Urzędu zaznaczono, że prezes UODO Mirosław Wróblewski odnotowuje dużą skalę zjawiska bezprawnego „monitoringu prywatnego” – używanego nie jako środek ochrony życia, zdrowia lub mienia użytkownika tego monitoringu, lecz „jako narzędzie w rozstrzyganiu konfliktów sąsiedzkich”.„Decyzje prezesa UODO nakazujące dostosowanie tego sposobu przetwarzania danych osobowych do przepisów RODO bywają niekiedy ignorowane przez administratorów stosujących monitoring. Nakazy prezesa UODO bywają również wykonywane tylko częściowo lub pozornie. Zdarzają się też sytuacje powrotu do bezprawnego przetwarzania danych sąsiadów lub innych osób za pomocą monitoringu wizyjnego” – zaznaczono w komunikacie UODO.Mieszkaniec Mazowsza miał zaprzestać przetwarzania danych osobowych Taka sytuacja miała miejsce w sprawie, zakończonej decyzją o nałożeniu kary, o której poinformowano w poniedziałek. Jeszcze we wrześniu 2025 roku prezes UODO nakazał mieszkańcowi jednej z miejscowości na Mazowszu zaprzestanie przetwarzania danych osobowych jednego z sąsiadów za pomocą monitoringu wizyjnego wykraczającego poza granice należącej do niego nieruchomości. Monitoring obejmował nieruchomość sąsiada i drogę publiczną. Nakaz uprawomocnił się 16 października ub.r.„Już po tej dacie sąsiedzi w pismach z grudnia 2025 r. oraz stycznia 2026 r. przekazali prezesowi UODO informację o dalszym stosowaniu przez zobowiązanego monitoringu wizyjnego wykraczającego poza granice należącej do niego nieruchomości” – poinformował Urząd. Jak dodał dowodem na tę informację „miały być nagrania wysłane przez niego na Komendę Powiatową Policji wraz z zawiadomieniem o wykroczeniu drogowym”.Czytaj też: Telefon dzwoni, prawo milczy. Telemarketing poza zasięgiem UODOPolicja potwierdziła otrzymanie nagrańPrezes UODO zwrócił się do miejscowej policji o potwierdzenie tej informacji. „Policja potwierdziła fakt złożenia zawiadomień i przekazała załączone nagrania z kamer monitoringu utrwalone 8 listopada oraz 9 grudnia 2025 r. Pierwsze niemal w całości obejmowało obszar drogi publicznej, a na drugim widoczna jest i droga publiczna i nieruchomość skarżących. Na obydwu nagraniach utrwalony został również ich wizerunek” – przekazano.Właściciel monitoringu tłumaczył UODO, że monitoring ten „został zamontowany w związku z czynami, których na szkodę jego oraz jego rodziny dopuszczali się skarżący”. W sprawie nagrań przekazanych policji wyjaśniał, że miały „charakter incydentalny”.Składał na policję kolejne zawiadomienia i załączał nagraniaJednak – jak poinformował Urząd – po serii pism i wyjaśnień okazało się, że po 13 stycznia br. właściciel monitoringu złożył na policję kolejne zawiadomienia, do których jako dowody załączył nagrania. „Komendant Policji przekazał prezesowi UODO dziewięć nagrań załączonych do tych zawiadomień” – poinformowano.Jak ustalono „mężczyzna jeszcze w styczniu 2026 r. korzystał z funkcjonalności kamery obrotowej umożliwiającej skierowanie jej poza obszar należącej do niego nieruchomości, (...) ta kamera została zastąpiona przez kamerę stacjonarną dopiero w marcu 2026 r.”.W związku z tym prezes UODO stwierdził, że mężczyzna, mimo ostatecznego wykonania decyzji o zaprzestaniu monitoringu, od dnia jej uprawomocnienia się 16 października ub.r. do momentu jej wykonania w marcu br., nie przestrzegał nakazu orzeczonego decyzją. „W ocenie prezesa UODO okoliczności przedmiotowej sprawy uzasadniają nałożenie administracyjnej kary pieniężnej. Jej wysokość ustalono na 1 tys. 470 zł” – czytamy w komunikacie.Czytaj też: Wyczyszczone konta bankowe Polaków. Bank wydał komunikatNie był to pierwszy taki przypadek To kolejna taka decyzja prezesa UODO. W lipcu br. Urząd informował o podobnym przypadku. Wówczas karę ponad 26 tys. zł wymierzył osobie, która nie zaprzestała przetwarzania danych poprzez usunięcie prywatnego monitoringu wizyjnego obejmującego m.in. posesję sąsiadów. W tamtym przypadku kamer było kilkanaście i rejestrowały one zarówno obraz, jak i dźwięk przez całą dobę.Tamten monitoring był także wykorzystywany przez właściciela m.in. do inicjowania postępowań w sprawach o wykroczenia. Prezes UODO podkreślał jednak już wówczas, że „kwestia zapewnienia porządku publicznego nie leży w gestii podmiotów prywatnych i zadanie to nie może być wykonywane za pomocą prywatnego monitoringu wizyjnego”. Czytaj też: Blok grozi zawaleniem. Zarządzono ewakuację mieszkańców