Opóźnienia trwały wiele godzin. Przez kilka godzin ruch pociągów w niemieckim kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia był całkowicie sparaliżowany. Nieznani sprawcy przecięli i zerwali kable kojowe w powiecie Gelsenkirchen-Ückendorf, co doprowadziło do awarii sygnalizacji świetlnej i systemów sterowania. Policja uważa, że była to próba kradzieży przewodów, a nie próba sabotażu. Pierwsze awarie sygnalizacji w pobliżu Gelsenkirchen zaczęto zgłaszać od godziny 4:15 w sobotę 26 września. Niedługo potem doszło do paraliżu w węźle na terenie kraju związkowego Nadrenia Pólnocna-Westfalia. Jak poinformowało Deutsche Bahn (Koleje Niemieckie) do południa utrudnienia dotknęły około 300 pociągów regionalnych i dalekobieżnych. Jak podaje portal informacji pasażerskiej Zuginfo.nrw, w pewnym momencie pociągi nie mogły kursować na całym obszarze Gelsenkirchen. Problemy wystąpiły na trasach między innymi z Dortmundu do Monachium, z Hamburga do Bazylei oraz z Kolonii w północnych Niemczech. Dopiero po kilku godzinach sytuacja zaczęła wracać do normy, choć opóźnienia trwały do późnego popołudnia. Jak podaje dziennik „Bild”, śledczy policji landowej i federalnej zbadali miejsce zdarzenia i zebrali dowody. Ich zdaniem nie był to akt sabotażu, lecz kradzież kabli. Czytaj także: We Włoszech stanęły pociągi. Służby podejrzewają kolejny sabotaż