Bezbramkowy remis na PGE Narodowym. Oczekiwania były dużo większe. Reprezentacja Polski bezbramkowo zremisowała z Bośnia i Hercegowiną w pierwszym meczu dywizji B Ligi Narodów. Do meczu z Bośnią i Hercegowiną Polacy przystępowali w z dużą niepewnością. W odróżnieniu od naszych rywali nie było nas na mistrzostwach świata, jednak drużyna z Bałkanów nie wydawała się szczególnie wymagającym rywalem. Liga Narodów: Mecz Polska – Bośnia i HercegowinaSelekcjoner Jan Urban zdecydował się na zmianę ustawienia. Graliśmy czwórką obrońców z tyłu ze zbierającym dobre recenzje w Bundeslidze Kacprem Potulskim na środku obrony. Zagadką była także obsada bramki. Wydawało się, że pewniakiem do stania między słupkami będzie Kamil Grabara, jednak golkiper Juventusu zerwał więzadła krzyżowe przed przyjazdem na zgrupowanie. W jego miejsce Urban powołał Bartosza Drągowskiego, ale i on szybko wrócił do domu z urazem. Trener naszej kadry ostatecznie postawił na Marcina Bułkę.Mecz 1. kolejki dywizji B Ligi Narodów okazał się trudnym wyzwaniem dla Biało-Czerwonych. Pierwsza połowa – praktycznie do zapomnienia. Z obu stron brakowało ofensywnych akcji. Z premierowych 45 minut w pamięć mogła zapaść tylko zmiana narzekającego na bóle mięśniowe Jakuba Kamińskiego, którego zmienił Nicola Zalewski. Groźne pod bramką Bośniaków było tylko raz – w 44. minucie, gdy z półwoleja strzelał Sebastian Szymański, jednak uderzył prosto w Martina Zlomislicia. W przerwie selekcjoner wpuścił na boisko debiutanta Wiktora Nowaka oraz Przemysława Frankowskiego. Gra Polaków nabrała tempa. Blisko objęcia prowadzenia Biało-Czerwoni byli w 55. minucie. Najpierw z ostrego konta mocno uderzył Matty Cash, a dobitka Szymańskiego nie znalazła drogi do bramki. Dwukrotnie przytomnymi interwencjami błysnąć Zlomislić. Nie minęło 60 sekund, a świetnym strzałem z dystansu popisał się Nowak. Uderzenie debiutanta minimalnie minęło bramkę. Czas uciekał, a konkretów pod bramką rywali brakowało.W 77. minucie PGE Narodowy zamarł, bo piłka wpadła do bramki Polaków. Po rzucie rożnym Bułka nie wybił piłki, a ta zatrzepotała w siatce. Sędzia najpierw wskazał na środek boiska, ale chwilę później okazało się, że Haris Tabaković faulował polskiego golkipera i gol nie został uznany.W doliczonym czasie gry po świetnej indywidualnej akcji szansę miał Piotr Zieliński, ale jego uderzenie odbił bramkarz.Po końcowym gwizdku Polaków żegnały gwizdy. Kibice spodziewali się znacznie lepszego otwarcia rywalizacji w Lidze Narodów.