To miała być „nauka jazdy”. Policjanci w powiecie skierniewickim zatrzymali do kontroli samochód, który po zmierzchu jechał bardzo wolno i bez włączonych świateł. Za kierownicą siedział 14-letni chłopiec. Obok niego podróżowała jego 44-letnia matka, a na tylnej kanapie 8-latek. Kobieta tłumaczyła funkcjonariuszom, że chciała pokazać synowi, jak prowadzi się samochód. W czwartek na jednej z dróg w powiecie skierniewickim uwagę policjantów zwrócił samochód osobowy, który jechał bardzo wolno i bez włączonych świateł. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić, czy kierowca nie potrzebują pomocy.Na widok radiowozu kierujący zjechał na pobocze. Wtedy policjanci odkryli, że to 14-latek.To nie było jedyne zaskoczenie. Okazało się, że na fotelu pasażera siedzi 44-letnia matka chłopca, a z tyłu podróżuje 8-latek.Nieformalna „nauka jazdy”Kobieta wyjaśniła policjantom, że chciała pokazać starszemu synowi, jak prowadzi się samochód. Miała też stwierdzić, że chłopiec prowadził już wcześniej auto i „potrafi to robić”.Interwencja policjantów będzie miała konsekwencje zarówno dla kobiety, jak i 14-latka.Czytaj także: Pijany 24-latek porwał samolot. Węgry poderwały myśliwcePolicjanci skierują do sądu wniosek o ukaranie 44-latki za dopuszczenie do prowadzenia pojazdu osoby, która nie posiada wymaganych uprawnień. Takie zachowanie jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny. Sprawą 14-letniego kierowcy zajmie się natomiast sąd rodzinny.– Prowadzenie samochodu przez osobę bez wymaganych uprawnień stwarza zagrożenie nie tylko dla niej samej i pasażerów, ale również dla innych uczestników ruchu drogowego – przypomina mł. asp. Aneta Placek z Komendy Miejskiej Policji w Skierniewicach