Raport Instytutu Studiów nad Wojną. Rosja prowadzi wobec Europy kilka wzajemnie wspierających się kampanii, których celem jest m.in. ograniczenie pomocy dla Ukrainy i osłabienie NATO jako spójnego sojuszu – ocenia amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Analitycy wskazują na sabotaż, naruszanie przestrzeni powietrznej, cyberataki, operacje informacyjne i działania rozpoznawcze. Ważne miejsce w raporcie zajmuje Polska, przez którą przebiegają kluczowe szlaki zachodniej pomocy dla Ukrainy. Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) opublikował raport „The Russian Military Campaign Against Europe: Current Objectives and Efforts”. To kolejna analiza przygotowana w ramach projektu „Defense of Europe”.Główną tezą raportu jest stwierdzenie, że Rosja działa wobec Europy zgodnie z logiką wojenną, podczas gdy państwa europejskie wciąż funkcjonują przede wszystkim w warunkach pokoju. Zdaniem analityków poszczególnych przypadków sabotażu, naruszania przestrzeni powietrznej czy operacji informacyjnych nie powinno się więc postrzegać wyłącznie jako niezwiązanych ze sobą incydentów. ISW ocenia, że są to wzajemnie wspierające się działania służące realizacji szerszych celów Kremla.ISW podkreśla jednak, że nie oznacza to, iż pełnoskalowa wojna Rosji z NATO jest nieunikniona lub może wybuchnąć w najbliższym czasie. Zdaniem autorów właściwe rozpoznanie rosyjskiej strategii ma pomóc Europie skuteczniej odstraszać Rosję i zapobiegać dalszej eskalacji.Cztery strategiczne cele KremlaISW wskazuje cztery główne, długoterminowe cele rosyjskich władz. Pierwszym ma być odbudowanie pozycji Rosji jako wielkiego mocarstwa, co – w ocenie analityków – Kreml wiąże z podporządkowaniem Ukrainy i Białorusi.Drugim jest odzyskanie dominujących wpływów w państwach byłego Związku Radzieckiego, w tym w krajach bałtyckich i Mołdawii.Trzecim celem ma być stworzenie ładu międzynarodowego, w którym wpływy Stanów Zjednoczonych będą ograniczone, jedność NATO zostanie osłabiona, a Rosja uzyska większą swobodę działania.Czwartym jest utrzymanie systemu władzy Władimira Putina. Zdaniem ISW rosyjski przywódca łączy przetrwanie swojego reżimu ze statusem Rosji jako mocarstwa i przedstawia konflikt z Zachodem jako zagrożenie dla państwa.W tym kontekście analitycy wprost wymieniają także Polskę. Według ISW Kreml dąży do oddzielenia Polski i państw bałtyckich od reszty Europy, aby pozbawić je ochrony i korzyści wynikających z członkostwa w NATO i Unii Europejskiej.Dwa główne cele działań przeciwko EuropieObecne rosyjskie działania wobec Europy mają – według raportu – służyć przede wszystkim dwóm celom.Pierwszym jest ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie europejskiego wsparcia wojskowego i dyplomatycznego dla Ukrainy, co miałoby umożliwić Rosji realizację jej celów wojennych.Drugim – zneutralizowanie NATO jako jednolitego sojuszu zdolnego przeciwstawiać się Rosji. Kreml ma przy tym dążyć do osiągnięcia swoich zamierzeń możliwie niewielkim kosztem i bez konieczności rozpoczynania dużego konfliktu konwencjonalnego.Ataki na przemysł obronny Jednym z elementów pierwszej kampanii mają być działania wymierzone w europejski przemysł obronny i transport pomocy dla Ukrainy.ISW wskazuje na podpalenia i inne akty sabotażu przeciwko zakładom oraz magazynom firm dostarczających sprzęt ukraińskiej armii. Przypomina m.in. o podpaleniu estońskiej firmy Milrem Robotics, która dostarcza drony ukraińskim siłom zbrojnym. Estońskie służby sprawdzają możliwe powiązania tego zdarzenia z RosjąAnalitycy przywołują również sprawę sześciu osób zatrzymanych na Litwie w związku z próbą podpalenia obiektu firmy produkującej systemy rozpoznania radioelektronicznego dla ukraińskich sił zbrojnych. Litewskie władze powiązały działania sprawców z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU.Według ISW rosyjskie służby wykorzystują przy takich operacjach osoby werbowane przez internet i lokalne środowiska przestępcze. Pozwala to prowadzić działania przy niewielkim ryzyku dla rosyjskich funkcjonariuszy, a zarazem utrudnia bezpośrednie przypisanie odpowiedzialności Moskwie.Raport przypomina też o poważniejszych operacjach, m.in. sierpniowym ataku dronem z materiałami wybuchowymi na ukraiński samolot transportowy na lotnisku Lipsk/Halle oraz ujawnionym wcześniej planie zamachu na szefa niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall Armina Pappergera.Polska i szlaki dostaw dla UkrainySzczególne znaczenie w rosyjskich działaniach ma mieć Polska jako jeden z głównych korytarzy, którymi zachodnia pomoc trafia na Ukrainę.ISW wskazuje, że sabotaż polskich linii kolejowych i rosyjskie uderzenia w rejonie granicy polsko-ukraińskiej są skoordynowanymi elementami działań zmierzających do przerwania dostaw zachodniej pomocy.Analitycy przypominają o wydarzeniach z 15 listopada 2025 r., kiedy powiązani z Rosją sprawcy zaatakowali tory kolejowe na trasie związanej z przejściem Dorohusk-Jagodzin, wykorzystując materiały wybuchowe i przeszkody umieszczone na torach. Premier Donald Tusk wskazywał później, że zaatakowana linia ma kluczowe znaczenie dla dostarczania pomocy Ukrainie.Według ISW we wrześniu 2026 r. Rosja nasiliła także ataki dronowe na ukraińskie przejścia graniczne i inne cele w pobliżu granicy z Polską.Raport przywołuje rosyjski atak z 13 września na pociąg pasażerski w obwodzie wołyńskim, około dwóch kilometrów od polskiej granicy. ISW ocenia, że Rosjanie prawdopodobnie zamierzali zranić lub zabić europejskich urzędników, którzy w tym samym czasie przekraczali granicę innym pociągiem. ISW uważa, że sabotaż polskiej kolei, ataki w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy oraz działania mogące zagrozić zachodnim przedstawicielom podróżującym na Ukrainę są częścią jednej kampanii wymierzonej w lądowe szlaki komunikacyjne między Ukrainą a Europą.„Nowa normalność” Jednym z ważniejszych wniosków raportu jest teza, że Kreml próbuje stopniowo przyzwyczajać państwa i społeczeństwa NATO do coraz częstszych rosyjskich działań.Chodzi m.in. o naruszanie przestrzeni powietrznej, agresywne zachowania rosyjskiego lotnictwa, sabotaż, podpalenia, cyberataki czy zakłócanie systemów elektronicznych.Według ISW częstotliwość takich zdarzeń może stopniowo podnosić próg tego, co państwa NATO uznają za incydent wymagający zdecydowanej odpowiedzi. Zdarzenia, które wcześniej traktowano jako wyjątkowe, mogą z czasem zacząć być postrzegane jako coś normalnego i przestać wywoływać równie zdecydowaną reakcję.Czytaj także: Rosyjskie ataki na Ukrainę. Polskie myśliwce znów poderwane