Śledczy ustalili, co Ihor H. robił w Jarosławiu. Prokuratura sformułowała już zarzuty wobec Ihora M. w związku z tragicznym zdarzeniem na terenie opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo, usiłowanie zabójstwa oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała. Jak powiedziała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, stan pokrzywdzonych, którzy są w szpitalach, jest stabilny.– Ich życiu nic nie zagraża. Miejmy nadzieję, że ten stan się nie zmieni – przyznała Taciuch-Kurasiewicz.Śledczy przygotowali już oficjalną decyzję procesową o pociągnięciu podejrzanego do odpowiedzialności karnej.Zarzuty dla Ihora M. podejrzanego o zabójstwo w Jarosławiu. Biegli zdecydują, kiedy je usłyszy – Mamy sformułowane zarzuty wobec sprawcy pana Ihora M. Są to zarzuty spowodowania zbrodni zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa pokrzywdzonych i spowodowania ciężkich obrażeń ciała – ogłosiła rzeczniczka. Od oceny medycznej zależy, czy przesłuchanie i ogłoszenie zarzutów odbędzie się jeszcze w piątek. – Zostali powołani biegli do wydania opinii, czy będzie możliwe przeprowadzenie z jego udziałem dzisiaj czynności. Jeżeli jego stan zdrowia nie pozwoli na wykonywanie dzisiaj tych czynności, zarzuty te nie zostaną mu formalnie ogłoszone i może nie być dzisiaj przesłuchany – wyjaśniła.Na wypadek braku możliwości wykonania czynności z udziałem podejrzanego prokuratura podjęła formalne kroki w celu odosobnienia mężczyzny.– W takiej sytuacji złożymy wniosek do sądu o aresztowanie Ihora M. W posiedzeniu wówczas będzie uczestniczył ustanowiony dla niego obrońca z urzędu. Z takim wnioskiem prokurator już wystąpił także do sądu – wskazała Taciuch-Kurasiewicz. Do udziału w postępowaniu wyznaczono również tłumacza przysięgłego. Nie ma jeszcze wyników badań na obecność w organizmie sprawcy substancji psychoaktywnych. Nożownik próbował dostać się do Ukrainy. Przeszkodził mu brak ubezpieczeniaDo tragedii na terenie klasztoru w Jarosławiu doszło w czwartek rano. 31-latek wtargnął na teren klasztoru, zaatakował pięć osób w tym trzech księży. Jeden duchowny zmarł, drugi przeszedł operację, a trzeci z najlżejszymi obrażeniami wieczorem wrócił na teren opactwa.Mężczyzna podejrzany o atak, jak się okazało, wjechał do Polski z Niemiec w nocy ze środę na czwartek. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu poinformowała, że jego celem było przedostanie się do Ukrainy. 31-latek nie dostał się tam jednak, ponieważ jego pojazd nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia.Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu wyjaśniła, że zatrzymany Ukrainiec został przewieziony do Jarosławca prywatnym samochodem.Czytaj też: „Ludzie chowali się w konfesjonałach”. Dramatyczna relacja z Jarosławia