Własny system. Norwegia potrzebuje własnego systemu, ponieważ sieci komórkowe, płatności i systemy komputerowe muszą być zsynchronizowane z dokładnością do milisekund. Obecnie wiele z nich korzysta z czasu dostarczanego przez satelitarne systemy GPS, które pozostają poza kontrolą władz w Oslo. W kryzysowych sytuacjach może to nieść poważne skutki dla funkcjonowania państwa. – To, by czas był prawidłowy i możliwy do prześledzenia, ma absolutnie kluczowe znaczenie dla bardzo wielu funkcji o krytycznym znaczeniu dla społeczeństwa w Norwegii i pozostałej części Europy. Przeznaczamy na zbudowanie własnego systemu obliczania czasu 94 mln koron – powiedziała telewizji NRK minister przemysłu Cecilie Myrseth.CZYTAJ TAKŻE: Rosja ćwiczyła niszczenie podmorskich kabli. Manewry zostały przerwaneObecne rozwiązania są podatne na zakłócenia sygnałów GPS i innych systemów satelitarnych. Jeśli system nie otrzymuje prawidłowego czasu, może przestać poprawnie określać pozycję albo synchronizować dane.Problem jest szczególnie dotkliwy na północy Norwegii. We wschodnim Finnmarku rosyjskie zakłócenia GPS występują codziennie i dotyczą m.in. lotnictwa, policji i ratownictwa. Piloci musieli wielokrotnie przerywać podejście do lądowania z powodu zakłóceń sygnałów satelitarnych, także dane o położeniu i czasie były zafałszowane, a służby ratownicze informowały o spowodowanych przez to trudnościach w dotarciu do potrzebujących pomocy.Nowy system ma dostarczać precyzyjny czas z krajowej, naziemnej infrastruktury i ograniczyć zależność Norwegii od zewnętrznych sygnałów satelitarnych. ZOBACZ TAKŻE: Latające pociski koło Norwegii. Rosja testuje walkę z NATONorwegia ma sama wyznaczać precyzyjny czas i przekazywać go do kluczowych systemów. Dzięki temu mają one działać także wtedy, gdy sygnały z satelitów zostaną zakłócone albo sfałszowane.