Władze miasta zdecydowały. Prace przy pomniku na placu Ofiar Getta rozpoczęły się dzień wcześniej od wydobycia znajdującej się pod nim urny z ziemią zebraną z pól bitewnych oraz miejsc straceń i męczeństwa ludności cywilnej. Urna została przeniesiona do zbiorowej mogiły ofiar terroru na cmentarz Pobitno. W środę wykonawca przystąpił do demontażu elementów rzeźbiarskich pomnika.Jako pierwsza została zdjęta figura kobiety z dzieckiem wieńcząca 8,5-metrowy obelisk. Operacja trwała kilka godzin. Robotnicy najpierw zabezpieczyli rzeźbę pasami, a następnie za pomocą młotów pneumatycznych oddzielali ją od cokołu. Figura waży 6,6 tony.Rzeźba ze szczytu pomnika nie zostanie zniszczona. Trafi do Muzeum Techniki i Militariów w Rzeszowie.Czytaj więcej: Kolejne śledztwo w sprawie Macierewicza. W tle kradzież wieńcaProblemy z demontażemPrezydent Rzeszowa Konrad Fijołek zapowiedział usunięcie monumentu z placu Ofiar Getta w 2022 r., po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Rzeczniczka prezydenta miasta Marzena Kłeczek-Krawiec wyjaśniła, że sprawę wydłużyła przyjęta przez miasto formuła demontażu.– Wszystko trwało tak długo, ponieważ prezydent zapowiadał rozbiórkę pomnika, a nie jego wyburzenie. Zależało nam na tym, żeby poszczególne elementy nie zostały zniszczone, ale żeby zachować te, które mają wartość artystyczną – powiedziała rzeczniczka prezydenta.Jak dodała, płaskorzeźby i tablice pamiątkowe zostaną przeniesione na cmentarz żołnierzy Armii Radzieckiej przy ul. Lwowskiej. Płaskorzeźby przedstawiają m.in. marszałka Iwana Koniewa i gen. Karola Świerczewskiego, scenę batalistyczną, przysięgę na sztandar oraz robotnika i chłopa.Miasto nie zamierza stawiać w miejscu rozebranego monumentu nowego pomnika. – Musimy pamiętać, że ten plac to dawny cmentarz żydowski, dlatego nie będziemy tam stawiać żadnych dodatkowych pomników. W miejscu, w którym stał monument, zostanie ułożona kostka brukowa – powiedziała Marzena Kłeczek-Krawiec.Zobacz także: Największy mit Powstania Warszawskiego? „Armia Czerwona nie wstrzymała ofensywy”IPN chciał całkowitego wyburzeniaO ile miastu zależało na zachowaniu części elementów, o tyle Instytut Pamięci Narodowej domagał się likwidacji całego obiektu. Dyrektor rzeszowskiego oddziału IPN Dariusz Iwaneczko powiedział, że monument nie był neutralnym świadectwem historii, lecz obiektem gloryfikującym Armię Czerwoną.– W przestrzeni publicznej pozostawał obiekt, który w sposób wyraźny gloryfikował Armię Czerwoną. Wielu mieszkańców Podkarpacia i Polski w latach 1944-1945 doświadczyło ogromnego okrucieństwa ze strony Armii Czerwonej, armii sowieckiej i służb państwa sowieckiego – podkreślił.Według Iwaneczki pomnik utrwalał propagandową wizję Armii Czerwonej jako wyzwolicielki, pomijając represje, których po wkroczeniu wojsk sowieckich doświadczyli żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego oraz ludność cywilna.– Domagaliśmy się, aby ten pomnik zniknął z przestrzeni publicznej, ponieważ obrażał pamięć prawdziwych bohaterów Polski, gloryfikując jednocześnie tych, którzy popełniali na narodzie polskim straszliwe zbrodnie – powiedział dyrektor rzeszowskiego IPN.Za demontaż pomnika miasto zapłaci blisko 156 tys. zł, prace mają się zakończyć najpóźniej 30 listopada.Monument odsłonięto 6 listopada 1951 r., podczas obchodów rocznicy rewolucji październikowej. W 2016 r. weszła w życie ustawa zakazująca propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego m.in. przez pomniki. Dwa lata później rzeszowscy radni zdecydowali o usunięciu obiektu z placu Ofiar Getta i przeniesieniu go na cmentarz żołnierzy radzieckich, ale uchwała nie została wykonana.Zobacz też: 81 lat od obławy augustowskiej. Groby setek Polaków wciąż nieodnalezione