Wciąż jest lekceważona. Migrena wciąż jest lekceważona, nawet lekarze często twierdzą, że to jedynie ból głowy. Tymczasem jest to poważna choroba neurologiczna, a nie zwykła przypadłość i wymaga odpowiedniego leczenia – zaznaczyła prof. Marta Waliszewska-Prosół. Specjalistka, która jest wiceprezeską Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy, mówiła o tym podczas XXV konferencji „Polka w Europie”. Podkreśliła, że migrena jest najczęstszą chorobą neurologiczną i powoduje większą niepełnosprawność, niż wszystkie pozostałe choroby neurologiczne, takie jak stwardnienie rozsiane i choroba Parkinsona.Podejrzewa się, że nawet 30 proc. światowej populacji może chorować na migrenę. W Polsce cierpi z jej powodu 6 milionów osób, w tym 750 tysięcy ma migrenę przewlekłą, powodująca bóle głowy przez co najmniej 15 dni w miesiącu. Najczęściej chorują kobiety – stanowią 75 proc. wszystkich pacjentów. Choroba ta rzadko jednak jest właściwie leczona. Jedynie 2-14 proc. pacjentów wymagających leczenia profilaktycznego jest w ten sposób leczonych.– W Polsce mamy największe obciążenie tą chorobą, większe niż w innych krajach europejskich. Wydajemy najwięcej na leki oraz metody alternatywne, które na bóle głowy nie pomagają – alarmowała prof. Waliszewska-Prosół, pracująca w katedrze i Klinice Neurologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.Straty z powodu bólów głowy ocenia się na 1,6 proc. PKB. To już nie są żartyPacjenci cierpiący z powodu migreny zażywają dostępne bez recepty niesterydowe leki przeciwzapalne, takie jak ipuprofen, paracetamol, a także tryptany, ergotaminę, opioidy i różne mieszkanki leków. Specjalistka ostrzegła jednak, że leki te stosowane w nadmiarze, w doraźnym lub objawowym leczeniu bólu głowy, zamiast pomóc, mogą wygenerować polekowe bóle głowy.Wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy zwróciła uwagę, że pacjenci nadal będą poruszać się w błędnym kole niewłaściwych terapii i nawracających napadów migreny, dopóki nie zaczniemy uznawać jej za poważną chorobę neurologiczną, wymagającą stosowania leczenia przyczynowego.– Pacjentki często słyszą – opisywała specjalistka – że migrena to nie choroba, że to taka uroda i trzeba się do tego przyzwyczaić. Jak urodzisz dziecko, to przejdzie albo po menopauzie, weź tabletkę przeciwbólową, np. apap, to też ci przejdzie. Bo traktowana jest jako przypadłość lub jedynie dolegliwość.Czytaj także: Pielęgniarz dusił pacjenta poduszką. Chciał „ukarać” senioraTymczasem migrena powoduje ogromne straty w gospodarce, gdyż cierpiące na tę chorobę osoby przez wiele dni w miesiącu nie są w stanie funkcjonować w rodzinie i w pracy zawodowej. – Straty z powodu bólów głowy ocenia się na 1,6 proc. PKB. To już nie są żarty. Czy zatem nie warto tych pacjentów skutecznie leczyć, by nie powodować takich strat? – pytała retorycznie prof. Waliszewska-Prosół.Z powodu wysokiej ceny nowoczesne leki są w Polsce dostępne w mocno ograniczonym zakresieSpecjalistka zaznaczyła, że w leczeniu migreny dokonał się w ostatnich latach przełom terapeutyczny. – Uzyskujemy spektakularne efekty leczenia nowymi lekami działającymi na neuropeptyd CGRP, kluczowy przekaźnik bólu migrenowego. To przełom, którego zazdrości nam cała neurologia. Tego rodzaju terapia celowana pozbawiona jest działań niepożądanych, bezpieczna dla pacjentów – zapewniła. Dodała, że poza przeciwciałami monoklonalnymi, takimi jak erenumab, galcanezur, fremanezumab oraz eptinezumab, wykorzystuje się także tzw. gepanty profilaktyczne: atogepant i rimegepant.Leki tego typu podawane są raz w miesiącu lub nawet raz na kwartał w przypadku eptinezumabu dożylnego. Pozwalają one znacznie zmniejszyć dni z migreną nawet u pacjentów opornych na inne terapie. Z powodu wysokiej ceny są jednak dostępne u nas w mocno ograniczonym zakresie.– W Polsce dostępne są wszystkie nowe terapie, ale tylko niektóre bezpłatnie są dostępne w ramach programu lekowego – wyjaśniła wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Bólu. W ten sposób korzysta z nich jedynie 1,3 tys. pacjentów z migreną przewlekłą, a choruje 750 tys.Im dłużej pacjent nie jest leczony, tym większe ryzyko, że nawet skuteczne leki nie będą już działałyEfekt jest taki, że poza lekami przeciwbólowymi pacjenci z migreną sięgają po metody nierekomendowane przez specjalistów, gdyż ich skuteczność nie została potwierdzona badaniami naukowymi. Na migrenę nie pomaga antykoncepcja hormonalna, kanabinoidy, olejki CBD, psylocybina, kolczyki typu daith, ryboflawina (witamina B2), pirydoksyna (witamina B6), koenzym, magnez, złocień maruna, lepiężnik, hirudoterapii, tropokolagen.– Dowody naukowe obecnie nie uzasadniają również stosowania określonych typów diety do zapobiegania napadom. Racjonalne wydaje się unikanie jedynie tych składników, które powtarzalnie wywołują napady – stwierdziła prof. Marta Waliszewska-Prosół.Czytaj także: Kryzys lekowy w Europie. Unia szuka skutecznych rozwiązańZaznaczyła, że kolejną zmorą są metody chirurgiczne oferowane przez prywatne kliniki, takie jak stymulacja nerwu błędnego, przezczaszkowa stymulacja magnetyczna, przezskórna elektryczna stymulacja nerwów. – Migreny nie leczymy chirurgicznie – wyjaśniła specjalistka. Dodała, że może dojść wówczas do uszkodzenia nerwów i wtórnych bólów. - To oszukiwanie pacjentów, musimy potem leczyć powikłania tych wszystkich metod – powiedziała.– Gdy pacjent zażywa suplementy, to ja na niego nie krzyczę, jeśli uważa, że czuje się lepiej, choć nie mają one potwierdzenia naukowego. Ostrzegam jedynie, że im dłużej pacjent nie jest leczony lub jest leczony niewłaściwie i bardziej nadużywa leków przeciwbólowych, tym większe jest ryzyko, że nawet skuteczne leki przyczynowe nie będą już działały – podsumowała specjalistka.