Andrzej Stróżny pod lupą prokuratury. Jak ustalił dziennikarz śledczy TVP Info Sylwester Ruszkiewicz, w śledztwie dotyczącym Andrzeja Stróżnego przeprowadzane są końcowe czynności zmierzające do rozstrzygnięć w zakresie odpowiedzialności karnej byłego szefa CBA. Chodzi m.in. o nieodpłatne zajmowanie dla celów prywatnych w latach 2021-2022 lokali służbowych ze środków funduszu operacyjnego. – Śledztwo przedłużono do 24 listopada 2026 r. W sprawie przesłuchano kilkudziesięciu byłych i obecnych funkcjonariuszy CBA, w sumie ok. 40 osób. Śledztwo obejmuje sprawę trzech lokali. Przeprowadzane są w sprawie końcowe czynności zmierzające do rozstrzygnięcia w zakresie odpowiedzialności karnej byłego szefa CBA. Andrzej Stróżny nie został jeszcze przesłuchany w tej sprawie – informuje TVP Info rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Piotr A. Skiba.Andrzej Stróżny to były funkcjonariusz policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Od lutego 2020 r. do grudnia 2023 r. stał na czele Centralnego Biura Antykorupcyjnego.Zobacz również: „Zagubione” mieszkanie w oświadczeniu posła PiS. Sprawę bada CBAŚledztwo w sprawie Andrzeja StróżnegoChodzi o sprawę z kwietnia 2024 r., kiedy CBA zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego szefa Biura. Według ówczesnej szefowej CBA Agnieszki Kwiatkowskiej-Gurdak zachodziło podejrzenie popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez Stróżnego przy zakupie lokalu mieszkalnego ze środków publicznych CBA za kwotę 1 255 000 złotych. Lokum nigdy nie służyło do celów operacyjnych – kupiono je wyłącznie jako mieszkanie szefa CBA.W lipcu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez Andrzeja Stróżnego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i działania na szkodę interesu publicznego poprzez bezpodstawne, nieodpłatne zajmowanie dla celów prywatnych w latach 2021-2022 dwóch lokali służbowych Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie ze środków funduszu operacyjnego.Ponadto w grudniu 2024 r. do prokuratury wpłynęło pismo CBA, z którego wynika, że Stróżny mógł w sposób bezpodstawny zajmować dla celów prywatnych kolejny lokal służbowy.Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w toku trwania śledztwa przeprowadzane są intensywne czynności mające na celu ustalenie czy zachowanie Andrzeja Stróżnego wypełniało znamiona przestępstwa. – Dokumentacja pozyskiwana z CBA jest objęta klauzulą „ściśle tajne”. Przesłuchania poprzedzane są skierowaniem przez Prokuratora Okręgowego wniosku o zwolnienie byłych i obecnych funkcjonariuszy Biura z obowiązku zachowania w tajemnicy informacji niejawnych. Poszczególne czynności w śledztwie powierzane są Wydziałowi Spraw Wewnętrznych Departamentu Bezpieczeństwa CBA w Warszawie – przekazuje Piotr A. Skiba, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej. I potwierdza, że śledztwo dotyczy trzech lokali mieszkalnych.Zobacz także: Mały znaczek, spory problem. Firma NOWROCKY pod lupą śledczychByły szef CBA zaprzecza zarzutomPo zawiadomieniu do prokuratury, do sprawy odniósł się na platformie X były szef CBA Andrzej Stróżny.„Podejrzenia dotyczące przekroczenia przeze mnie uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, są kłamstwem i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Sugestie, jakoby CBA zakupiło mieszkanie dla moich celów prywatnych, są nieprawdą” – napisał w opublikowanym oświadczeniu.I jak zapewniał z uwagi na brak warszawskiego adresu zamieszkania, miał zapewnioną przez służbę bazę mieszkaniową, zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz z uwzględnieniem wniosków z analizy zagrożeń i oceny bezpieczeństwa.Na jego wpis zareagował wówczas Paweł Wojtunik, szef CBA w latach 2009-2015.„CBA nie posiada „zasobów lokalowych” i nie zapewnia nikomu „bazy mieszkaniowej.” Szefowie i członkowie kierownictwa spoza Warszawy otrzymywali kwatery z zasobów KPRM lub zwrot kosztów najmu. Poza tym bełkot, wstyd i żenada panie kolego…” – napisał Wojtunik na platformie X.Z kolei jak ujawniła „Rzeczpospolita”, lokum, zakupione na fałszywą tożsamość, zostało zdekonspirowane, nie ma już możliwości żeby służyło celom operacyjnym – ma zostać sprzedane.– CBA nigdy nie miało mieszkań służbowych, jakie posiadały inne służby, chociażby policja czy wojsko. Wykorzystując fundusz operacyjny, tak kupiono mieszkanie szefowi, który nie pochodził z Warszawy – mówił „Rzeczpospolitej” były oficer CBA.Według przepisów, lokale kupione z funduszu operacyjnego powinny służyć np. spotkaniom funkcjonariusza służb z tajnymi informatorami lub do operacji specjalnych „pod przykryciem”, a nie zaspokajaniem potrzeb mieszkaniowych. Zobacz też: Afera Pegasusa. Byli szefowie SKW i ABW usłyszą zarzuty?