Jak zmieniała się narracja o Ukrainie? Przed 2014 rokiem rosyjska propaganda mówiła o Ukraińcach jako „braciach”. Po Majdanie ten język szybko się zmienił. Pojawiła się „junta”, „amerykańskie marionetki”, później przekaz o Ukrainie, którą trzeba „wyzwolić”. Jak zbudowano tę narrację i co wiemy o jej skuteczności? – pisze na łamach portalu Sprawdzamto.pl redaktor Marcin Tyc. Redaktor Tyc wskazuje, że Majdan przeformatował język rosyjskich mediów. Ukraińskie władze stały się „juntą” i „marionetkami Amerykanów”. Jak zaznacza, za propagandą nie stoi jedna, konkretna redakcja. To cały ekosystem produkcji i dystrybucji pożądanych treści. Doppelgänger „podkłada” rosyjskie treści pod zachodnie media. Przekazy mogą sobie przeczyć. W tym modelu nie jest to błąd. To celowy zabieg.TEN ARTYKUŁ POCHODZI Z PORTALU SPRAWDZAMTO.PL Ilya Yablokov, badacz rosyjskiej propagandy, w rozmowie z austriackim radiem FM4 wskazuje na 2014 rok. Przed Majdanem przekaz wyglądał inaczej. – Jesteśmy jednym narodem, oni są naszymi braćmi, powinniśmy być razem – tak analityk opisuje język rosyjskich mediów z tamtego okresu.Po ucieczce Wiktora Janukowycza z Ukrainy w rosyjskich mediach pojawiły się „junta” i „marionetki Amerykanów”. Yablokov mówi, że w kolejnych latach język tylko się zaostrzał. W lipcu 2021 roku Władimir Putin opublikował tekst „O historycznej jedności Rosjan i Ukraińców”. Nazywał ich „jednym narodem”. Pisał też o siłach zewnętrznych, które miały pogłębiać podział między nimi.Yablokov nie opisuje rosyjskiej propagandy jako przekazu wymyślanego przez jednego człowieka czy jeden ośrodek i przekazywanego zaprzyjaźnionym mediom. Mówi o całym łańcuchu – niemal fabryce propagandy.Ktoś produkuje historię, ktoś wymyśla narrację, ktoś zamienia ją w post w mediach społecznościowych, ktoś wzmacnia ją narzędziami propagandy obliczeniowej. Brzmi to trochę jak scenariusz filmowy z precyzyjnie rozpisanymi rolami. Z drugiej strony nie każdy pracujący w takim systemie musi wierzyć w to, co produkuje – ma po prostu wykonać swoje zadanie. Yablokov mówi też o ludziach, którzy ten przekaz tworzą. Nie wszyscy muszą być ideowcami. Dla części to po prostu praca: pensja, etat, możliwość awansu. Może czują się ważni.Christopher Paul i Miriam Matthews z RAND nazwali rosyjski model „firehose of falsehood” – „strumieniem fałszu”. Najważniejsza jest tu skala i tempo. Ten sam przekaz trafia równocześnie do wielu kanałów i jest wielokrotnie powtarzany. Nie przeszkadza przy tym, że jedna wersja wydarzeń przeczy drugiej. Nick Tarski, były oficer Agencji Wywiadu zajmujący się rosyjskimi operacjami wpływu, zwraca uwagę, że przekonanie odbiorcy do jednej wersji wydarzeń nie zawsze jest jedynym celem.Oba cele są równie ważne. Chaos, brak zaufania do źródeł wiadomości i autorytetów to zawsze były narzędzia bardzo cenione przez Rosję w walce z przeciwnikami. Osłabiają one wiarę społeczeństwa w przywództwo polityczne i wojskowe oraz sieją zamieszanie i zmniejszają mobilizację społeczeństwa do oporu – mówi Tarski w rozmowie ze Sprawdzamto.pl.Co pokazał eksperyment w RosjiW lutym 2021 roku Suthan Krishnarajan i Jakob Tolstrup przeprowadzili eksperyment z udziałem około 4100 Rosjan. Badanie odbyło się więc jeszcze przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę.Uczestnicy dostawali wymyślone scenariusze dotyczące Łotwy lub Gruzji. W jednym pojawiała się informacja o planach rozmieszczenia rakiet dalekiego zasięgu i działaniach wymierzonych w Rosjan.Różnica w odpowiedziach była ogromna. W grupie, która nie dostała informacji o zagrożeniu, interwencję rosyjskiego wojska popierało około 8 proc. badanych. Po jej przeczytaniu – około 40 proc. Gdy do scenariusza dodano ostrą wypowiedź Putina, było to 48 proc. Wśród zwolenników rosyjskiego prezydenta – 59 proc.Wyniki ukazały się w 2023 roku w „Science Advances”. Autorzy opisywali silne działanie propagandowego komunikatu. Niemniej jednak trzeba zaznaczyć, że badali reakcję na całkowicie fikcyjną sytuację, a uczestnicy deklarowali, co popierają. Eksperyment nie mówi, czy taka zmiana utrzymałaby się dłużej. Eksperyment nie dotyczył również Ukrainy. Rosyjski przekaz udawał zachodnie mediaDoppelgänger działał inaczej. Tu rosyjskie pochodzenie treści miało pozostać niewidoczneAmerykański Departament Sprawiedliwości opisał sieć stron naśladujących zachodnie media. Publikowane na nich materiały były później rozprowadzane przez fałszywe konta i inne kanały w internecie. Do przygotowywania części treści wykorzystywano AI.Czytelnik widział stronę przypominającą znany mu serwis. Nie musiał wiedzieć, kto naprawdę przygotował materiał.O tym, jak Rosja wykorzystuje AI do podszywania się pod dziennikarzy i zachodnie media, portal Sprawdzamto.pl pisał wielokrotnie, opisując m.in. fałszywe materiały i deepfake'i, które miały wyglądać jak treści przygotowane przez prawdziwe redakcje.A jakie tematy rosyjska propaganda wykorzystuje dziś w Polsce? Tarski wskazuje przede wszystkim na stosunek do Ukrainy i Ukraińców.– Obecnie najczęściej widzę próby przekonania Polaków do znielubienia Ukraińców i zaprzestania aktywnej pomocy zarówno na szczeblu państwowym, jak i na indywidualnym, czyli prywatnej ludzkiej pomocy – mówi Tarski.