Kto zdobędzie Złote Lwy? Pokaz thrillera historycznego „Dziki, dziki wschód” Jana Holoubka, którego światowa premiera odbyła się kilka dni temu w Toronto, rozpoczął 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Podczas otwarcia trójmiejskiej imprezy uczczono również jubileusz 60-lecia Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Jak podkreśliła dyrektorka artystyczna Joanna Łapińska, otwarcie drugiego półwiecza festiwalu to dobry moment, by „padły duże słowa o sile kultury, naszej wspólnoty, ale też o odpowiedzialności kultury”. – Pomyślmy o tym, proszę, oglądając nowe polskie kino i klasykę, którą przygotowaliśmy dla państwa w programie. Klasykę, przez którą poprowadzą nas w tym roku Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Barbara Sass i Tadeusz Konwicki. To właśnie Tadeusz Konwicki powiedział kiedyś z właściwą sobie prostotą, ale jednak dobitnie, że jedyne, czego się dorobiliśmy, to sztuka, bo sztuka jest zapisem naszej obecności. Chciałabym, żebyśmy pomyśleli tak: my też bądźmy z niej dumni w te dni, ale oczywiście nie tylko w Gdyni – powiedziała.Dyrektorka Agata Kozierańska-Burda podziękowała ekipie organizującej festiwal. – To zespół piętnastu wspaniałych osób pracujących cały rok w Pomorskiej Fundacji Filmowej w Gdyni, około trzydziestu kolejnych osób włączających się w prace festiwalowe na pięć miesięcy, jak i blisko dwieście osób wspierających nas za kulisami i na ostatniej festiwalowej prostej. Dziękujemy wszystkim za wasz trud, pasję, czasem nieprzespane noce. Bez waszego zaangażowania i ciężkiej pracy ten festiwal by nie istniał – zwróciła uwagę.Wiceprezydentka Gdyni Oktawia Gorzeńska wspomniała o rozpoczętym 10 lutego 2026 roku jubileuszu stulecia miasta. – Film jest częścią naszej gdyńskiej tożsamości. My, Gdynianie, jesteśmy z tego szczególnie dumni. Kreatywność, otwartość na świat, wizja – to jest wpisane w nasze DNA, w tkankę miejską lub społeczną naszego miasta. Co ważne, w tym wyjątkowym roku stulecia do tytułu Miasto Filmu UNESCO dołączył wpis na Listę światowego dziedzictwa UNESCO naszego modernistycznego centrum Gdyni. Mam nadzieję, że będą państwo mieli okazję powędrować naszymi głównymi ulicami, czyli dwiema osiami wyznaczającymi serce tego modernistycznego dobra – stwierdziła.51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Impreza potrwa do soboty W trakcie gali wyświetlono niepublikowane wcześniej materiały zarejestrowane 19 października 1980 roku podczas Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu Stowarzyszenia Filmowców Polski – to nawiązanie do przypadającego w tym roku 60-lecia organizacji. – W tym filmie występuje mnóstwo osób. To są wielkie postacie polskiego kina wielu pokoleń. Ale chciałbym podkreślić, że to są postacie, które tworzyły nie tyle historię polskiego kina, co po prostu historię polskiej kultury. Dzisiaj zapominamy, że kultura jest nie tylko zdarzeniem komercyjnym, ale że tworzy coś niewidzialnego – mówił prezes SFP Grzegorz Łoszewski.Czytaj także: Wielkie święto polskiego kina. Koprodukcje TVP walczą o Złote LwyDodał, że mottem jubileuszu są słowa Andrzeja Wajdy z lat 70., gdy został prezesem SFP. – Powiedział, że stowarzyszenie powstało po to, żeby bronić wolności. Czy my dzisiaj mamy bronić wolności? Myślę, że na pewno. Właśnie dzisiaj może bardziej niż kiedyś. Kiedyś wszystko było oczywiste, zero-jedynkowe. Dzisiaj wchodzimy w rozmaite kompromisy. Cierpi na tym nasza wrażliwość, zdolność kreacji. Podporządkowanie się pewnym zasadom, które w sposób naturalny obowiązują w świecie, ale niekoniecznie są po drodze z tym, co byśmy chcieli robić i o czym marzymy. Musimy tej wolności bronić i będziemy to niewątpliwie robili – zapewnił Łoszewski.Aż 16 filmów nominowanych do Złotych LwówNa otwarcie festiwalu publiczność obejrzała pierwszy z 16 obrazów nominowanych do Złotych Lwów, „Dziki, dziki wschód” Jana Holoubka, którego światowa premiera odbyła się na festiwalu w Toronto. Podczas konferencji prasowej poprzedzającej pokaz twórca wyjawił, że scenariusz autorstwa Aleksandry Takuskiej powstał kilkanaście lat temu.– To wspaniały tekst. Może na tamtym etapie wydawało mi się, że to jest kino historyczne, ale z biegiem lat okazało się, że to jest film niestety coraz bardziej aktualny, właściwie traktujący o współczesności. W 2018 roku pomyślałem, że zrobię ten film jako mój debiut reżyserski. Myślę, że dobrze, że tak się nie stało i musiałem kilka lat poczekać, bo w międzyczasie nabrałem doświadczenia jako reżyser – przyznał.Fabuła przenosi widzów do zimy 1943 r. „Do sennego miasteczka na wschodzie Polski przybywa Wolff, tajemniczy urzędnik z Berlina. Pilnie strzeże powodów swojej wizyty, ale sama jego obecność szybko burzy spokój w Małym Zalesiu. Atmosfera nieufności i zagrożenia narasta. Każdy ma swoje sekrety, a pogłoski o zaginionym złocie sprawiają, że granica między prawdą a kłamstwem zaczyna się zacierać – czytamy w festiwalowym opisie fabuły. Obsadę stworzyli m.in. Itay Tiran, Joanna Kulig, Robert Więckiewicz i Magdalena Różczka.Oprócz „Dzikiego, dzikiego wschodu” o statuetkę ubiegają się: „Czas, który nie nadszedł” Julii Rogowskiej, „Dobry chłopiec” Jana Komasy, „Exotic” Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej, „Fluidy” Marii Wider, „Hot Spot” Agnieszki Smoczyńskiej, „Kobieta stanu wolnego” Elizy Godlewskiej, „Mniej obcy” Kristoffera Rusa, „Nasza rewolucja” Piotra Domalewskiego, „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego, „Pojedynek” Łukasza Palkowskiego, „Powiedz mi, co czujesz” Łukasza Rondudy, „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego, „Syrenka Picassa” Janusza Zaorskiego, „Violetta Villas” Karoliny Bielawskiej oraz „Zima pod znakiem wrony” Kasi Adamik.Laureatów konkursu głównego wskaże jury w składzie: reżyser, scenarzysta Krzysztof Zanussi (przewodniczący), scenarzysta Przemysław Chruścielewski, scenografka Jagna Dobesz, aktorka Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, kompozytor Mikołaj Trzaska, producent Marcin Wierzchosławski i autorka zdjęć filmowych Ita Zbroniec-Zajt.W konkursie Perspektywy szansę na Szafirowe Lwy otrzymało osiem produkcji: „Czarna godzina” Filipa Bojarskiego, „Kalafior przeznaczenia” Anny Urbańczyk, „Ma to sens” Pawła Podolskiego, „Miłe kobiety” Marii Wojtyszko i Jakuba Krofty, „Mroki” Bartosza Szyszko, „ÒPI” Marty Giec, „Postój” Adama Uryniaka i „SICK” Agaty Trzebuchowskiej. Ocenią je reżyserka Dorota Kędzierzawska (przewodnicząca), scenografka Elwira Pluta oraz aktor Jacek Poniedziałek. Z kolei najlepszy spośród 28 tytułów startujących w konkursie krótkich metraży wyłonią scenografka Ewa Braun (przewodnicząca), reżyser Bartosz M. Kowalski oraz producentka Joanna Szymańska.Czytaj także: Od zachwytów po skrajną krytykę. Wielkie emocje po premierze „Lalki”