Dwie główne linie podziału. Najbiedniejszy kraj UE, niestabilne rządy, oligarchiczne układy i problemy gospodarcze. To druga strona malowniczego obrazu Bułgarii, który znamy nad Wisłą. Oto Sofia – między Wschodem i Zachodem, Unią Europejską i Rosją. W kwietniu bieżącego roku przygotowywałem artykuł dotyczący wyborów parlamentarnych w Bułgarii.Największe szanse na zwycięstwo miał wówczas były prezydent Rumen Radew, który – zgodnie z przewidywaniami – wybory wygrał. Poprosiłem wówczas o komentarz doktora nauk politycznych Spasimira Domaradzkiego.– Dla Bułgarii to jest kolejna odsłona przesilenia między próbami zmiany systemu oligarchicznego, który rządzi Bułgarią, można powiedzieć, że już od ponad 15 czy prawie 20 lat – podkreślił wówczas mój rozmówca. Istniały obawy o to, że umiarkowanie prorosyjski Radew będzie „nowym Orbanem” w UE. – To jest polityk, który jest zdecydowanie bardziej prorosyjski niż obecnie rządzący bułgarscy politycy – podkreślił ekspert, dodając, że Radew maskuje się ze swoimi prorosyjskimi poglądami. – Natomiast jeżeli okaże się, że rzeczywiście uzyska olbrzymie poparcie i będzie w stanie stworzyć rząd, to można się spodziewać, że w wielu kwestiach jego asertywność mogłaby być większa niż dotychczas. I to by oznaczało, że wchodziłby powoli w buty właśnie Orbana – powiedział politolog. Radew ani ciepły ani zimnyPo kilku miesiącach rządów okazało się, że Radew nie przeprowadzi żadnych istotnych zmian. Zamiast tego, zwinnie balansuje pomiędzy różnymi stronami. Krytykuje Unię Europejską na potrzeby wewnętrzne, ale nie blokuje jej decyzji. Nie chce wspierać Ukrainy, ale zacieśnia z nią współpracę dwustronną. Z przedwyborczych obietnic, dotyczących rozmontowania systemu oligarchicznego, zostało niewiele. Odebrano jedynie państwową ochronę dwóm politykom – byłemu premierowi i oligarsze. Być może część rozliczeń i reform przyspieszy wkrótce ze względu na zaplanowane na październik wybory prezydenckie. Życie w Bułgarii Ale to czysta polityka. Ważniejsze jest to, jak żyje się w Bułgarii zwykłym ludziom. Nikołaj Iwanow mieszka w Polsce od 13 lat. Uczy filozofii i angielskiego w szkole, a także bułgarskiego online.– Standard życia w Polsce jest wyższy niż w Bułgarii – odpowiada, po czym wylicza lepsze pensje, infrastrukturę, a nawet estetykę budynków i ulic. – Możliwości zatrudnienia są szersze niż w Bułgarii. W Polsce odbywa się o wiele więcej wydarzeń naukowych, kulturalnych i muzycznych – podkreśla. Zastrzega zarazem, że Bułgaria nie jest we wszystkim w tyle. Jako przykład wymienia swoje rodzinne miasto – Kazanłyk, gdzie odnowione szkoły i przedszkola wyglądają lepiej niż w miejscowości pod Wrocławiem, w którym obecnie mieszka. DrożyznaCo boli Bułgarów? Przede wszystkim ceny. Ich wzrost wiązany jest z wejściem do strefy euro, choć drogo było już wcześniej.– W porównaniu z kwietniem 2025 ceny wzrosły 10-20 procent w zależności od sektora – mówi Nikołaj. Bułgarzy nie stawiali zbyt wielkiego oporu wobec wspólnej waluty i wprowadzono ją bez komplikacji. Podwyżki cen widoczne są zwłaszcza w supermarketach i restauracjach, ale także w hotelach. Mój rozmówca zauważa, że ceny nieruchomości były już wysokie w kwietniu 2025 roku, więc teraz różnica nie jest duża. – Jedzenie jest teraz droższe niż w Polsce. Kiedy przyjechałem do Polski 13 lat temu, wszystko w Bułgarii było tańsze niż w Polsce. To sprawia, że Bułgarzy są niezadowoleni – wskazuje, ale jednocześnie podkreśla, że dla polskich turystów ceny wakacji w Bułgarii są nadal niskie. – Noclegi są tańsze niż w Polsce, transport i restauracje również, z pewnymi wyjątkami. Z wielu polskich miast latają loty sezonowe, a także kilka lotów całorocznych, więc Polacy mogą łatwo zauważyć te wszystkie szczegóły na własne oczy – mówi. Nikołaj Iwanow podkreśla, że po wejściu do UE warunki życia Bułgarów uległy poprawie. – Jednak obywatele oczekiwali znacznie lepszych wyników: zarobków jak w Grecji, lepszej infrastruktury (bułgarskie pociągi są najstarsze i najwolniejsze w UE), wyżu demograficznego – mówi. Zaznacza, że młodzi ludzie żyją w Bułgarii dobrze, z dobrymi zarobkami i pracą, ale emerytom żyje się ciężko.– Moi rodzice otrzymują łącznie około 750 euro emerytury, co przy obecnych cenach nie wystarcza na normalne życie. Prowadzi to do konfliktu pokoleń, o różnym standardzie życia. Nic więc dziwnego, że starsi Bułgarzy odczuwają nostalgię za czasami komunizmu, która jest również przekazywana ich dzieciom. Główną linią podziału społecznego w Bułgarii jest komunizm, który jest również kojarzony z Rosją – opowiada. Ten podział widoczny jest także w polityce. Dwie główne linie politycznego podziału przebiegają między Wschodem i Zachodem, między opcją prounijną i prorosyjską. – Obie strony mają swoich przedstawicieli w parlamencie – mówi Nikołaj. – Obecny rząd Rumena Radeva sprawuje władzę pełną większością od kwietnia tego roku. Określiłbym go jako „umiarkowanie prorosyjski”, ponieważ stara się utrzymywać pewne relacje z Rosją na poziomie politycznym i kulturalnym. Zachodnie media często określają Radeva jako „prokremlowskiego”, ale w Bułgarii postrzega się go jako osobę, która nie dotrzymuje obietnic, zwłaszcza w kwestiach gospodarczych i polityki zagranicznej. Nie potrafił naśladować przyjaznych relacji Orbana z Rosją. Podejrzewam, że zależy mu tylko na głosach bułgarskich rusofilów – ocenia. Podkreśla ważną różnicę między Polakami a Bułgarami. Jest nią historia. – Rosja była i jest postrzegana przez większość jako przyjaciel, a nie wróg (pomimo że w niektórych przypadkach Rosja działała przeciwko Bułgarii). Tę linię podziału widać u kandydatów na prezydenta: byłej wiceprezydent Iliyana Yotova i prounijnego kandydata z koalicji Demokratyczna Bułgaria – Zmiana Trwa, Andrey Gyurov. Wybory są trudne do przewidzenia, ale myślę, że rozstrzygną je głosy umiarkowanych wyborców prounijnych (niektórzy z nich głosowali na obecny rząd) – twierdzi. Gdy proszę go o możliwy polityczny scenariusz na najbliższe lata, odpowiada, że sytuacja w Bułgarii poprawia się po przystąpieniu do UE, jednak obywatele odczuwają pewne rozczarowanie, co znajduje odzwierciedlenie w częstych wyborach i niestabilnych rządach.– Umiarkowana prounijna partia GERB traci popularność po wielu latach rządów i podejrzewam, że wkrótce się rozwiąże. Przyszłe walki toczyć się będą pomiędzy umiarkowanymi prorosyjskimi działaczami a Demokratyczną Bułgarią – konkluduje. Radew w Polsce. Laurka i interesy W czwartek 24 września premier Rumen Radew odwiedził Warszawę. Bułgarski przywódca wystawił Polsce bardzo piękną laurkę. – Polska nie jest już krajem doganiającym. Jest silnym, europejskim centrum o wysokich zdolnościach obronnych – ocenił. Dodał, że Bułgarię interesuje współpraca z Polską w sferze przemysłu zbrojeniowego, kosmosu i wysokich technologii.Na wspólnym briefingu po spotkaniu z premierem Tuskiem Radew podkreślił, że Polskę i Bułgarię „od wieków” łączą zdrowe więzi historyczne i kulturalne. Oświadczył również, że cieszy go podobne spojrzenie na kwestie dotyczące europejskiej agendy. Wyraził też zadowolenie ze względu na „niesamowity” wzrost gospodarczy Polski w ostatnich 10 latach, szczególnie – jak wskazał – w przemyśle wysokich technologii i sferze obronności.Oba państwa – jak mówił szef bułgarskiego rządu – potrzebują taniej energii i w związku z tym, są za dostawami amerykańskiego płynnego gazu. – Polska od strony północnej, Bułgaria od południa – sprecyzował Radew. Dodał, że chodzi również o kwestie dotyczące rozwoju energetyki atomowej. – Interesuje nas również współpraca w sferze przemysłu zbrojeniowego, kosmosu i wysokich technologii – zaznaczył premier Bułgarii, dodając, że dla obu państw ważny jest także temat obronności i, że zgadzają się one w kwestii bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.Radew podkreślił także, że współpraca Polski i Bułgarii jest istotna z punktu widzenia Europy Wschodniej. Wyraził przy tym nadzieję, że rozmowy będą kontynuowane w Bułgarii.Tusk o współpracy polsko-bułgarskiej. „Priorytetowy charakter”Na wspólnej konferencji z Radewem Tusk powiedział, że najwięcej czasu podczas ich spotkania w cztery oczy zajął temat związany z agresją Rosji na Ukrainę.– To jest prawdziwy dramat tych dzisiejszych czasów, bo nie pierwszy raz się tak zdarza, że kiedy rozmawiam z którymś z naszych partnerów tu, w Warszawie, i mówię o tym, jak agresywne są zachowania Rosji i jaki to problem stwarza także dla Polski, to właśnie dokładnie w tym czasie Rosjanie postanawiają to udowodnić – mówił premier, odnosząc się do czwartkowego rosyjskiego ataku na cele w Ukrainie nieopodal polskiej granicy.Jak przekazał, w związku z sytuacją ewakuowano przejścia graniczne w Hrubieszowie i Dorohusku.Podkreślił, że „ta sytuacja każe nam bardzo konsekwentnie działać tutaj w Polsce, współpracować z Ukrainą, ale też ostrzegać Europę i partnerów europejskich, że ten czas jest naprawdę trudny, że trzeba się dobrze przygotować na te najbliższe tygodnie i miesiące”. Powtórzył też, że jesień i zima „mogą być rzeczywiście krytyczne”. – Ja sobie zdaję sprawę ze wszystkich różnic, także między Polską a Bułgarią, ale w jednej sprawie mamy, jeśli chodzi o Ukrainę i Rosję, oczywisty i wspólny pogląd. Ta wojna powinna się jak najszybciej zakończyć i to nie na warunkach agresora, tylko na uczciwych, sprawiedliwych warunkach, tak aby pokój był trwały – mówił polski premier.Tusk zaznaczył ponadto, że współpraca między Polską i Bułgarią ma dla niego „priorytetowy charakter”. – Nie jesteśmy już w pozycji tych, którzy przed chwilą weszli do UE i muszą o coś prosić albo się czegoś uczyć. Naprawdę zawsze to powtarzam w ostatnich miesiącach z pełnym przekonaniem – to europejskie serce bije dzisiaj bardziej w naszym regionie – powiedział.– Jestem przekonany, że przyszłość Europy należy do takich państw jak Polska i Bułgaria – dodał.Szef polskiego rządu ocenił, że we współpracy polsko-bułgarskiej drzemie „wielki potencjał”, tak w sferze obronności, jak i przemysłu, nauki, innowacyjności czy nauki. Dodał, że polski rząd bardzo chce zintensyfikować współpracę z Bułgarią.Tusk podziękował także bułgarskiemu odpowiednikowi za przygotowanie projektu „pogłębionego porozumienia polsko-bułgarskiego”. – Będziemy pilnie jeszcze pracować nad detalami, ale mam nadzieję, że – jeśli mnie zaprosisz do Sofii – to bym się zjawił i być może to byłby dobry finał tych naszych rozmów i analiz. Także jestem w tej sprawie do dyspozycji – powiedział premier, zwracając się do Radewa.Wyraził również zadowolenie z ustanowienia przez Bułgarię dnia przyjaźni polsko-bułgarskiej. – Jestem przekonany, że w naszym parlamencie także szybko ustanowimy wspólną datę – dodał.***Powyższy tekst jest piątym artykułem z cyklu „Polityczny Atlas Europy”, w którym opisuję to, jak postrzegają siebie mieszkańcy Starego Kontynentu i jak zmieniają się poszczególne państwa. Dotychczas ukazały się następujące artykuły tego cyklu: 1) Od synów Trajana do „d*py Europy”. Wszystkie kompleksy Rumunów2) Rewolucja nad Balatonem. Dokąd Magyar prowadzi Węgry?3) Wielka Brytania i wielkie problemy. Czy to koniec imperium?4) Mały sąsiad, wielki sojusznik. Polska i Litwa sporo się od siebie uczą Skontaktuj się ze mną i podziel się swoją historią: marcin.krezelok@tvp.pl ZOBACZ TAKŻE: Orlen rośnie w siłę za granicą. Kontrakt na miliony ton ropy