Ponad 20 służb postawionych na nogi. Hiszpański sąd zdecydował się na bezprecedensowy krok i postawił na nogi 21 różnego rodzaju służb z wywiadem CNI (Centro Nacional de Inteligencia) na czele. Władze chcą się dowiedzieć, jak doszło do masowego napływu migrantów do Ceuty, czyli hiszpańskiej eksklawy w Afryce. Decyzję o przeprowadzeniu szeroko zakrojonego śledztwa podjęła sędzia Sądu Krajowego María Tardón. Dziennik „El País” ocenił, że hiszpański wymiar sprawiedliwości nie miał jeszcze do czynienia z tego typu śledztwem o takich rozmiarach. Sprawa wiąże się z daleko idącymi upoważnieniami dla służb, czego domagała się prokuratura.Zaangażowane są trzy jednostki wywiadowcze, na czele z CNI. Jakby tego było mało, udział w opracowaniu raportu, którego celem jest wyjaśnienie, co stało za masowym i nagłym napływem migrantów do Ceuty, weźmie też firma prywatna. Źródła policyjne, jak pisze „El País”, oceniają, że śledztwo, ze względu na swoje rozmiary i udział wielu służb, będzie mocno rozciągnięte w czasie.Hiszpańscy śledczy sprawdzą podejrzane numery telefonów i konta w mediach społecznościowych Prace śledczych będą się wiązać z analizą mnóstwa danych cyfrowych, bo Hiszpanie podejrzewają, że nagłe zjawienie się nawet 85 tys. osób u wybrzeży Ceuty było sterowane i zorganizowane. Sędzia Tardón oczekuje sprawdzenia „numerów telefonów wykrytych jako administratorzy, animatorzy, osoby rozpowszechniające lub istotni uczestnicy” wydarzeń z lipca.Śledczy mają też sprawdzić, co działo się na platformach społecznościowych i jak konkretne konta miały „przysłużyć się” kryzysowi, którego zdjęcia obiegły cały świat. Hiszpański sąd liczy na współpracę gigantów technologicznych, takich jak Meta (właściciel m.in. Facebooka) czy Google.Raport ma dać odpowiedź na pytanie, „kto mógł zaplanować i skoordynować transport migrantów pod granicę, a także ewentualnych powiązań między organizatorami, animatorami a samymi uczestnikami szturmu”.Pełna identyfikacja potencjalnych sprawców i źródła finansowania„Animatorzy” kryzysu mają być zidentyfikowani poprzez analizę biometryczną i rozpoznanie twarzy na podstawie zdjęć dołączonych do raportu z końca sierpnia, który wywołał polityczną burzę z powodu wskazania na możliwą rolę „nieumundurowanych agentów marokańskich”. Jaki napisał hiszpański dziennik, sędzia Tardón oczekuje także odpowiedzi od Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej i Skarbowej (UDEF).Jednostka ta ma ustalić „źródła potencjalnego finansowania mobilizacji, w tym ewentualnych przepływów pieniężnych poprzez system znany jako hawala (przekazy środków finansowych niepozostawiające śladów bankowych, stosowane zarówno przez migrantów, jak i sieci przestępcze), a także logistyki wykorzystanej przy transporcie migrantów pod granicę”.Czytaj także: Niepokój na granicy Rosji z Estonią. Wprowadzili godzinę policyjną