Policja pyta: za co? Lukas R. ps. „Ramzes”, powiązany z gangami z Bałkanów, jest spokrewniony z Marianem W. ps. „Maniek”. Po zaginięciu twórcy giełdy kryptowalut „Ramzes” zaczął dostawać regularne przelewy od szefa Zondacrypto. Śledczy ustalają, za co – pisze „Gazeta Wyborcza”. Jednym z wątków w śledztwie w sprawie afery Zondacrypto – prowadzonym przez śląski wydział Prokuratury Krajowej – jest zaginięcie Sylwestra Suszka. To on w 2014 roku założył spółkę kryptowalut Bitbay, która później została przekształcona przez nowego prezesa Przemysława Krala na Zondacrypto. Suszek zaginął 10 marca 2022 roku. „Wyborcza” poznała właśnie szczegółowe ustalenia śledczych w sprawie. Okoliczności zaginięcia Sylwestra Suszka. Znika 10 marca 202210 marca 2022 Suszek zawiózł rano dzieci do przedszkola, po czym udał się do firmy paliwowej w Czeladzi. Ta należała do pochodzącego z Piekar Śląskich Mariana W. ps. „Maniek”. Obu mężczyzn połączyła pasja do latania helikopterami. Suszek trzymał u „Mańka” swój śmigłowiec, miał też u niego nieformalne biuro. To też dzięki niemu Suszek poznał Przemysława Krala.Na zapisie z monitoringu z pobliskiej stacji benzynowej widać Suszka wjeżdżającego do firmy. Nie ma jednak nagrania, które potwierdzałoby, że zaginiony od Mariana W. wyjechał, bo kamery z tylnego wyjścia tego dnia akurat nie działały. Tego dnia również wyjątkowo część etatowych pracowników „Mańka” nie przyszła do pracy, część zgłosiła chorobę, inni wzięli wolne.Pracowali za to więźniowie z zakładu karnego w Wojkowicach. Firma Mariana W. od pięciu wówczas lat zaangażowana była w program „Praca dla więźniów”. Na jej podstawie osadzeni otrzymywali minimalne wynagrodzenie, a pracodawca państwowe dotacje. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, tego dnia więźniami z Wojkowic „dowodził” paser związany przed laty z grupą Janusza T. ps. „Krakowiak”. Gang „Krakowiaka” był niegdyś jedną z największych i najbardziej brutalnych zorganizowanych grup przestępczych na południu Polski.Marian W. z kolei przed przyjazdem Sylwestra Suszka do firmy wywiózł z niej Annę P. – dziś kobieta przebywa w areszcie – swoją bliską współpracownicę. Przez kilka godzin uczestniczyła ona w spotkaniu członków Polskiego Stowarzyszenia Myjni Cystern. Kamery z tej samej stacji benzynowej zarejestrowały, że w firmie była także dziewczyna Mariana W., która równie szybko wyszła i pojechała do centrum handlowego.Wedle ustaleń dziennika, Suszek ostatnią zarejestrowaną rozmowę odbył kilka minut po godzinie 12. Dzwonił do swojej partnerki, umówili się na 15, mieli bowiem spotkanie w Katowicach w sprawie kupna kolejnego apartamentu. Ale o 14 jego komórka wylogowała się z sieci. Ślad po nim zaginął.Akcja dezinformacji w sprawie zniknięcia Suszka. Zakochał się, uciekł– Biorąc pod uwagę plany, które miał na ten dzień, nie wyjechał tamtędy z własnej woli. Tym bardziej że na terenie firmy zostało jego Porsche – podkreśla w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” osoba znająca kulisy sprawy.Czytaj także: Przeszukania w sprawie Zondacrypto. Zabezpieczono sprzęt byłego agenta CBAPolicja przesłuchiwała Mariana W., gdy partnerka Sylwestra Suszka zgłosiła zaginięcie. Policja nie traktowała jednak tego poważnie, zakładając, że pewnie pojechał gdzieś „na balety”. Firmę przeszukano dopiero po kilku dniach, z tym że do jednego z pomieszczeń nie udało się wejść, bo nie było do niego klucza.„Maniek” zarzekał się, że nie ma nic wspólnego z zaginięciem twórcy BitBaya. Opowiadał śledczym, że ten pokazał mu w telefonie zdjęcie kobiety, którą poznał dwa tygodnie wcześniej. – Powiedział, że przyjechała po niego, pożegnał się ze mną i poszedł w stronę tylnej bramy – twierdził Marian W. Śledczy mu nie uwierzyli. Został zatrzymany, prokuratura w Sosnowcu przedstawiła mu zarzut uprowadzenia twórcy BitBaya, ale nie skierowała do sądu wniosku o jego aresztowanie. Gdzie jest Marian W. dzisiaj – nie wiadomo.I nagle w sprawie pojawia się mnóstwo dezinformacji. Świadkowie próbują przekonać policjantów, że Suszek żyje, tylko porzucił bliskich. Pojawiają się zgłoszenia, że widziano go na dworcu w Katowicach, a to gdzieś na lotnisku. Ktoś zezna, że tydzień po zaginięciu zaginiony bawił się „na całego” w klubie. Suszek faktycznie w nim był, ale tydzień przed zniknięciem. Rozmawiał tam z człowiekiem, który budował mu dom w Mysłowicach. Zdaniem śledczych Suszek był mocno zaangażowany w tę budowę, co nie pasuje do teorii dobrowolnego zniknięcia.Wokół BitBaya kręcą się ludzie z przeszłością kryminalną i pseudokibiceKiedy we wrześniu 2022 roku postępowanie prowadzone przez prokuraturę w Sosnowcu przejął śląski wydział Prokuratury Krajowej, szybko ustalono, że wokół BitBaya kręcili się ludzie z przeszłością kryminalną, deweloperzy czy pseudokibice GKS-u Katowice. A z czasem giełda kryptowalut zaczęła mieć problemy finansowe. Z powodu nietrafionych inwestycji Suszek sam musiał pożyczać pieniądze. W giełdę krypto inwestowali gangsterzy ze Śląska i Małopolski. Z operacyjnych informacji policji wynika, że chodziło o dziesiątki milionów złotych – pisze dziennik.Jeden ze świadków opowiedział o rozmowie „Mańka” z Tomaszem K. ps. „Kaczka”, małopolskim gangsterem. Spotkanie miało być burzliwe, mowa była nawet o przejęciu 25 procent udziałów giełdy kryptowalut. Kilka tygodni później nowym jej szefem został Przemysław Kral.Zaginięcie Sylwestra Suszka. W aktach sprawy pojawia się „Ramzes”Wiele miesięcy po zaginięciu Suszka śledczy odkryli, że Marian W. jest rodzinnie powiązany z Lukasem R. ps. „Ramzes”. To obywatel Niemiec, mający powiązania z działającymi za Odrą tureckimi i bałkańskimi grupami przestępczymi. W styczniu 2022 roku „Ramzes” został zatrzymany przez polską policję. Prokuratura Regionalna w Katowicach przedstawiła mu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz oszustw podatkowych. Został odwieziony do zakładu karnego w Wojkowicach. Tego samego, który współpracował z firmą „Mańka”.Śledczy ustalili, że nazwisko „Ramzesa” pojawiło się w policyjnym systemie w marcu 2022 roku. Na kilka dni przed zaginięciem Suszka mężczyzna posługujący się dokumentami Lukasa R. został spisany tuż przy przejściu granicznym z Ukrainą. I tu – jak pisze dziennik – mamy największą zagadkę w tej sprawie. „Ramzes” formalnie był wtedy aresztowany i powinien przebywać w zakładzie karnym w Wojkowicach. Czy podszywając się pod kogoś innego, wyszedł tego dnia do pracy w firmie „Mańka” i się „zerwał”? Albo przekazał komuś swoje dokumenty? – zastanawia się osoba znająca kulisy sprawy.Czytaj także: Zespół śledczy ds. Zondacrypto może zostać przeniesiony do Warszawy22 sierpnia 2022 roku „Ramzesowi” uchylono areszty, wyjechał z Polski. Nie udało się go przesłuchać, a śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach przeciwko niemu nadal trwa. Śledczy wiedzą natomiast, że po wyjeździe z Polski przez pewien czas dostawał regularne przelewy, wykonywał je Przemysław Kral, prezes Zondacrypto.– Chcielibyśmy się dowiedzieć, za co dostawał kasę – mówi informator „Wyborczej”.