„Do końca kadencji nie ruszymy tematu”. Likwidacja Funduszu Kościelnego była jedną z wielu obietnic wyborczych rządzącej koalicji. Tuż po wyborach premier Donald Tusk powołał zespół odpowiedzialny za przygotowanie reformy. Efektów brak, jest za to rekordowe finansowanie — w 2027 r. do Funduszu ma trafić ponad 283 mln zł. Natomiast w nieoficjalnych rozmowach politycy nie pozostawiają złudzeń: do końca kadencji nie warto liczyć na zmiany. Pod koniec sierpnia Rada Ministrów przyjęła wstępny projekt budżetu na 2027 r., który skupia się na trzech filarach: bezpieczeństwie, ochronie zdrowia oraz rozwoju gospodarczym. Uwagę opinii publicznej przykuła jednak inna informacja — prognozowane wydatki na Fundusz Kościelny mają wynieść rekordowe 283 mln 560 tys. zł, czyli o 11 mln zł więcej niż rok temu. Przypomnijmy, że likwidacja Funduszu Kościelnego była jednym ze „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” Koalicji Obywatelskiej. Podobnie postulowała Polska 2050, która zaproponowała zastąpienie Funduszu dobrowolnym odpisem podatkowym. Za zmianami opowiadał się nawet najbardziej konserwatywny z koalicjantów, czyli PSL.W styczniu 2024 r. premier Donald Tusk powołał Międzyresortowy Zespół ds. Funduszu Kościelnego, który miał wypracować projekt reformy obecnego modelu finansowania Kościołów i związków wyznaniowych z budżetu państwa. Na czele komisji stanął prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. — Jesteśmy na finale prac — powiedział we wrześniu 2024 r.Tymczasem mamy drugą połowę 2026 r., a zespół wciąż nie przedstawił ministrom żadnych rekomendacji. Co więcej, biuro prasowe MON poinformowało dziennikarzy, że dotychczas odbyły się jedynie dwa posiedzenia, w tym jedno inauguracyjne, choć — zgodnie z zarządzeniem prezesa Rady Ministrów — zespół miał spotykać się „nierzadziej niż raz na miesiąc”. Czytaj też: Kosiniak-Kamysz: Przekażemy kilka propozycji dotyczących Funduszu Kościelnego Pytania posłów W ostatnich miesiącach o efekty dopytywała m.in. sejmowa komisja ds. petycji. Interpelację w tej sprawie złożyła również posłanka Joanna Mucha. W obu przypadkach odpowiedzi udzielił wiceszef MON Paweł Bejda. Poinformował, że w toku prac powołano “zespół roboczy”, który przeanalizował cztery warianty rozwiązań: odpis na rzecz wskazanego kościoła lub związku wyznaniowego (propozycje MRPiPS i MSWiA), likwidację Funduszu Kościelnego z przeniesieniem środków do ZUS oraz model wzorowany na włoskim „otto per mille”, który zakłada, że podatnik może wskazać, komu przekaże 0,8 proc. podatku dochodowego. „Analizowano w szczególności rozwiązania dotyczące finansowania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne osób duchownych, finansowania działalności społecznej prowadzonej przez kościoły i inne związki wyznaniowe oraz ochrony i konserwacji zabytkowych obiektów sakralnych” — napisał Bejda. „Warianty generujące wydatki przewyższające obecny poziom finansowania nie uzyskały dotychczas akceptacji Ministra Finansów, który wskazuje na konieczność uwzględnienia aktualnych uwarunkowań budżetowych państwa” — dodał.Przedstawiciel rządu zapewnił, że obecnie zespół koncentruje się na analizie wypracowanego materiału oraz na dialogu ze stroną wyznaniową. Poinformował również, że 19 września 2025 r. premier powołał reprezentantów poszczególnych resortów do Rządowej Komisji Konkordatowej, która ma bezpośrednio negocjować z Kościołem, jednak nie wymienił nazwisk.Pismo MON nie usatysfakcjonowało posłanki Muchy. W ponownej interpelacji stwierdziła, że odpowiedź resortu jest całkowicie wymijająca, ogólnikowa i niespełniająca standardów kontroli parlamentarnej. Czytaj też: Powstał rządowy zespół ds. Funduszu Kościelnego. Jakie ma zadania?Reformy nie będzieMimo zapewnień Bejdy o „dialogu”, otoczenie Kosiniaka-Kamysza mówi wprost: do końca kadencji nie ruszymy tematu Funduszu Kościelnego. Rozmówcy portalu TVP.Info tłumaczyli, że grafik lidera PSL jest wypełniony po brzegi obowiązkami związanymi z kierowaniem resortem obrony. — Szef MON nie ma czasu na nic innego, w końcu za granicą toczy się wojna — słyszymy.Jeden z bliskich współpracowników Kosiniaka-Kamysza ocenił, że Kościół jest otwarty na reformę, jednak na likwidacji Funduszu najbardziej ucierpiałyby małe związki wyznaniowe. Natomiast inny polityk PSL mówił o niepisanym pakcie: rząd nie miesza się w działalność Kościoła, a Kościół nie miesza się do polityki rządu. — Postulaty postulatami, ale nie potrzebujemy wojny z Kościołem przed kampanią wyborczą — ocenił.Najgłośniej o swoim niezadowoleniu mówi Lewica. W marcu 2025 r. szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk skierowała wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu projektu ustawy likwidującej Fundusz Kościelny. Zaproponowała w nim współfinansowanie składek na renty i emerytury osób duchownych przez nich samych oraz przez kościoły. — Chcielibyśmy, by ten podział był 50 na 50, czyli 50 proc. składek opłaca osoba duchowna, 50 proc. kościół, w ramach którego osoba pełni swoją funkcję czy po prostu pracuje — poinformowała Dziemianowicz-Bąk.Lewica próbowała forsować swoją propozycję również w ramach międzyresortowego zespołu. — Był moment, kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz zainteresował się tą naszą propozycją, ale ostatecznie sprawy w ogóle nie posunęły się do przodu — relacjonowała w rozmowie z Radiem Zet Katarzyna Kotula.Poselski projekt zamiast rządowegoSfrustrowani posłowie Lewicy nie chcą dłużej czekać. — Projekt o likwidacji funduszu miał być projektem rządowym, ale to raczej się nie wydarzy. Dlatego złożymy w tej sprawie projekt poselski — zapowiedziała szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na początku października zbierze się Rada Krajowa Nowej Lewicy, która ustali, jakie projekty klub złoży w ciągu najbliższego roku. Wówczas partia podejmie decyzję, kiedy do Sejmu trafi poselski projekt Lewicy likwidujący Fundusz Kościelny. Jego założenia mają być oparte na wcześniejszej propozycji Dziemianowicz-Bąk. Posłowie Lewicy nie będą prosić o wsparcie swoich koalicjantów. — To nasz projekt i złożymy go sami, bez podpisów innych klubów — podkreślił jeden z polityków. Fundusz Kościelny powstał na mocy ustawy z 20 marca 1950 r. Według założeń miał być formą rekompensaty dla Kościołów i związków wyznaniowych za przejęte od nich przez państwo nieruchomości ziemskie. Z tych nieruchomości miała zostać utworzona masa majątkowa, z której dochód miał być dzielony między Kościoły proporcjonalnie do wielkości zabranych nieruchomości. 95 proc. wydatków Funduszu Kościelnego to obecnie składki na ubezpieczenia społeczne osób duchownych. Korzystają z niego wszystkie działające legalnie w Polsce związki wyznaniowe, także te, które nie działały w naszym kraju w 1950 r. i nie utraciły żadnych nieruchomości. Czytaj też: Nowy podatek na Kościół coraz bliżej. Ile zapłacisz z wynagrodzenia?