Przemyślana strategia Pekinu. Sytuacja na rynku ropy naftowej jest coraz trudniejsza przez trwająca wojnę w Iranie i blokadę cieśniny Ormuz. Jak jednak wskazuje AP Press, ceny mogłyby być jeszcze wyższe gdyby nie chińska decyzja z początku wojny. Jak wskazują analitycy Allianz Trade atak na saudyjski rurociąg Wschód-Zachód (Petroline) oraz impas w rozmowach między Iranem a państwami Zatoki Perskiej wywołały zawirowania na światowym rynku ropy naftowej. Przepływy netto przez Cieśninę Ormuz skurczyły się o około 4,3 mbpd (miliony baryłek dziennie) w porównaniu z poziomem sprzed konfliktu, co wywindowało ceny ropy Brent w okolice 110 dolarów za baryłkę.Pekin zahamował wzrost cenChoć ceny już są bardzo wysokie, to mogły być jeszcze wyższe. Jak wskazuje AP News, dramatycznego skoku cenowego ropy naftowej udało się uniknąć dzięki chińskiej polityce importowej. Pekin od pierwszych dni wojny w Iranie radykalnie zmniejszył import ropy naftowej i przeszedł na rezerwy strategiczne, które zbierał przez ostatnie lata.„Ograniczenie importu ropy przez Chiny z kolei pomogło złagodzić globalny popyt, łagodząc skutki wzrostu cen w Stanach Zjednoczonych, Europie i poza nimi” – podaje AP News.Zobacz także: Tajemnicza umowa z USA. Wenezuela „odda 20 procent majątku za nic”Chiński interes w łagodzeniu kryzysuDlaczego Chiny postanowiły powstrzymać rosnące ceny ropy? Według Rosemary Kelanic'a, dyrektora programu bliskowschodniego w waszyngtońskim think tanku Defense Priorities, „Chiny tak postępują, bo zdają sobie sprawę, że znajdują się w pociągu, który Trump kieruje w przepaść”. – Jeśli ceny ropy gwałtownie wzrosną, uderzy to w światową gospodarkę. A jeśli uderzy to w światową gospodarkę, uderzy to również w nie – mówił Kelanic w rozmowie z AP News.Chińska decyzja o radykalnym ograniczeniu importu ropy naftowej pokazała także odporność tego państwa na kryzysy, stanowiąc kolejny dowód, że Pekin jest na dobre drodze do samowystarczalności energetycznej.Zobacz też: Nieudana próba kradzieży ropy. Zginęły dziesiątki osób