„Dąży do odbudowy imperialnych wpływów”. Blokada pomocy dla Ukrainy jest nadrzędnym celem działań Rosji w Europie – podkreślają przedstawiciele Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Z analiz BBN wynika również, że prawdopodobna jest eskalacja rosyjskich działań wojskowych przeciwko Ukrainie w okresie jesienno-zimowym. Gen. dyw. Adam Rzeczkowski, dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi BBN, przekazał, że od początku września obserwowane są agresywne działania rosyjskich służb wymierzone w obiekty wykorzystywane w Europie do dostarczania pomocy Ukrainie.– To na przykład kolej, mosty czy też przejścia graniczne – wskazał podczas spotkania z dziennikarzami.– Zablokowanie możliwości udzielania pomocy Ukrainie to nadrzędny cel działań Federacji Rosyjskiej w Europie. Rosji nie udało się doprowadzić do odcięcia Ukrainy od wsparcia finansowego, dlatego przeszła do prób niszczenia infrastruktury – zaznaczył generał.Płk Mariusz Soliwodzki, zastępca dyrektora Departamentu Analiz BBN, ocenił, że w perspektywie krótkoterminowej scenariusz pełnoskalowej agresji zbrojnej Rosji na państwa NATO wydaje się mało prawdopodobny. Zastrzegł jednak, że dotyczy to sytuacji, w której – w percepcji Kremla – taki atak wiązałby się z wysokim ryzykiem wybuchu konfliktu z całym Sojuszem Północnoatlantyckim.– Bardziej realistyczny pozostaje scenariusz coraz bardziej agresywnych rosyjskich działań poniżej tzw. progu wojny, z użyciem środków stricte wojskowych włącznie – dodał.Możliwa eskalacja działań RosjiPłk Soliwodzki przekazał ponadto, że „z analiz BBN wynika, że prawdopodobieństwo przeprowadzenia dodatkowej mobilizacji w Rosji po wyborach do Dumy Państwowej pozostaje umiarkowanie wysokie”.Wybory do Dumy Państwowej, do których nie dopuszczono żadnej partii realnie opozycyjnej wobec Kremla, rozpoczęły się w piątek i potrwają do niedzieli. Głosowanie odbywa się w warunkach niedemokratycznych i jest uznawane za formalność.– Pytaniem, na które nie ma jeszcze pełnej odpowiedzi, jest skala spodziewanej mobilizacji i perspektywa, na ile istotnie zmieni ona przebieg konfliktu zbrojnego z Kijowem. Prawdopodobna jednak wydaje się eskalacja rosyjskich działań wojskowych przeciwko Ukrainie w okresie jesienno-zimowym – stwierdził płk Soliwodzki.Według Departamentu Analiz BBN Rosja jako system nie jest obecnie zdolna do demokratyzacji.– Niezależnie od „frontmana” u władzy Kreml pozostanie – w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej – systemem niezdolnym do prowadzenia polityki zagranicznej opartej na zasadzie win-win – podkreślił płk Soliwodzki.„Rosja dąży do odbudowy imperialnych wpływów”Jak zaznaczył, polityka prowadzona przez Federację Rosyjską wskazuje na utrzymywanie przez nią kursu konfrontacyjnego, brak gotowości do realnego zakończenia wojny w Ukrainie oraz powrotu do przestrzegania norm międzynarodowych.Według przedstawiciela BBN Rosja, dążąc do odbudowy imperialnych wpływów, aktywnie kształtuje prognozowane przez nią środowisko pola walki.– Systematycznie i systemowo dąży do osłabienia potencjalnych przeciwników we wszystkich obszarach funkcjonowania, dobierając przy tym narzędzia do poszczególnych państw, w tym w odniesieniu do Polski – wyjaśnił.– Nawet ewentualne zawieszenie broni, zamrożenie lub zakończenie wojny w Ukrainie nie wyeliminuje długoterminowego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej dla państw regionu – podsumował płk Soliwodzki.„Przypadkowe” uderzeniaO spodziewanej eskalacji działań Moskwy mówił w czwartek w Sejmie również premier Donald Tusk. Szef rządu stwierdził, że najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe kilka miesięcy zakłada „poważne zdarzenia” i wymaga od wszystkich „mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów”.Tusk zaznaczył, że mówi o okresie do wczesnej wiosny, „ponieważ według wszystkich źródeł właśnie późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym momentem w dotychczasowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej”.Jak przekazał premier, w ocenie służb wywiadowczych rosyjskie plany obejmują także hybrydowe uderzenia z użyciem dronów i rakiet na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Dodał, że „potencjalne, możliwe uderzenia będą miały charakter, w cudzysłowie, przypadkowy, tak aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO, aby stosować odpowiednie przepisy NATO-wskie w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich”.Czytaj także: Tusk z wizytą w Ukrainie. „Czekają nas ciężkie miesiące”