Wschodnia granica będzie lepiej chroniona. Do końca roku zabezpieczone zostanie kolejne 200 km wschodniej granicy państwa –przekazał w czwartek w Sejmie wiceszef MON Cezary Tomczyk. Jak dodał, łączne zabezpieczenie państwa, licząc magazyny, rozbudowę linearną, jak i tereny nieprzejezdne dla wroga, wyniesie ok. 470 km. W czwartek w Sejmie Cezary Tomczyk przedstawił informację bieżącą w sprawie działań podejmowanych przez rząd na rzecz wzmocnienia zdolności obronnych Polski i wschodniej flanki NATO. Wnioskowali o to posłowie klubu Koalicji Obywatelskiej. Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska (KO) pytała m.in., czy zagrożenie dla Polski i jak państwo jest przygotowane na „czarne scenariusze”.Tomczyk podkreślił, że Polska fundamentalnie zmieniła doktrynę dotyczącą bezpieczeństwa państwa. – Ochrona infrastruktury krytycznej weszła również w odpowiedzialność Sił Zbrojnych. Możliwość natychmiastowego użycia uzbrojenia w przypadku zagrożenia przez statki powietrzne oraz przez marynarkę wojenną. A przede wszystkim uruchomienie preautoryzacji dla automatycznego zwalczania rakiet – zauważył wiceminister obrony.Jak zaznaczył, „najczarniejszym scenariuszem” dla Polski jest przygotowanie państwa do prowadzenia ewentualnej operacji obronnej. Zwrócił też uwagę na programy prowadzone przez rząd w tym m.in. Tarczę Wschód czy SAFE.Zadeklarował, że „do końca roku” zabezpieczone zostanie kolejne 200 kilometrów granicy państwa. Przypomniał, że obecnie 270 km to tereny nieprzejezdne dla wroga – bagna i puszcze. W związku z tym – jak mówił – do końca roku, licząc zarówno magazyny, rozbudowę linearną, jak i tereny nieprzejezdne dla wroga, zabezpieczenie granicy wyniesie łącznie ok. 470 km.Czytaj także: Rosyjski atak na Ukrainę. Alert RCB na wschodzie PolskiObce statki powietrzne nad Polską– Dzisiaj powiedzieć, że Polska jest po prostu w stanie pokoju, jest to na pewno niewystarczająca definicja. Dzisiaj żołnierze Wojska Polskiego z cyberwojsk mierzą się z atakami na nasze sieci wojskowe. Ponad 5 tysięcy żołnierzy, którzy są rozlokowani na granicy polsko-białoruskiej, mierzą się z zagrożeniami z tamtej strony. Mamy do czynienia z wlotami obcych statków powietrznych na teren naszego kraju i Europy – zauważył wiceminister obrony.Podkreślił również, że sojusznicze służby i polski wywiad od wielu miesięcy ostrzegały o możliwościach eskalacji i o zagrożeniach dla Polski. Jak mówił, ta eskalacja obejmuje akty dywersji, kierowanie rakiet i dronów na terytorium Rzeczpospolitej, jak i zlecanie zabójstw. – Może to dotyczyć ludzi, którzy dzisiaj sprawują naczelne funkcje w przemyśle obronnym, może to dotyczyć funkcjonariuszy państwa, ale także najważniejszych osób w państwie – przestrzegł wiceszef MON.Tomczyk o sojuszu z USA i „pięciu żelaznych zasadach”Zapewnił również, że sojusz polsko–amerykański jest trwały i niezagrożony. Zwrócił uwagę, na ważną rolę osobistych relacji prezydenta Karola Nawrockiego z amerykańskim przywódcą Donaldem Trumpem.Wymienił także „pięć żelaznych zasad” bezpieczeństwa Polski. – Po pierwsze Rosja jest zagrożeniem, po drugie NATO i Unia Europejska to są sojusznicy, po trzecie, że wspieramy armię, żołnierzy i zakupy dla wojska, po czwarte, że mimo wolności słowa poglądy prorosyjskie nigdy nie powinny być akceptowane ani w tej Izbie, ani w polskiej debacie publicznej i po piąte, że Polska prowadzi jedną politykę zagraniczną – wskazywał wiceminister.Czytaj także: Posłowie chcą Marszu Niepodległości we Lwowie. „To po prostu skandal”Tarcza Wschód i system antydronowyZwrócił również uwagę na znaczenie programów prowadzonych przez rząd w ostatnich latach w tym m.in. Tarczę Wschód czy SAFE. – Tarcza wschód to zapory, miny, systemy antydronowe, rozpoznanie, rażenie. System SAN, największy w Europie, najnowocześniejszy system antydronowy, wielo–efektorowy. 700 różnych pojazdów, ponad 200 sensorów i radarów, ponad 250 różnego rodzaju efektorów, które będą w ciągu 24 miesięcy gotowe do zwalczania bezzałogowców na terenie naszego kraju – zadeklarował Tomczyk.428 mld zł na umowy od grudnia 2024 r.Dodał, że w ramach programu SAFE podpisano już 19 umów na kilkanaście miliardów złotych, dotyczących elementów Tarczy Wschód. – To jest program SAN, to jest program Baobab, czyli systemy minowania narzutowego. To są środki minersko–zaporowe, to są kierowane ładunki wybuchowe, środki bojowe do systemów sterowanych, miny przeciwpancerne, kasety minowe, bezzałogowe systemy poszukiwawczo–uderzeniowe Gladius, systemy rozpoznania elektronicznego, terminale satelitarne – wymieniał Tomczyk.Poinformował, że od grudnia 2024 roku podpisano umowy na 428 miliardów zł. – I to jest inwestycja w nasze bezpieczeństwo, inwestycja w bezpieczeństwo Polski – podkreślił wiceminister. Jak dodał, obecny rząd „zmienił zupełnie” system wydawania środków publicznych. Zaznaczył, że za poprzednich rządów do przemysłu polskiego trafiało ok. 20 proc. środków, a dziś jest to ok. 50 proc.Celem programu „Tarcza Wschód” jest zwiększenie odporności i zdolności do obrony terytorium oraz skuteczne odstraszanie potencjalnego przeciwnika. Jego realizacja obejmuje m.in. rozwój infrastruktury obronnej i systemu umocnień, a także wykorzystanie nowoczesnych środków rozpoznania i ochrony wojsk. W realizację przedsięwzięć związanych ze wzmacnianiem wschodniej flanki zaangażowani są również sojusznicy z NATO.Jak przekazał w czwartek w Lublinie wiceszef KRPM Jakub Stefaniak, na zabezpieczenie wschodniej granicy Polska wydała od 2023 r. ponad 3 mld zł.Czytaj także: Trzy godziny czekała na ginekologa na SOR. Jej dziecko zmarło