Przemówienie, które skończyło się zamieszkami. Budapeszt odtajnił protokoły z posiedzeń rządu, które odbyły się jesienią 2006 roku i były częścią jednej z największych afer politycznych w ówczesnych Węgrzech. Z dokumentów wynika, że dwie dekady temu rząd Ferenca Gyurcsányego – zamiast próbować łagodzić kryzys polityczny – skupił się na wcześniej ogłoszonych planach reform. Do kryzysu doprowadził wyciek taśmy z brutalnie szczerym przemówieniem szefa rządu. Skończyło się protestami i zamieszkami. „Minęło dokładnie 20 lat od upublicznienia tak zwanego przemówienia Őszöda. Od dziś każdy może przeczytać, o czym rozmawiał rząd Gyurcsányego między sierpniem a listopadem 2006 roku. Upubliczniamy zaszyfrowane protokoły” – napisał w mediach społecznościowych obecny szef rządu Peter Magyar.Skandal na Węgrzech rozpoczął się w maju 2006 roku. Premier Gyurcsány stwierdził wtedy na spotkaniu Węgierskiej Partii Socjalistycznej: – Nie mamy wielkiego wyboru, bo wszystko spiep***liśmy. Nie trochę, ale bardzo.„Kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem”. To nagranie wstrząsnęło Węgrami – Kłamaliśmy przez ostatnie półtora, dwa lata. Było całkowicie jasne, że to, co mówimy, nie jest prawdą. Co więcej, przez ostatnie cztery lata nic nie osiągnęliśmy. Nic. Nie będziecie w stanie podać ani jednej znaczącej decyzji rządu, z której moglibyśmy być dumni (...). Kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem – mówił do polityków szef rządu.CZYTAJ TEŻ: Orban rozdysponował w tajemnicy pół biliona forintów. Tuż przed wyboramiSpotkanie było zamknięte, ale ktoś nagrał wypowiedź. Cztery miesiące później ujawniło ją węgierskie radio, co doprowadziło do zamieszek i protestów. Węgrzy zaczęli domagać się dymisji rządu. Premier nie posłuchał jednak obywateli, bronił stanowiska, a zrezygnował dopiero trzy lata później.Z odtajnionych właśnie dokumentów wynika między innymi, że jeszcze przed publikacją przemówienia rząd miał świadomość trudnej sytuacji. Wiedział na przykład, że kwestie, które najbardziej interesują opinię publiczną i powodują napięcia w związku z reformami, będą trudne do przekazania Węgrom bez konkretnych liczb. Szefowie resortów dostali więc polecenie dostarczenia odpowiednich danych.Na ulicach protestowali obywatele, ale rząd nie uznawał tego za najważniejszą kwestięNa posiedzeniu rządu – już po wycieku przemówienia – kwestia demonstracji została wspomniana tylko raz. Premier podkreślił, że rząd będzie utrzymywał porządek wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi i będzie konsekwentnie wdrażał reformy. Następnie ministrowie przeszli do zaplanowanych punktów obrad. Rozmawiali między innymi o udziale kraju w misji szkoleniowej NATO w Iraku oraz naborze wniosków do programu stypendialnego.Kolejne posiedzenie dotyczyło między innymi dotacji sportowych, piłkarskich ME 2012 i budżetu na 2007 rok. Bieżących wydarzeń dotyczyła jedynie sprawa zaproszenia ekspertów w celu określenia zaleceń dotyczących prawa do zgromadzeń. Protokoły ze spotkań z 27 września, 4, 11 i 18 października oraz 31 października, 8 i 15 listopada w ogóle nie wspominają o demonstracjach. Ważniejsze okazały się dyskusje o wpływie kopalni Verespatak na środowisko i sytuacji jednego ze szpitali.Dokumenty wskazują, że w tygodniach, w których Węgrzy domagali się dymisji rządu, ten zajmował się między innymi ogłoszonymi wcześniej planami reform. Sprawa protestów zeszła na dalszy plan.CZYTAJ TEŻ: Ukraina negocjuje z UE. Jedno państwo blokuje rozmowy