Marcin Horała w „Gościu poranka”. Gdyby PiS chociaż do nas przyszło i powiedziało: „Słuchajcie, chcemy zgłosić wicemarszałka, czy byście go poparli?”. Nawet my pewnie może nic w zamian byśmy nie chcieli albo odbyłaby się normalna polityczna rozmowa, co w zamian. A takiej rozmowy nie było. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym. Uznaliśmy więc, że nie mamy jakiegoś syndromu sztokholmskiego – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info poseł Rozwoju Plus Marcin Horała, komentując rywalizację z PiS o miejsce w Prezydium Sejmu. W piątek Sejm ma zdecydować, kto obejmie wolne miejsce w Prezydium Sejmu. PiS zgłosiło na stanowisko wicemarszałka Marcina Ociepę, natomiast klub Rozwój Plus – Marcina Horałę. Wakat w Prezydium Sejmu pozostaje od początku kadencji. W listopadzie 2023 roku Sejm nie wybrał na wicemarszałka zgłoszonej przez PiS Elżbiety Witek, a ugrupowanie przez długi czas nie przedstawiało innego kandydata.Po powstaniu klubu Rozwój Plus o reprezentację w Prezydium zaczęło zabiegać również ugrupowanie związane z Mateuszem Morawieckim. Rozwój Plus proponował zwiększenie liczby wicemarszałków, tak aby swoich przedstawicieli mogły mieć oba kluby, jednak marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że skład Prezydium nie zostanie rozszerzony. Tym samym posłowie mają wybierać między Ociepą a Horałą.Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał Marcina Horałę, czy zostanie wybrany na wicemarszałka Sejmu.– Nie wiem. To zależy od Sejmu, głosowanie w piątek. Najbardziej chcielibyśmy, żeby wszystkie kluby miały swoich przedstawicieli. Taki zgłosiliśmy projekt zmiany regulaminu. Wspólne siły marszałka Czarzastego, Platformy i PiS-u to zablokowały, bo również, niestety, PiS nie poparł tego projektu, tego pomysłu. My więc po prostu zgłaszamy swojego kandydata. Uważamy, że trzeci największy klub w Sejmie ma pełne prawo ubiegać się o członkostwo w Prezydium. A jak zagłosują inne kluby? To jest ich decyzja – stwierdził Horała.„Nie nazwałbym tego przytuleniem”Prowadzący zwrócił uwagę, że z rozmów kuluarowych i docierających do niego informacji wynika, iż znacznie większe szanse na wybór ma Horała, mimo że Ociepa reprezentuje większy klub niż Rozwój Plus.– No pewnie tak, bo tam są duże rachunki krzywd między różnymi klubami i PiS. Dobrej woli nie ma po żadnej ze stron. Myślę jednak, że możliwy jest również wariant, w którym nikt nie zostanie wybrany, ponieważ potrzebna jest bezwzględna większość. Więc jak się ktoś wstrzymuje, to też de facto głosuje przeciw – ocenił gość TVP Info. Poseł Rozwoju Plus został następnie zapytany, czy jeśli Koalicja Obywatelska oraz PSL zagłosują na Horałę, będzie to „pocałunek śmierci” dla Mateusza Morawieckiego i sygnał, że został on „przytulony” przez koalicję 15 października.– Nie nazwałbym tego przytuleniem. Jeżeli na przykład koledzy z Prawa i Sprawiedliwości zgłaszają swojego kandydata, czyli zabiegają o to, żeby został wybrany, to – taka jest arytmetyka sejmowa – musiałby dostać znaczącą część głosów koalicji rządzącej. Czy to by znaczyło, że PiS jest przytulony przez Koalicję Obywatelską? Tak samo wicemarszałek Krzysztof Bosak z Konfederacji, żeby zostać wybrany, potrzebował takich głosów. No przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że Konfederacja jest w jakiejś kooperacji z Koalicją Obywatelską – argumentował Horała.„Nie mamy syndromu sztokholmskiego”Polityk podkreślił również, że Rozwój Plus ma podstawy, by ubiegać się o miejsce w Prezydium Sejmu.– Nasz klub też jest bardzo dużym klubem i jest dużo większy niż kilka innych, które wicemarszałków mają. Czy to miejsce przynależy PiS-owi? Tak, gdyby nie było ewidentnej intencji w tej nagłej zmianie zdania. Nagle oświeciło Prawo i Sprawiedliwość, że jednak chce to miejsce po trzech latach, i tak akurat trafiło w przełom lipca i sierpnia? Po drugie, gdyby Prawo i Sprawiedliwość chociaż do nas przyszło i powiedziało: „Słuchajcie, chcemy zgłosić wicemarszałka, czy byście go poparli?”. Nawet my pewnie może nic w zamian byśmy nie chcieli albo odbyłaby się normalna polityczna rozmowa, co w zamian. A takiej rozmowy nie było. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym – zaznaczył.Horała wskazał też na brak poparcia PiS dla propozycji poszerzenia Prezydium Sejmu.– I po trzecie, gdyby też Prawo i Sprawiedliwość chociaż poparło nasz wniosek o poszerzenie Prezydium. Ten wniosek pewnie wobec sprzeciwu koalicji i tak by nie przeszedł, ale nawet tutaj takiego najmniejszego gestu nie było. W związku z czym uznaliśmy, że nie mamy jakiegoś syndromu sztokholmskiego. Mamy klub, mamy prawo aspirować do miejsca w Prezydium – dodał. „Więzy zostały zerwane”W dalszej części rozmowy Horała został zapytany, czy obecna sytuacja jest dla jego ugrupowania okazją do wyraźnego odróżnienia się od Prawa i Sprawiedliwości oraz zerwania więzów z PiS.– Więzy zostały zerwane, bo nas wyrzucono z Prawa i Sprawiedliwości, więc jesteśmy niezależnym podmiotem. Jeżeli ktoś zabiega o nasze głosy, zwłaszcza partia opozycyjna – bo my jesteśmy w opozycji, więc bliżej nam zdecydowanie do partii opozycyjnych, a bardzo daleko do partii koalicji rządzącej – to musi przynajmniej poprosić. Musi się odbyć jakaś normalna rozmowa jak równy z równym – przekonywał.Prowadzący zapytał, czy gdyby Koalicja Obywatelska w dużej części przyczyniła się do jego wyboru na wicemarszałka Sejmu, Rozwój Plus odczytywałby to jako otwarcie możliwości wspólnych rządów w przyszłości.– Nie ma takiej opcji. Jesteśmy partią zdecydowanie opozycyjną. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy poparli ten rząd, który uważamy po prostu za zły. Jednym z celów powstania Rozwoju Plus jest odsunięcie tego złego rządu od władzy. Naszym najważniejszym celem jest rozwój Polski, ale żeby to osiągnąć, niewątpliwie zmiana rządu jest konieczna. I to diametralna zmiana rządu, nie taka, że tam jakiś jeden element koalicji wypadnie, a drugi wpadnie – podsumował Horała.Czytaj także: Spór o sędziego TK. Czarzasty do prezydenta: „Musi się pan przyzwyczaić”