Włodarza poniosło. To była 31. edycja Krzeszyckiej Jesieni. Wydarzenie było szczegółowo zaplanowane, wśród atrakcji przewidziano między innymi korowód dożynkowy, żywy jarmark rękodzieła czy zabawę taneczną. Imprezę popsuł jednak wójt.Najpierw miał powiedzieć na scenie do prowadzącej imprezę „nie wtrancaj się”, „zamilcz” czy „zwalniam cię”. Nagranie, które krąży po sieci, zaczyna się tuż po tych słowach. Widać na nim Stanisława Peczkajtisa, który mówi dalej:– Tu zapomniano, kto jest gospodarzem. Zapomniałaś? – pyta włodarz.– Panie wójcie, nie, i myślę, że scena nie jest miejscem na tego typu rozmowy – odpowiada prowadząca.– To jest zabawa, scenariusz możesz sobie (...) na jakiejś imprezie (...) – ciągnie wójt, przejmuje mikrofon, a publiczność zaczyna buczeć.Wstyd. Mieszkańcy gminy rozczarowani postawą swojego włodarzaDrugie nagranie pokazuje scenę, na której włodarz jest już sam.– Dobra, mam nie powiedzieć, że poseł..., posłuchaj sołectwo! Nie drzyj mordę – mówi. Buczenie zebranych mieszkańców narasta.– Dobra, gwiżdżcie, żadnego szacunku.„Gazeta Lubuska” pisze, że ten dzień nie należał do najlepszych dla wójta Krzeszyc. Miał najpierw spóźnić się do kościoła, tam zachowywał się „dziwnie”, co spowodowało opóźnienie nabożeństwa.W sieci mieszkańcy nie szczędzą słów krytyki pod adresem Stanisława Peczkajtisa. „Wstyd” – przeczytać można w wielu komentarzach, z kolei o prowadzącej, że zachowała klasę i starała się, jak mogła, ratować sytuację.Wójt gminy: Niefortunne słowa, za które przepraszamGL dzwoniła do radnych gminy z prośbą o komentarz. Udało się jej połączyć jedynie z Tomaszem Trawińskim: – Powiem tak: wójt chce dobrze, ale nie wychodzi mu to ostatnimi czasy. Nie chcę go krytykować, ale uważam, że może on być już zmęczony, że należałoby odpocząć, że to właśnie jest ten moment. W pewnym wieku człowiek nie nadąża już za wszystkim, a wójt stara się mieć nad wszystkim kontrolę. Powinien już odpuścić i to byłoby z korzyścią i dla niego, i dla gminy.Czytaj także: Dorobili się milionów z handlu ludźmi. Małżeństwo w rękach policjiStanisław Peczkajtis proszony o wyjaśnienia powiedział tylko: – Nie będę rozmawiał przez telefon komórkowy. Z redaktorami rozmawiam w urzędzie, nie odpowiem na te pytania. Z redaktorami rozmawia się w cztery oczy.Z wójtem spotkała się jednak reporterka TVP3 Gorzów Karolina Naduk. W rozmowie z nią Peczkajtis przyznał, że „padły obraźliwe słowa” w kierunku jego osoby, może dlatego wójta „poniosły nerwy”. – Każdy jest człowiekiem. Nie mogę sobie pozwolić, by wśród młodzieży nie mieć szacunku i stąd moje niefortunne słowa, za które przepraszam.