Feralny dzień dziennikarza. Stołeczna policja wydała komunikat w odpowiedzi na zarzuty o nieuprawnionym przeszukaniu mieszkania dziennikarza TV Republika, który – jak okazało się w toku postępowania policji – miał się zachowywać „nieracjonalnie” w kościele, skąd został przewieziony do szpitala przez strażników miejskich i pogotowie. Interwencję stołecznych służb mundurowych z 8 września opisały Wirtualne Media. Branżowy portal próbował potwierdzić, czy chodziło o Marcina Dobskiego, który tego dnia w serwisie X opublikował nagranie z apelem o pomoc (później film usunął). Redakcja wystosowała pytania do policji, m.in. o to, czy doszło do interwencji. W odpowiedzi nie potwierdzono tożsamości osoby, potwierdzono natomiast, że w Warszawie rzeczywiście doszło do raczej osobliwego zdarzenia. Jak się okazało, udział w nim brali i policjanci, i miejscy strażnicy.Pytania otrzymał też Dobski, ale – jak podały Wirtualne Media – to nie on na nie zareagował, a zrobił to m.in. na platformie X Tomasz Sakiewicz.Szef TV Republika oskarżył mundurowych o przeprowadzenie przeszukania w domu dziennikarza bez wiedzy samego zainteresowanego, redakcji i bez obecności świadka. Wszystko nazwał „skandalem”. Oficjalnie nazwisko Dobskiego nie padło.Dlaczego więc doszło do przeszukania w mieszkaniu jednego z dziennikarzy TV Republika i dlaczego nie było go w domu?Według policji, w niedługim czasie od opublikowania wspomnianego filmu na koncie X, napłynęło zgłoszenie telefonicznie od świadka dotyczące „nieracjonalnego zachowania mężczyzny” oraz że istniała „obawa o jego życie i zdrowie”. Świadek miał przekazać, że widział uchylone drzwi do mieszkania, a w lokalu widoczny był nieporządek. Policja podała jedynie, że chodziło o „mieszkańca Żoliborza”. „Mężczyzna rozebrał się w świątyni, wspominał o zażyciu kokainy”„W toku dalszych czynności policjanci ustalili, że tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, wobec wskazanego mężczyzny interweniowała Straż Miejska. Interwencja dotyczyła jego zachowania w jednym z kościołów na terenie Żoliborza. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł mężczyznę do Szpitala Bielańskiego” – relacjonuje policja. Wirtualne Media, powołując się na policję, napisały, że „mężczyzna rozebrał się w świątyni, był pobudzony i agresywny oraz wspominał o zażyciu kokainy”. Dla portalu wypowiedzieli się też strażnicy miejscy, którzy „o godzinie 14:15 zastali mężczyznę bez koszulki, który zachowywał się irracjonalnie. Kontakt z nim był utrudniony”.Policja twierdzi, że działała zgodnie z prawemMundurowi tłumaczą w komunikacie ze środy, że „w związku z informacją o otwartym mieszkaniu oraz pozostawionym bez opieki zwierzęciu na miejsce udali się policjanci. Ich działania miały na celu ustalenie, czy w lokalu nie doszło do przestępstwa, oraz zabezpieczenie pozostawionego mienia”.Policjanci zastrzegają, że przeszukanie przeprowadzono z udziałem świadka oraz zostało ono sfilmowane i nie złamano przepisów przewidzianych w tego typu sytuacji. Istniało też podejrzenie o obecności środków psychoaktywnych w mieszkaniu i z tego powodu wykorzystano wyspecjalizowane w tropieniu narkotyków psy. Ale zabronionych substancji nie stwierdzono.Mundurowi podkreślają, że „przeszukanie nie miało związku z działalnością zawodową mężczyzny” i powtarzają, że ich działania „były następstwem informacji dotyczących jego zachowania oraz możliwego zagrożenia życia i zdrowia”. Wirtualne Media przypomniały, że Marcin Dobski pracuje w Telewizji Republika od maja 2024 r. i był skazany za posiadanie narkotyków w listopadzie 2018 r. Otrzymał karę sześciu miesięcy prac społecznych, ale ich nie wykonał oraz nie odpowiedział na ponaglenia sądu. Wobec tego w kwietniu 2019 r. wyrok zamieniono na 89 dni pozbawienia wolności, a w sierpniu tamtego roku został przewieziony do aresztu śledczego Warszawa-Białołęka.Czytaj także: „Pan X” miał załatwić ułaskawienie Krala. Ujawniono nazwisko