Skandal w Wielkiej Brytanii. Macklemore usunięty z trasy koncertowej Eda Sheerana z powodu jego propalestyńskich wypowiedzi. W odpowiedzi na tę decyzję ze współpracy z artystą zrezygnował Finneas, który miał wystąpić jako support brytyjskiego artysty. Wcześniej swoją rezygnację z udziału w tournee ogłosił irlandzki wokalista Aaron Rowe i irlandzka grupa muzyczna Beoga. Finneas miał wystąpić przed Sheeranem na sześciu koncertach w Ameryce Południowej pod koniec listopada i na początku grudnia. W poście w mediach społecznościowych ogłosił rezygnację z udziału w trasie po tym, jak Macklemore został w poniedziałek z niej odwołany.„Artyści nie mogą być uciszani, gdy stają w obronie uciśnionych” – napisał Finneas. „Postanowiłem wycofać się z nadchodzącej trasy koncertowej z Edem Sheeranem. Solidaryzuję się z Palestyną i jej mieszkańcami” – dodał.Zobacz również: Izrael znów ostrzelał Strefę Gazy. Wśród ofiar dziennikarzReperkusje za wsparcie PalestyńczykówOficjalne powody odsunięcia Macklemore'a z amerykańskiej trasy koncertowej Eda Sheerana, „Loop Tour”, koncentrują się wokół geopolitycznych kontrowersji, presji ze strony właścicieli obiektów sportowych oraz krytyki organizacji społecznych. Bezpośrednim punktem zapalnym były dwa koncerty na początku września na MetLife Stadium w New Jersey.Raper, znany z wieloletniego aktywizmu propalestyńskiego, wygłosił ze sceny polityczne przemówienia, skandował hasło „Free Palestine” (Wolna Palestyna) oraz zaprezentował materiały wizualne pokazujące zniszczenia w Strefie Gazy. Wykonał też swój utwór protestacyjny „Hind's Hall”, napisany w reakcji na konflikt w Strefie Gazy.Decyzję o jego wykluczeniu podjął promotor trasy pod naciskiem właścicieli stadionów i wpływowych miliarderów z istotnym udziałem Roberta Krafta (właściciel Gillette Stadium w Foxborough oraz klubu NFL New England Patriots), który postawił promotorom ultimatum. Zapowiedział, że raper nie ma prawa wystąpić na jego obiekcie. Jak opisuje „Forbes”, Kraft zdołał przekonać do swojego stanowiska także innych właścicieli kluczowych stadionów, którzy zagrozili całkowitym odwołaniem koncertów. Brak usunięcia rapera z line-upu doprowadziłby do załamania całej amerykańskiej trasy koncertowej.Zobacz także: MSZ stanowczo w sprawie palestyńskich terytoriów„Decyzja była ostateczna”Sam Ed Sheeran próbował łagodzić napięcia, publikując oświadczenie, w którym tłumaczył, że wykluczenie Macklemore'a nie było jego decyzją i bezskutecznie starał się interweniować u promotorów.„Poinformowano mnie, że stanowisko to opierało się na sposobie, w jaki Macklemore przekazał część swojego przesłania podczas występu, a nie na całości tego, co zostało powiedziane. Brałem udział w bezpośrednich rozmowach z promotorami i aktywistami po obu stronach, aby spróbować znaleźć rozwiązanie korzystne dla wszystkich, ale decyzja organizatora i przedstawicieli obiektu była ostateczna” – wyjaśnił w swoim oświadczeniu Sheeran.Artysta w dalszej części oświadczenia wyjaśnił także, dlaczego sam nie zajął jednoznacznego stanowiska. Podkreślił, że choć ma swoje osobiste poglądy na ten temat, nie chce by sceny, na których występuje, stały się polityczną platformą.„Mam osobiste poglądy na temat tego niszczycielskiego konfliktu. To, że nie wypowiadam się publicznie, nie oznacza, że ich nie mam i że nie jest mi bliska ta sprawa. Nie oznacza też, że nie okazuję wsparcia na własny, osobisty sposób. Moją publicznością są ludzie młodzi, często dzieci ze wszystkich środowisk. Ci, którzy przychodzą na moje koncerty, nie oczekują, że staną się one politycznym forum. Szanuję determinację Macklemore'a, który walczy o swoje przekonania i głośno o nich mówi. Uważam jednak, że do tego samego celu – jakim jest pokój – prowadzi wiele różnych dróg” – dodał. Zobacz też: Rozwinęli na koncercie flagę. Gwiazdy z zakazem wjazdu do Singapuru