Szesnaście nowych dostaw. Nie zabraknie w Polsce paliwa mimo kolejnych turbulencji na rynku ropy powodowanych przez wojnę w Iranie. Orlen zabezpieczył już potrzebne zapasy ropy. „Dostawy ropy do Polski i pozostałych rafinerii dla Orlenu są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają ich zapotrzebowanie. W związku z sytuacją na rynku surowcowym Orlen od piątku zakontraktowała 16 dodatkowych dostaw na kierunku polskim, czeskim i litewskim, m. in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i obu Ameryk” – przekazało biuro prasowe Grupy Orlen Dostawy paliwa do Polski. Ważny komunikat Orlenu„Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest m. in. na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem” – dodano.Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zadeklarował w środę, że rząd robi wszystko, aby stabilność dostaw ropy była zachowana. Podkreślił, że sytuacja jest „superpoważna”. – Orlen jest w miarę zabezpieczony i zdywersyfikowany, co nie znaczy, że możemy spocząć na laurach, bo sytuacja jest superpoważna, od wielu lat czy dekad nie mieliśmy tak skrajnie trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji – powiedział Balczun w radiowej Jedynce. We wtorek Reuters podał, że w ostatnim czasie Orlen aktywnie poszukiwał alternatywnych dostaw z powodu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym ataków jemeńskich rebeliantów Huti na saudyjskie instalacje. Jak podano w informacji agencyjnej, w ciągu ostatnich dni roboczych spółka ogłosiła co najmniej pięć przetargów na zakup ropy naftowej i kupiła kilka ładunków gatunków z Morza Północnego, takich jak Grane, Johan Sverdrup i Johan Castberg i ogłosiła też przetarg na amerykańską ropę WTI Midland oraz kazachską ropę CPC Blend.Reuters przypomniał, że Saudi Aramco dostarcza około 40 proc. ropy naftowej przerabianej w rafineriach Orlenu. Wspomniał również, że koncern konsekwentnie dywersyfikuje źródła dostaw i wykorzystuje własne możliwości wydobywcze, w tym aktywa w Norwegii, aby zapewnić stabilność operacyjną w całej swojej sieci rafineryjnej, czyli w Polsce, Czechach i na Litwie.Z czego wynikają problemy z dostawą ropy do Polski?Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej poinformowało w miniony piątek o czasowym wstrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód–Zachód po atakach, jakie miały miejsce wcześniej w rejonie Rijadu i Medyny. Zamknięty ropociąg, który przecina Arabię Saudyjską ze wschodu na zachód, w ostatnich miesiącach stał się alternatywą w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz. Tym właśnie szlakiem saudyjski państwowy koncern naftowy Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym.W poniedziałek Associated Press podała, powołując się na informacje przekazane przez dwóch przedstawicieli lokalnych władz, że saudyjska magistrala naftowa Wschód-Zachód ma być wyłączona z eksploatacji przez kilka tygodni.Z kolei we wtorek amerykański minister energii Chris Wright powiedział, że uszkodzony przez proirańskie bojówki ropociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej wznowi działanie w ciągu kilku dni. – To będzie krótka i tymczasowa przerwa – powiedział Wright w wywiadzie dla telewizji CNBC podczas spotkania ministrów energii G20 w Houston. Dodał, że przerwa w działaniu saudyjskiego ropociągu będzie „liczona w dniach”.Ropociąg Wschód–Zachód transportuje ropę ze złóż we wschodniej części półwyspu arabskiego do portu Janbu nad Morzem Czerwonym i pozwala na częściowe ominięcie eksportu ropy przez cieśninę Ormuz. W ubiegłym tygodniu został on uszkodzony przez ataki dronowe. Przerwa w dostawach ropy tą drogą spowodowała kolejne wzrosty cen surowca.Drogą tą przesyłano dotąd około 4 mln baryłek ropy naftowej dziennie, co stanowi mniej więcej 4 proc. światowej podaży.