Występ niemal idealny. W teorii: mecz wicelidera z liderem grupy B mistrzostw Europy. W praktyce: lekcja siatkówki, jakiej Polacy udzielili Ukraińcom. Biało-Czerwoni, obrońcy tytułu sprzed trzech lat, wygrali 3:0, nie dając swoim rywalom większych szans. Cztery mecze, cztery zwycięstwa i ani jednego straconego seta. Reprezentacja Polski kontynuuje znakomitą serię na mistrzostwach Europy. Po Portugalii, Izraelu i Macedonii Północnej sposobu na drużynę Nikoli Grbicia nie znalazła również Ukraina. A właśnie to spotkanie miało dać pierwszą poważniejszą odpowiedź na pytanie o dyspozycję obrońców tytułu.ME siatkarzy. Ukraina miała sprawdzić PolakówNasi sąsiedzi przystępowali do wtorkowego meczu z kompletem czterech zwycięstw. Pokonali Izrael 3:1, Macedonię Północną 3:0, Bułgarię 3:1 i Portugalię 3:0. Szczególnie wygrana z gospodarzami grupy sugerowała, że Biało-Czerwonych może czekać trudniejsze zadanie niż w poprzednich spotkaniach.Ukraińcy mieli też powody, by wierzyć, że potrafią postawić się Polakom. W tegorocznej Lidze Narodów dwukrotnie zmusili naszą reprezentację do większego wysiłku. W fazie zasadniczej przegrali dopiero po tie-breaku, a w ćwierćfinale urwali drużynie Grbicia seta.Tym razem skończyło się na trzech partiach. Polska dopisała kolejne trzy punkty i z bilansem setów 12:0 wróciła na pierwsze miejsce w grupie B. Ukraina zakończyła fazę grupową z czterema zwycięstwami i jedną porażką.Teraz gospodarze. Kiedy mecz Polska – Bułgaria?Przed Biało-Czerwonymi jeszcze jedno spotkanie przed fazą pucharową. W środę 16 września zmierzą się z Bułgarią, która będzie mogła liczyć na wsparcie publiczności w Sofii. Początek o godz. 18.Później margines błędu zniknie. Do 1/8 finału awansują po cztery najlepsze reprezentacje z każdej grupy, ale od tego etapu jedna porażka oznacza koniec marzeń o medalu. Polacy pierwsze spotkanie fazy pucharowej rozegrają w Sofii, gdzie zaplanowano również ich ewentualny ćwierćfinał.Najważniejsze rozstrzygnięcia zapadną w Mediolanie. Półfinały odbędą się 25 września, a finał i mecz o brąz dzień później.