Tropy prowadzą do Rosji. W magazynie broni w środkowej Bułgarii doszło do wybuchu i spowodowanego nim pożaru – poinformowały lokalne władze, dodając, że nie było ofiar. Według bułgarskich mediów w sierpniu do eksplozji doszło w innym obiekcie należącym do tej samej firmy. Scenariusz wpisuje się w rosyjskie akty sabotażu w państwach NATO. Do incydentu doszło w nocy z piątku na sobotę we wsi Gorni Warpiszta, położonej między Trjawną a Carewą Liwadą. Zaczęło się od zapłonu amunicji, następnie słychać było serię potężnych eksplozji. – Obecnie pożar obejmuje teren bazy magazynowej zakładu. Ogień przenosi się z magazynu na magazyn – powiedziała dziennikarzom gubernatorka obwodu Gabrowo Kristina Sidorowa.Lokalne media, powołując się na przedstawiciela koncernu zbrojeniowego EMCO, podały, że pożar wybuchł w obiekcie zarządzanym właśnie przez to przedsiębiorstwo. W sierpniu doszło do wybuchu w innym zakładzie należącym do tej firmy, również w okolicach Trjawny.Atak nowiczokiem na szefa EMCOEMCO, założone w 1992 roku, specjalizuje się w produkcji, naprawie oraz modernizacji amunicji i sprzętu wojskowego. Firmą, która wysyła amunicję między innymi na Ukrainę, kieruje bułgarski handlarz bronią Emilian Gebrew. Według bułgarskiej prokuratury należące do niego obiekty były w przeszłości celem ataków rosyjskich agentów.W 2024 roku Bułgaria wydała nakaz aresztowania sześciu obywateli Rosji oskarżonych o udział w zniszczeniu magazynów EMCO, w których w latach 2011-2020 przechowywano amunicję przeznaczoną na eksport do Ukrainy i Gruzji.Prokuratorzy stwierdzili wówczas, że istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, iż istnieje związek między wybuchami w Bułgarii, próbą otrucia Gebrewa oraz jego syna i partnera biznesowego nowiczokiem w 2015 roku a eksplozjami w czeskich składach amunicji w 2014 roku.Śledztwo w sprawie otrucia biznesmena zostało wszczęte latem 2015 roku, po czym umorzono je i wznowiono trzy lata później. W lutym 2020 roku prokuratura oskarżyła trzech obywateli Rosji, którzy posłużyli się podrobionymi dokumentami, żeby wjechać do Bułgarii. Śledczy uznali, że są oni oficerami rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Portal śledczy Bellingcat przedstawił materiały, które mają dowodzić, że agenci GRU byli w kraju, kiedy doszło do próby otrucia substancją opracowaną w Rosji. Moskwa odrzuciła te zarzuty.Czechy i Bułgaria celem GRUWcześniej w Bułgarii i Czechach dochodziło do eksplozji w magazynach z amunicją należącą do EMCO. Władze Czech również wiązały wybuchy w magazynach w Vrběticach w 2014 roku z rosyjskimi wojskowymi służbami wywiadowczymi. Zginęły wówczas dwie osoby. Pod koniec listopada 2021 roku ujawniono, że tajny raport wskazujący na GRU został „omyłkowo” zniszczony przez pracowników Kancelarii Prezydenta Miloša Zemana. Brytyjski think tank Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych (IISS) opublikował w 2025 roku bazę danych obejmującą przypisywane Rosji ataki na firmy zbrojeniowe. W towarzyszącym bazie raporcie podkreślono, że Rosja dąży poprzez akty sabotażu i działalność szpiegowską do zdestabilizowania rządów państw europejskich, a także do osłabienia w nich społecznego poparcia dla Ukrainy oraz zdolności NATO i Unii Europejskiej do wspólnego reagowania na rosyjską agresję.Rosyjska wojna niekonwencjonalna zaczęła przybierać na sile w 2022 roku, równolegle z inwazją Moskwy na Ukrainę.Czytaj także: Putin straszy Europę. „To oznacza wojnę z Rosją”