Od prawa, do lewa. O potrzebie ograniczenia dostępności alkoholu debatuje się w parlamencie od ponad roku. Decyzją marszałka Sejmu napoje wyskokowe zniknęły ze słynnego „baru za kratą”, co wywołało niemałe kontrowersje. W międzyczasie politycy burzliwie debatowali nad zmianą obowiązujących przepisów. Tymczasem posłowie osiągnęli w tej sprawie ponadpartyjny konsensus – od prawa, do lewa jest zgoda na nowelizację prawa alkoholowego. We wrześniu do Sejmu wpłynęły dwa projekty ograniczające dostępność alkoholu: Polski 2050 i Lewicy. Poselskie propozycje skierowano do dalszych prac w Komisji Zdrowia, a powołana w tym celu podkomisja pracowała przez pół roku. Po intensywnych dyskusjach udało się wypracować projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Zakłada on m.in. całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych (w tym piwa) oraz rozszerza jej definicję. Propozycja wprowadza także ogólnokrajowy zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 22.00 – 6.00 w punktach sprzedaży detalicznej. Dodatkowo rady gmin będą miały możliwość rozszerzenia ograniczenia w godzinach 21.00–22.00 oraz 6.00–9.00. Zmiany mają dotyczyć też podwojenia opłat za zezwolenia na sprzedaż alkoholu.W toku prac wycofano się m.in. z zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Usunięto również zapis dotyczący regulacji sprzedaży trunków przez internet. Posłanka Lewicy Joanna Wicha tłumaczyła tę decyzję pracami toczącymi się w Ministerstwie Cyfryzacji. Resort ma w grudniu wprowadzić do aplikacji mObywatel narzędzie weryfikujące wiek konsumenta. Zobacz także: Kierowca autobusu jechał zygzakiem. W drodze popijał piwoPoparcie dla wycofania „małpek”Komisja zrezygnowała też z przepisów, które z powodu unijnych wymogów notyfikacji i dyrektywy opakowaniowej wydłużyłyby prace legislacyjne nad projektem. Z tego powodu w projekcie nie określono minimalnej ceny alkoholu, a posłowie PiS - po negocjacjach z wnioskodawcami – nie zgłosili poprawki zakazującej sprzedaży tzw. małpek podczas prac komisji, choć zapowiedzieli, że zgłoszą ją podczas drugiego czytania w Sejmie. Większość sejmowa ma zamiar odrzucić tę poprawkę. – Popieramy zakaz „małpek” całym sercem, ale prace nad projektem trwały bardzo długo i nie chcemy już przeciągać procesu legislacyjnego – słyszymy.Kolejny projektRozwiązaniem ma być kolejny projekt poselski, w którym zostanie uwzględniony zakaz sprzedaży alkoholu w opakowaniach mniejszych niż 300 ml. Ustanowiona ma być również minimalna cena napojów alkoholowych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że planowane są też inne ograniczenia, m.in. całkowity zakaz sponsoringu sportowego przez producentów alkoholu. Zgodnie z polskim prawem, sponsoring nie jest klasyczną reklamą czy promocją, dlatego wymaga oddzielnych regulacji. Obecnie dozwolona jest wyłącznie ekspozycja logotypów marek piwnych. Szykują się też zmiany w sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Choć podczas prac sejmowej komisji zdrowia posłowie wycofali się z całkowitego zakazu, w nowym projekcie znajdzie się obowiązek ograniczenia ekspozycji alkoholu, a sprzedaż będzie się odbywała w formule „bezwitrynowej”.Posłowie mają też ustawowo określić minimalną odległość punktów sprzedaży i podawania napojów alkoholowych od miejsc chronionych (szkół, kościołów itp.) oraz zezwolić na niezapowiedziane kontrole urzędników, czy dany punkt weryfikuje wiek klientów.Spór o alkoholDebatę o alkoholu sprowokował projekt uchwały radnych Miasto Jest Nasze. Propozycja przedstawiona na sesji Rady m.st. Warszawy zakładała wprowadzenie ograniczenia sprzedaży alkoholu w sklepach między 22.00 a 6.00 na terenie całej stolicy. Celem nocnego zakazu miało być zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców. Początkowo prezydent miasta Rafał Trzaskowski był przeciwny. Polityk KO kilkukrotnie zmieniał zdanie w tej sprawie, po czym zaproponował pilotażowy program ograniczenia sprzedaży na terenie Śródmieścia i Pragi–Północ, który obowiązywał od 1 listopada. Program odnotował sukces. W obu dzielnicach w okresie od listopada 2025 r. do maja 2026 r. spadła liczba nocnych interwencji Straży Miejskiej o nieco ponad 6 proc. W dzielnicach nieobjętych pilotażem liczba ta wzrosła o ponad 12 proc. Ponadto ratusz poinformował, że wprowadzenie ograniczeń nie wpłynęło na rynek sprzedaży alkoholu.Korzyści z wprowadzenia pilotażu przekonały radnych do wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu na terenie całej Warszawy. Ograniczenie obowiązuje od czerwca i dotyczy sklepów oraz stacji benzynowych – mieszkańcy wciąż mogą kupować alkohol w lokalach gastronomicznych.W międzyczasie marszałkiem Sejmu – zgodnie z umową koalicyjną – został przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty i podpisał zarządzenie: od 24 listopada na terenie budynków Kancelarii Sejmu nie ma sprzedaży alkoholu. – Trudno nakładać ograniczenia na obywateli, nie zaczynając od siebie – tłumaczył na konferencji prasowej.W ten sposób z oferty hotelowej restauracji i słynnego „baru za kratą” w Domu Poselskim wycofano napoje wyskokowe. Decyzja Czarzastego zbulwersowała posłów. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen stwierdził, że w hotelu przy kieliszku można było poznać polityków innych partii i wymieniać się perspektywami. Sławomir Ćwik z Polski 2050 grzmiał, że marszałek Sejmu zrobił z posłów pijaków. Zobacz także: Blisko 3 promile i sądowe zakazy. Mimo to opuścił aresztWpadki politykówPolitycy jednak sami zapracowali sobie na taką opinię. W 2002 r. poseł SLD Witold Firak, który miał być sprawozdawcą wniosku o uchylenie immunitetu liderowi Samoobrony Andrzejowi Lepperowi, nie był w stanie opuścić pokoju hotelowego. Choć z mównicy padła informacja, że poseł jest „chory” i „niedysponowany”, wszyscy wiedzieli, że nie chodzi o przeziębienie.Trzy lata później kamery zarejestrowały posłankę SLD Małgorzatę Ostrowską w stanie, który media określiły jako „wyraźnie wskazujący”. W 2008 r. były wiceminister zdrowia i poseł PO Krzysztof Grzegorek położył się na czerwonej wykładzinie korytarza Domu Poselskiego, po czym zasnął.Zachowanie posłów doprowadziło do zamknięcia hotelu poselskiego dla mediów. Jednak podobne sytuacje zdarzają się do dziś – nie tylko w kuluarach. W 2022 r. poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz przechodził chwiejnym krokiem między ławami w sali obrad. Z „plenarki” wyprowadził go partyjny kolega, Borys Budka.Na początku 2025 r. marszałek Sejmu Szymon Hołownia poprosił o wyprowadzenie z sali posła Konfederacji Ryszarda Wilka. – Panie pośle Wilk, proszę opuścić salę. Pan poseł Płaczek pana wyprowadzi, bo zdaje się, że nie jest pan w stanie uczestniczyć w obradach – powiedział podczas wystąpienia premiera Donalda Tuska. Następnego dnia Wilk wydał oświadczenie: „Przegrywam z chorobą alkoholową. Oddaję się do dyspozycji klubu”.Minister rolnictwa Stefan Krajewski przyznał wprost w Radiu Zet, że wyprowadził się z Domu Poselskiego, bo pojawili się tam „patoposłowie”, czyli tacy, co „zataczają się, awanturują, chowają butelki”. Poparcie PolakówBadania pokazują, że Polacy chcą ograniczeń. W lutym Ipsos przeprowadził sondaż na zlecenie TVP Info i „19:30”, z którego wynika, że wprowadzenie jednolitej nocnej prohibicji na terenie całego kraju miałoby silne poparcie społeczne. Na pytanie: „Czy jest Pan/i za zakazem nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w całej Polsce?”, aż 41 proc. respondentów odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a kolejne 21 proc. „raczej tak”. Oznacza to, że łącznie 62 proc. badanych opowiada się za wprowadzeniem ograniczeń w godzinach nocnych.Natomiast w lipcu CBOS przedstawiło wyniki badania, z których wynika, że w Polsce zwiększa się świadomość na temat szkodliwości alkoholu. Odsetek dorosłych Polaków deklarujących całkowitą abstynencję osiągnął rekordowy poziom 23 proc., co oznacza wzrost o 7 punktów procentowych w porównaniu z 2019 r. Jednocześnie odsetek osób pijących alkohol spadł do 73 proc.Głównymi powodem rezygnacji z alkoholu jest troska o zdrowie (57 proc.) oraz brak potrzeby jego spożywania (51 proc.). Ponadto sześciu na dziesięciu Polaków (60 proc.) ma świadomość, że alkohol jest szkodliwy dla zdrowia nawet w niewielkich ilościach.Polacy piją coraz mniej i chcą zmian. Jednak przyszłość leży w rękach polityków - posłów, senatorów i prezydenta Karola Nawrockiego. Czy wysłuchają głosu wyborców? Czas pokaże, jednak prognozy są wyjątkowo optymistyczne.Czytaj także: Mniej alkoholu i dużo więcej mięsa. Oto dieta Polek i Polaków