Dramatyczna akcja ratunkowa. Co najmniej pięć osób zginęło, a 86 uznaje się za zaginione po pożarze promu u wybrzeży prowincji Palawan na zachodzie Filipin – poinformowała straż przybrzeżna. Akcja ratunkowa na morzu nadal trwa. Dotychczas uratowano 43 pasażerów i członków załogi. Prom MV June Aster wypłynął w środę z Manili w liczący około 430 km rejs do kurortu Coron. Ogień wybuchł około godz. 18.45 czasu lokalnego (12.45 w Polsce), gdy jednostka znajdowała się nieco ponad 7 km od brzegu w rejonie miejscowości Turda.Według dokumentów przewozowych na pokładzie promu znajdowały się 134 osoby – 117 pasażerów i 17 członków załogi.Akcję ratunkową utrudniają trudne warunki pogodowe. Silne prądy zniosły płonącą jednostkę co najmniej 14 km od lądu. Służby przygotowują się również na ewentualny wyciek paliwa. Trwa ustalanie przyczyn pożaru.Czarna seria na FilipinachWypadki morskie na Filipinach, archipelagu składającym się z kilku tysięcy wysp, zdarzają się stosunkowo często. Przyczyniają się do tego m.in. zły stan techniczny jednostek, przeładowanie oraz łamanie przepisów bezpieczeństwa.W 1987 roku w wyniku zderzenia promu z tankowcem zginęło tam ponad 4,3 tys. osób. Była to największa katastrofa morska w czasie pokoju – przypomina agencja AP. Z kolei pod koniec stycznia br. u wybrzeży wyspy Jolo zatonął prom Trisha Kerstin 3. W katastrofie zginęły co najmniej 52 osoby.Czytaj także: Dramat, który zmienił lotnictwo. Samoloty zderzyły się nad Zagrzebiem