„Maszynista ma niewiele możliwości”. Jedyne, co może zrobić maszynista, to uruchomić hamowanie awaryjne i schować się z tyłu lokomotywy, oczywiście jeśli zdąży – powiedział dziennikarz TVP Info Dominik Lebda, komentując tragiczne zderzenie pociągu Intercity z ciężarówką w Sokolnikach Suchych. Jedna osoba zginęła, a około 20 zostało rannych w wyniku zderzenia ciężarówki z pociągiem Intercity „Koziołek” relacji Lublin Główny Szczecin Główny. Do wypadku doszło w Sokolnikach Suchych koło Przysuchy w województwie mazowieckim.PKP Intercity poinformowało, że po zderzeniu pociąg, składający się z lokomotywy i sześciu wagonów, wykoleił się, a część składu przewróciła się.Pociągiem podróżowało około 120 osób.Setki metrów do zatrzymania– W normalnych warunkach droga hamowania awaryjnego pociągu może wynosić nawet 800 metrów. Proszę więc sobie wyobrazić, z jaką siłą ten pociąg uderzył w samochód, który znajdował się wtedy na przejeździe – powiedział Dominik Lebda, dziennikarz TVP Info zajmujący się tematyką kolejową.Jak wyjaśnił, w sytuacji zagrożenia maszynista uruchamia hamowanie awaryjne.– Maszynista wciska specjalny przycisk na pulpicie w lokomotywie i pociąg uruchamia tzw. hamowanie awaryjne, właściwie na wszystkich wózkach zarówno lokomotywy, jak i wagonów. Dzięki temu skład ma szansę zatrzymać się jak najszybciej. Jeżeli jednak samochód wjedzie na przejazd kolejowo-drogowy i maszynista zobaczy go w ostatnim momencie, pociąg ważący kilkaset ton nie jest w stanie zatrzymać się natychmiast – dodał.Dramatyczne chwile w lokomotywieDziennikarz zwrócił również uwagę na lokomotywę prowadzącą skład.– Ta lokomotywa to tak zwany rodzynek. W nomenklaturze miłośników kolei jest to lokomotywa zabytkowa. Została odmalowana, jest oczywiście sprawna i bezpieczna, ale jeździ również jako swego rodzaju nawiązanie do kolejowej tradycji. Starsze lokomotywy mają nieco mniej zaawansowane systemy zabezpieczeń – powiedział.Lebda mówił także o sytuacji maszynisty w momencie, gdy zderzenia nie można już uniknąć.– Jedyne, co może zrobić maszynista, to uruchomić hamowanie awaryjne i schować się z tyłu lokomotywy, oczywiście jeśli zdąży. Jeżeli w wyniku uderzenia lokomotywa wypada z torów i przewraca się na bok, tak jak w tym przypadku, możemy sobie tylko wyobrazić, jak dramatyczne sceny rozgrywają się w jej wnętrzu – podkreślił dziennikarz.Czytaj także: Historia lotnictwa a katastrofy. Przeszliśmy długą drogę