„Pytanie dnia”. Pałac Prezydencki nie chce być obciążony odpowiedzialnością za to, co się dzieje w sprawie Zondacrypto – powiedział w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf w programie „Pytanie dnia” mec. Ryszard Kalisz. Gość Doroty Wysockiej-Schnepf ocenił, że dzisiejsza reakcja Zbigniewa Boguckiego, a więc konferencja prasowa z samego rana to coś, co się nie zdarza często. Jego zdziwienie wywołało również przedstawienie nowego projektu w sprawie Zondacrypto, a gdy prezydent w ciągu dnia został o ten projekt zapytany, odparł, że nic mu nie wiadomo. – Pałac Prezydencki nie chce być obciążony odpowiedzialnością za to, co się dzieje – powiedział. Jak zaznaczył, w sprawie są wierzyciele, a także wiele osób, które brały pieniądze na czysto. Pytany o poprawki, które składał do ustaw o Zondacrypto Bogucki, odparł, że „nie można wyciągać daleko idących wniosków”. – Czasami ktoś może kogoś poprosić, przepisy są zbierane w klubie. Daleki jestem od obciążania, jak i od wybielania ministra Boguckiego – podkreślił Kalisz. – Bezsporne jest to, że afera Zondacrypto dotyczy całej prawicy – starej prawicy, czyli PiS-u, jak i Konfederacji – powiedział. „Suszek i Kral to figuranci”Prowadząca program pytała o to, czy domyśla się, kim mógł być pan X, o którym wspomniał premier, a który miał obiecać Przemysławowi Kralowi ułaskawienie, jeśli prezydentem zostanie Karol Nawrocki. – Oczywiście, że się domyślam, ale nie powiem. Powiedziałbym tylko wtedy, gdybym miał 100 proc. pewności – odpowiedział gość „Pytania dnia”. Wyraził przypuszczenie, że taką osobą był ktoś spoza środowiska urzędniczego i medialnego. Jak mówił, była to najprawdopodobniej osoba bardziej ze „środowiska pisowskich służb specjalnych powiązanych z polityką, które podlegały Mariuszowi Kamińskiemu”. CZYTAJ TAKŻE: PiS nie dostanie pieniędzy. „Mieliśmy rację”Ryszard Kalisz podkreślił, że „mamy do czynienia z wyraźną sytuacją zjawiska kryminalnego – Sylwester Suszek zaginął”. – W mojej ocenie Suszek i Kral to są figuranci. To nie są moim zdaniem osoby, które odgrywały kierowniczą rolę – powiedział, dodając, że „był taki zwyczaj, że ludzie, którzy mieli dużo pieniędzy i zaczynali się bać, sięgali do dwóch źródeł: służb specjalnych i do polityków”. – Widać, że pan Kral właśnie w ten sposób funkcjonował – stwierdził.Dlaczego Kaczyński nie odciął się od Ziobry?Pytany natomiast o to, dlaczego Jarosław Kaczyński nie odetnie się od Ziobry, odpowiedział, że warto pomyśleć „co by było, gdyby Zbigniew Ziobro poczuł się zły na Jarosława Kaczyńskiego”.– W przypadku dwóch wież Kaczyński sam się pofatygował do Zbigniewa Ziobry (...). Znając Kaczyńskiego, który bardzo lubi swój gabinet na Nowogrodzkiej i tam do niego pielgrzymują wszyscy łącznie z premierami… – powiedział.Odniósł się także do podejrzeń wobec szefa prawicowej stacji związanej z PiS dotyczących wsparcia Ziobry w ucieczce do USA. – Uważam, że powinno być wszczęte śledztwo. Mamy do czynienia z sytuacją, że Ziobro już jest na Węgrzech, a potem wjeżdża na wizie dziennikarskiej telewizji Republika. Ktoś zaświadczenie dał, ktoś o tę wizę wystąpił – powiedział.