Zginęło ponad 1000 Izraelczyków. Premier Izraela Benjamin Netanjahu miał otrzymać jeszcze przed październikiem 2023 roku ostrzeżenia, że Hamas przygotowuje dużą operację przeciwko Izraelowi. Jak wynika ze śledztwa dziennika „Haaretz”, sygnały miały pochodzić m.in. od władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Egiptu. Otoczenie izraelskiego premiera zdecydowanie zaprzecza jednak, by taka rozmowa z przywódcą ZEA w ogóle się odbyła. Według ustaleń gazety dziesięć dni przed atakiem prezydent ZEA Mohammed bin Zayed Al Nahyan miał przeprowadzić z Netanjahu 45-minutową rozmowę. Emiracki przywódca miał ostrzegać, że Jahja Sinwar, ówczesny lider Hamasu w Strefie Gazy, szykuje operację mogącą doprowadzić do dużego rozlewu krwi i destabilizacji regionu. Netanjahu miał odpowiedzieć, że izraelskie władze są przygotowane, a aktywność Hamasu spodziewana jest przede wszystkim na Zachodnim Brzegu.Media: Netanjahu wiedział, nie powiedział służbom„Haaretz” podaje, że ostrzeżenie zostało całkowicie zignorowane i nieprzekazane najważniejszym osobom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo Izraela. Były szef Szin Bet Ronen Bar oraz były szef sztabu izraelskiej armii Herzi Halevi mieli powiedzieć gazecie, że nie słyszeli o sygnale pochodzącym od prezydenta ZEA. Według dziennikarskiego śledztwa Netanjahu nie wspomniał o nim także podczas kolejnych narad dotyczących sytuacji wokół Strefy Gazy.Wiele takich sygnałówNie był to przy tym jedyny sygnał, który miał dotrzeć do izraelskich władz. We wrześniu 2023 roku – za pośrednictwem palestyńskiego pośrednika – Sinwar miał zapowiadać przygotowanie „trzęsienia ziemi”, a później mówić o „matce wszystkich niespodzianek” i „przerażającej operacji”. Ta informacja trafiła do Szin Bet, którego szef ostrzegał władze, że Izrael znajduje się na kursie prowadzącym do poważnej konfrontacji i powinien zwiększyć gotowość obronną albo rozważyć działania wyprzedzające.Czytaj również: Poranne ataki na Liban. Cztery osoby zginęłyWedług „Haaretz” podobne ostrzeżenie do Netanjahu przekazał również szef egipskiego wywiadu Abbas Kamel. Miał mówić o „czymś nietypowym” i „dużej operacji przygotowywanej przez Hamas”. Premier Izraela miał zapewnić go, że sytuacja w Strefie Gazy pozostaje pod kontrolą, podczas gdy uwaga izraelskich sił była w rzeczywistości skoncentrowana na Zachodnim Brzegu.Netanjahu dementujeBiuro premiera Izraela odrzuciło ustalenia gazety, określając je jako „całkowicie nieprawdziwe”. W oficjalnej odpowiedzi przekazano, że Netanjahu w opisywanym okresie nie rozmawiał z prezydentem ZEA i nie otrzymał od niego żadnego ostrzeżenia. Sam Mohammed bin Zayed nie odpowiedział dziennikarzom „Haaretz” na prośbę o komentarz.Po publikacji głos z kolei zabrał były premier Izraela Naftali Bennett, który stwierdził, że wie, iż opisane ostrzeżenia rzeczywiście zostały przekazane. Podobnie wypowiedział się były szef sztabu armii Gadi Eisenkot, przekonując, że najnowsze doniesienia powinny zostać dokładnie zbadane. Zapowiedział też, że jego ugrupowanie będzie domagało się powołania państwowej komisji śledczej, która ma ustalić, jakie informacje trafiały do izraelskich władz przed atakiem Hamasu z 7 października.Zobacz także: Film izraelskiego ministra oburzył świat. To polityk słynący z ekstremizmu