Henryk Kowalczyk w „Gościu poranka”. Gdyby Zbigniew Ziobro złożył pełne wyjaśnienia, sytuacja zapewne byłaby jaśniejsza. W tej chwili jest to pole do spekulacji, ale dopóki tych wyjaśnień nie ma, nie wydawałbym żadnych wyroków – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info Henryk Kowalczyk, poseł i skarbnik PiS, komentując sytuację byłego ministra sprawiedliwości w partii po ujawnieniu informacji o przyjęciu przez niego 450 tys. zł od Przemysława Krala. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek apeluje do Zbigniewa Ziobry o współpracę w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. Z ujawnionych ostatnio przez premiera zeznań Przemysława Krala, szefa giełdy Zondacrypto, wynika, że były minister sprawiedliwości miał przyjmować od niego pieniądze w zamian za rozwiązanie jego problemów prawnych. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Ziobro przyznał, że otrzymał od Krala darowiznę w wysokości 450 tys. zł. Pośredniczyć w jej przekazaniu miał były agent CBA Artur Chodziński.Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał posła PiS Henryka Kowalczyka, czy Zbigniew Ziobro nadal jest wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości.– Nie było dyskusji na ten temat w Prawie i Sprawiedliwości. Zbigniewa Ziobry nie ma w kraju, nie ma więc możliwości złożenia wyjaśnień – powiedział Kowalczyk.– W Prawie i Sprawiedliwości jest taki zwyczaj – tak było też w przypadku polityków, którzy przystąpili do Rozwoju Plus – że w razie wątpliwości każdy jest zapraszany przez rzecznika dyscyplinarnego na rozmowę i złożenie wyjaśnień. Dopiero wtedy podejmowane są decyzje. W przypadku Zbigniewa Ziobry zapewne również tak się stanie. Musi on jednak być w kraju, żeby rzecznik dyscyplinarny miał możliwość z nim porozmawiać – wyjaśnił polityk PiS.„Nie mamy wiedzy, gdzie przebywa Ziobro”Prowadzący zapytał następnie, czy Ziobro pozostanie wiceprezesem PiS, dopóki przebywa za granicą.– Trudno wydawać wyroki zaocznie, więc decyzja w tej sprawie jest niejako zawieszona – poinformował Kowalczyk.Mariusz Piekarski zauważył, że ze Zbigniewem Ziobrą można skontaktować się telefonicznie lub za pomocą innych środków komunikacji. Dodał, że były minister sprawiedliwości jest korespondentem jednej ze stacji telewizyjnych.– Nie mamy wiedzy, gdzie przebywa. Rzecznik dyscyplinarny jest od tego, żeby postępować zgodnie z procedurami. Tak postępuje wobec wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości, również tych funkcyjnych – stwierdził Kowalczyk.„Nie radziłbym mu tego”Poseł został także zapytany, czy Ziobro konsultował z nim – jako skarbnikiem PiS – przyjęcie pieniędzy od Przemysława Krala.– Nie pytał. Nikt o tym nie wiedział. A gdyby zapytał, co bym mu powiedział? Generalnie bym mu tego nie radził. Zawsze podkreślam, że finansowanie partii musi być bardzo przejrzyste. Kwestia przekazywania partii pieniędzy przez podmioty inne niż osoby fizyczne jest bardzo precyzyjnie opisana w ustawie. Tego rodzaju środki na pewno nie byłyby transferowane przez partię. Absolutnie nie wyraziłbym na to zgody – powiedział. Pytany, dlaczego Ziobro przyjął pieniądze od Krala, Kowalczyk odpowiedział:– Nie wiem. Widocznie chciał realizować jakieś projekty. To wszystko działo się jednak poza partią, więc nie mam wiedzy na ten temat ani nie chcę tłumaczyć motywów. Generalnie radziłbym nie kontaktować się, nie zbliżać się i nie korzystać z żadnych zewnętrznych pieniędzy.Kowalczyk odniósł się również do pytania, czy Zbigniew Ziobro jest obecnie obciążeniem dla PiS.– Gdyby zostały złożone pełne wyjaśnienia, sytuacja zapewne byłaby jaśniejsza. W tej chwili jest to pole do spekulacji, ale dopóki tych wyjaśnień nie ma, nie wydawałbym żadnych wyroków – zaznaczył.„Wszystkie przelewy na stół”Kowalczyk ocenił, że w sprawie Zondacrypto należy ujawnić wszystkie przepływy finansowe.– W tym zamieszaniu dotyczącym Zondacrypto powiedziałbym: „Wszystkie przelewy na stół”. Pokażmy, kto, co i za co otrzymał, a następnie spróbujmy ułożyć z tego pełny obraz. Prawo i Sprawiedliwość proponuje powołanie Komisji Zaufania Publicznego w sprawie afery Zondacrypto. Myślę, że jest ona bardzo potrzebna, aby nie politycy, lecz eksperci przedstawili wszystkie fakty – powiedział. Został następnie zapytany, dlaczego PiS nie chce powołania komisji śledczej, choć na początku afery Zondacrypto politycy tej partii proponowali takie rozwiązanie.– Komisje śledcze skompromitowały się w tej kadencji Sejmu. Jakie mamy ich efekty? Każdemu najpierw przychodzi do głowy komisja śledcza, ale później pojawiła się refleksja, że dotychczasowe komisje w tej kadencji niczego nie wyjaśniły. Dużo lepsza byłaby Komisja Zaufania Publicznego, działająca trochę na wzór komisji, która pracowała w Warszawie w sprawie reprywatyzacji. Ona rzeczywiście przyniosła dobre efekty. Tutaj również powinny znaleźć się osoby znające temat, w tym prawnicy, które przedstawiłyby jasne stanowisko – ocenił.„Nie przypominam sobie takich faktur”Prowadzący „Gościa poranka” zwrócił uwagę, że Kowalczyk jako skarbnik Prawa i Sprawiedliwości opłacał między innymi faktury związane z kampanią Karola Nawrockiego, finansowaną przez PiS. Zapytał, czy którakolwiek z nich miała związek z Zondacrypto.– Od tego jest pełnomocnik finansowy, czyli dyrektor finansowy. Nie podpisuję wszystkich faktur. Nie przypominam sobie jednak, żeby cokolwiek było związane z Zondacrypto – odpowiedział Kowalczyk.Czytaj także: PiS złożył zawiadomienie do prokuratury. Uważają, że premier złamał prawo