Decyzja wkrótce. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pochyli się nad propozycją zmiany oznakowania odcinkowych pomiarów prędkości. Chodzi o dodanie do znaków D-51a – informujących o rozpoczęciu pomiaru – informacji o aktualnie obowiązującym limicie prędkości. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak ocenia ten pomysł pozytywnie. Dyskusja nie jest nowa, bo podobny projekt rozpatrywano już w 2019 roku, ale wówczas temat upadł. Wrócono do niego w ubieglym tygodniu, gdy temat zmian oznakowania odcinkowych pomiarów prędkości (OPP) poruszono w resorcie infrastruktury. Sednem pomysłu jest wprowadzenie nowego znaku, który informowałby kierowców nie tylko o rozpoczęciu pomiaru, ale jednocześnie wskazywałby obowiązujący limit prędkości na kontrolowanym odcinku. Nowe znaki przed odcinkowym pomiarem prędkościChodzi o znak D-51a, który umieszcza się przed każdym odcinkowym pomiarem. Najnowsza propozycja zakłada uzupełnienie go o miniaturę znaku B-33, czyli ograniczenia prędkości. Do tego dochodzi jeszcze jeden element – mały piktogram samochodu osobowego, by wyraźnie zaznaczyć, że wskazywany limit prędkości odnosi się do samochodów o DMC do 3,5 tony. Wynika to z tego, że samochody ciężarowe podlegają innym ograniczeniom, stąd potrzeba wyróżnienia tej informacji, by nie wprowadzać ich w błąd, choć – co do zasady – zawodowi kierowcy powinni być świadomi obowiązujących ich odrębnych przepisów. Podobnie można zresztą rozpatrywać potrzebę samej modyfikacji znaku. Jest to bowiem jedynie dodatek, bo kierowcy mają obowiązek przestrzegania znaków drogowych, a więc wjeżdżając na odcinkowy pomiar prędkości powinni mieć świadomość obowiązującego limitu. Kierowcy „za bardzo zwalniają” przed odcinkowym pomiarem prędkościTeoria jednak jedno, a praktyka swoje, bo na polskich drogach niekiedy nagromadzenie znaków jest tak wielkie, że łatwo o pomyłkę. I najwyraźniej z takiego założenia wychodzą pomysłodawcy. Senator Krzysztof Kwiatkowski, który zgłosił się do Ministerstwa Infrastruktury z tą propozycją, tłumaczy, że to potrzebne rozwiązanie.– Miejsce rozpoczęcia odcinkowego pomiaru obecnie często staje się miejscem gwałtownego hamowania pojazdów, co stwarza zagrożenie w ruchu drogowym. Brak informacji o obowiązującym ograniczeniu sprawia, że wielu kierowców jedzie „na zapas” o wiele wolniej niż pozwala droga oraz limit. Powoduje to tamowanie ruchu – przekonuje polityk KO. Jego pomysł spodobał się szefowi resortu. Dariusz Klimczak skierował projekt na forum Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która 11 września zajmie się tym tematem. Zobacz także: 63 punkty karne na koncie Mejzy. Były poseł PiS stracił prawo jazdy