Słup popiołu wysoki na kilkanaście kilometrów. Erupcja wulkanu Anak Krakatau spowodowała czasowe zamknięcie lotniska Soekarno-Hatta w Dżakarcie. Zmiany dotknęły ponad 23 tys. pasażerów. To nie koniec problemów, bo popiół i pył zakłóciły ruch także w trzech innych portach lotniczych w Indonezji. Pył po wybuchu wulkanu znalazł się nie tylko nad samą wyspą Anak Krakatau. Wiatr przeniósł go również nad inne rejony zachodniej Indonezji, co doprowadziło do utrudnień w ruchu lotniczym, ale także problemów na ziemi.Władze portu Soekarno-Hatta w Dżarkarcie najpierw wstrzymały operacje na kilka godzin, jednak kiedy okazało się, że warunki nadal nie pozwalają na latanie, zawiesiły połączenia. Zmiany dotknęły ponad 200 lotów. Kolejne linie postanowiły tymczasowo wstrzymać loty do stolicy Indonezji.Erupcja wulkanu Anak Krakatau w Indonezji. Paraliż lotniczy i utrudnienia na ziemiResort transportu poinformował, że erupcja wulkanu Anak Krakatau w Cieśninie Sundajskiej między Jawą a Sumatrą rozpoczęła się w piątek wieczorem. Przez kilka godzin z krateru wypływała lawa, było też słychać odgłosy wybuchu. W niedzielę nad ranem doszło do kolejnej erupcji. Tym razem trwała ona zaledwie kilkadziesiąt sekund, ale okazała się bardzo uciążliwa dla mieszkańców zachodniej Indonezji – właśnie z powodu chmury popiołu, która liczyła kilkanaście kilometrów wysokości. Pył było widać nawet bezpośrednio na terenie lotniska Soekarno-Hatta, a w prowincji Lampung na Sumatrze oraz w Banten na Jawie mieszkańcy skarżyli się na podrażnienia oczu i problemy z oddychaniem. Władze zaleciły, aby unikać wychodzenia na zewnątrz, stosować maski i okulary. Część szkół odwołała zajęcia do czasu, aż chmura popiołu opadnie.Urzędnicy zapewnili, że obecnie nie ma bezpośredniego ryzyka tsunami. W 2018 roku wulkan doprowadził właśnie do takiego zjawiska. Żywioł zabił wtedy ponad 400 osób.CZYTAJ TEŻ: Przeżył uderzenie pioruna i poszedł kupić los na loterię