Prokuratura bada sprawę. Przez 27 lat całym światem Mirelli były cztery ściany niewielkiego pokoju w mieszkaniu w Świętochłowicach. Gdy miała 15 lat została wykreślona z rejestru uczniów. Od tamtej pory słuch po niej zaginął. Jej rodzice przekazywali sąsiadom dwie wersje – zaginięcie i powrót do biologicznych rodziców.Prawda wyszła na jaw przypadkiem. Gdy sąsiedzi usłyszeli za ścianą awanturę, wezwali policję. Mundurowi zastali kobietę w opłakanym stanie. Mirella trafiła wówczas do szpitala.Nie posiadała ubrań, bielizny, dowodu osobistego czy ubezpieczenia zdrowotnego. Po hospitalizacji wróciła do rodziców. Przekonywała, że nie przetrzymywano jej tam siłą.Prokuratura bada sprawę MirelliSprawą zajęła się prokuratura, która czeka na opinię biegłego. Nie ma też terminu posiedzenia sądu w sprawie umieszczenia kobiety w DPS-ie.Nad powrotem Mirelli do społeczeństwa pracuje sztab ludzi. 43-latka ma teraz szansę na nowe życie.Czytaj też: Areszt dla kobiet podejrzanych o izolację bliźniaków. Jest decyzja sądu