Po śmiertelnym pobiciu. Nowa Huta to niby spokojna okolica, ale wieczorem około 20 osób pokazało, do czego są zdolne. Odpaliły race, trzymając transparent z pozdrowieniami dla osób, które po pobiciu 36-latka trafiły do aresztu.– Będziemy ustalać i podejmować czynności mające na celu ustalenie osób, które brały udział w tym zdarzeniu – mówi kom. Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.Nowa Huta po śmierci kibolaCzęść mieszkańców Nowej Huty przyznaje, że obawia się o swoje bezpieczeństwo.– Młodzi ludzie, 16, 17, 18 lat, potrafią podejść i zaczepiać niewinnie siedzących na ławkach ludzi – przyznaje kobieta w rozmowie z TVP3 Kraków.Policja patroluje okoliceFunkcjonariusze patrolują rejon również przy użyciu nieoznakowanych radiowozów. Na razie nie wiążą z porachunkami pseudokibicowskimi innego zdarzenia. Mężczyzna zaczepił 4 osoby - jedną z nich uderzył.– Te osoby uciekły i schroniły się w sklepie, do którego później próbował się dostać. Uciekł, gdy usłyszał, że na miejsce jadą policjanci – relacjonuje kom. Piotr Szpiech.Młodzi mieszkańcy Nowej Huty przyznają, że są miejsca, których lepiej unikać. Twierdzą również, że nie warto publicznie deklarować sympatii do konkretnych klubów piłkarskich.Zdaniem byłego policjanta Dariusza Nowaka ostatnie wydarzenia przypomniały o problemie, który przez lata pozostawał mniej widoczny.– Ta wojna nigdy się nie skończyła. Walki na osiedlach, wybijanie szyb w mieszkaniach, podpalanie samochodów były cały czas. Dopiero po tym, co wydarzyło się na Willowym, wszyscy znowu przejrzeliśmy na oczy i zobaczyliśmy, do czego ci ludzie są zdolni – ocenia Nowak.Śledztwo nadal trwaProkuratura nadal oczekuje na ostateczne wyniki sekcji zwłok 36-letniego mężczyzny, który zmarł po pobiciu na osiedlu Willowym. Od tych ustaleń zależeć będzie dalsza kwalifikacja prawna czynów zarzucanych podejrzanym oraz wymiar odpowiedzialności karnej.