Afera Zondacypto. Były szef MS Zbigniew Ziobro podkreślił, że nigdy nie rozmawiał z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem nawet telefonicznie. Dodał, że spotykał się tylko z byłym funkcjonariuszem CBA Arturem Chodzińskim, który zaproponował jego fundacji wsparcie ze strony Krala. Uznałem, że zachodzą okoliczności, żeby te środki przyjęła – mówił. W ubiegłym tygodniu minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto między innymi fundacji byłego szefa MS i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry – Instytutu Polski Suwerennej.Premier ujawnia fragmenty przesłuchaniaDo osoby posła PiS i byłego ministra w piątek odniósł się premier Donald Tusk. Przed głosowaniem w sprawie odrzucenia prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów szef rządu przeczytał z mównicy sejmowej fragment protokołu z przesłuchania w sprawie afery Zondacrypto.– Zbyszek zapoznał się z aktami. (...) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił – czytał Tusk.W dalszej części protokołu przesłuchiwany powiedział, że „rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat, a była to fundacja Suwerennej Polski”. – Miała być to kwota 2 mln zł – zaznaczył premier. Dodał, że zeznający miał wypłacić 500 tys. na fundację, które, jak zeznał, „Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby”.Czytaj więcej: Wiceminister reaguje na słowa Kaczyńskiego o Zondacrypto. „Boi się prawdy”Ziobro odpowiada na zarzutyO słowa, które przytoczył szef rządu Ziobro, który przebywa obecnie w USA, został zapytany w Telewizji Republika. Były szef MS podkreślił, że w czasie, kiedy pełnił funkcję prokuratora generalnego, postępowania w sprawie Zondacrypto były prowadzone prawidłowo.– Natomiast sprawa Zondcrypto, która dotyczyła pana Krala, za którą rzekomo, jak rozumiem, chciał mi wręczać łapówkę, została umorzona (...) pomyślnie i korzystnie dla Krala właśnie w okresie rządów Tuska, a nie Zbigniewa Ziobry czy Mateusza Morawieckiego jako premiera – zaznaczył.– Nigdy nie spotkałem pana Krala. Nigdy z nim nie rozmawiałem. Nie rozmawiałem z nim nawet telefonicznie – mówił Ziobro. Relacjonował, że Kral chciał się z nim spotkać, w czasie gdy on przebywał w Budapeszcie, lecz dwukrotnie odmówił mu takiego spotkania. Tłumacząc przyczynę odmowy, Ziobro powiedział, że w międzyczasie dowiedział się, że firma Zondacrypto „uczestniczyła w procesie legislacyjnym w Sejmie”. – (Ta) okoliczność nie została nam powiedziana wtedy, kiedy środki zostały przeznaczone i przelane na fundację – mówił były szef MS.Zobacz również: Kontakty Zondacrypto z PZPN. „Mało profesjonalna oferta”Udział funkcjonariusza CBAZiobro dodał, że spotykał się tylko z byłym funkcjonariuszem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Arturem Chodzińskim. Jak informował portal Onet, Chodziński – jeden z najbardziej zaufanych funkcjonariuszy CBA w okresie rządów PiS – po przejściu na emeryturę pracował dla Przemysława Krala. Ziobro ocenił, że Chodziński jest osobą „przyzwoitą i kompetentną”. Podkreślił, że jest przekonany o jego uczciwości.Były szef MS powiedział, że podczas spotkania, które odbyło się w zeszłym roku, Chodziński opisywał mu osobę, która „prowadzi taką działalność dobroczynną, która angażuje się w bardzo liczne przedsięwzięcia natury medialnej, sponsorskiej dla sportu, dla klubów, w tym klubów piłkarskich”. – (Osobę), która sponsoruje, (...) wielkie przedsięwzięcia również biznesowe, ogólnoświatowe. (...) Że jest to człowiek, który szeroko, na wielką skalę prowadzi legalną działalność i w związku z tym angażuje swoje środki w różne przedsięwzięcia dobroczynne, też i fundacje – wymienił.Według Ziobry, „była też mowa o tym, że pan Kral uważa Donalda Tuska (...) za przestępcę, który łamie w Polsce prawo, że my jesteśmy prześladowani, a on by chciał nas w związku z tym wesprzeć”. Jak relacjonował, odpowiedział, że nie jest zainteresowany takimi środkami.– Natomiast odprowadzając do drzwi funkcjonariusza, poinformowałem, że oczywiście zastanowię się jeszcze nad sprawą. Po kilku miesiącach odezwałem się i uznałem, że zachodzą pewne okoliczności, które uzasadniają, żeby w tych warunkach fundacja te środki przyjęła – relacjonował Ziobro.Zobacz także: „Zbyszek obiecał, że ukręci temu łeb”. Tusk ujawnia zeznania ws. ZondacryptoIle otrzymała fundacja Ziobry?Były szef MS wskazał, że do fundacji wpłynęła kwota 450 tys. zł, a pieniądze wpłynęły „ze strony osoby, która była (mi) przedstawiana, że jest mecenasem, która wpłaca tego rodzaju kwoty na bardzo wiele przedsięwzięć, co jest faktem, każdy może to zweryfikować”.Ziobro dodał, że kiedy otrzymał informację o tym, że firma Krala sponsoruje różne wydarzenia, dokonał jej „pobieżnej weryfikacji w mediach” i – jak mówił – wszystko się potwierdziło. – Uzyskałem również informację, że firma Zondacrypto jest traktowana bardzo poważnie przez dzisiejszą władzę, że uczestniczy w szkoleniach Komendy Głównej Policji, Prokuratury, służb skarbowych – wymieniał były szef MS. Jak zaznaczył, to wszystko nadawało Zondacrypto wiarygodności.Były minister sprawiedliwości relacjonował, że Chodziński „sam z siebie podkreślał bezinteresowność i brak oczekiwania czegokolwiek w związku z przekazaniem (...) środków finansowych na fundację”. – Tylko dlatego zdecydowałem się odbyć po kilku miesiącach drugie spotkanie z tą osobą – mówił Ziobro.Dodał, że „jeżeli ktoś otrzymuje propozycję korupcyjną, która miała polegać na tym, że w przyszłości, jeśli będzie miał na coś wpływ – to już samo w sobie zresztą aberracją – (...) podejmie korzystne decyzje, no to nie przyjmuje przecież legalnej, jawnej dla wszystkich, władzy, która przecież bezwzględnie mnie ścigała, (...) kwoty”, by później podejmować w sprawie tej samej firmy czy osoby korzystne decyzje. - Tak, osoby skorumpowane nie postępują - ocenił Ziobro.Były szef MS był także pytany o rolę jaką w sprawie miała odegrać jego żona – Patrycja Kotecka-Ziobro. Także do niej odnosiły się bowiem słowa z protokołu odczytane w piątek w Sejmie przez premiera. – Jest to oczywiste kłamstwo i pomówienie, kolejne z tych, które tutaj reżyserzy, którzy tworzyli tą prowokację, wymyślili – odparł Ziobro.Zobacz też: Zondacrypto i politycy prawicy. „Konszachty z szemranym biznesem”