Niebywały wyczyn. Norbert Gzowski został bohaterem Znicza Pruszków w meczu 1. rundy STS Pucharu Polski z Cracovią. 17-letni bramkarz, który dopiero po raz drugi wystąpił w seniorskiej piłce, obronił aż cztery rzuty karne w konkursie jedenastek. Dzięki jego interwencjom Znicz wyeliminował ekstraklasowego rywala. Spotkanie po 90 minutach i dogrywce nie przyniosło rozstrzygnięcia, dlatego o awansie zdecydował konkurs rzutów karnych. Gzowski spisał się w nich znakomicie. Młody golkiper zatrzymał cztery uderzenia zawodników Cracovii.Po drugiej stronie bramkarz „Pasów” Sebastian Madejski obronił trzy jedenastki, jednak to interwencje 17-latka miały większy wpływ na końcowy wynik rywalizacji.Drugi występ w seniorskiej piłceDla Gzowskiego był to dopiero drugi występ w seniorskiej drużynie. Mimo niewielkiego doświadczenia otrzymał zaufanie trenera Łukasza Smolarowa i wykorzystał swoją szansę w najważniejszym momencie spotkania.– Oczywiście moją rolą jest stawiać na tych młodych chłopaków i im ufać. Nie miałem większych obaw przed tym, żeby przygotować go do tego meczu, wystawić i sprawdzić. To również jest część naszego projektu – mówił dla TVP Sport Smolarow.Szkoleniowiec podkreślił, że obecność młodych zawodników w składzie Znicza jest elementem długofalowego projektu klubu. W podstawowej jedenastce przeciwko Cracovii znalazło się dwóch 17-latków oraz dwóch 19-latków.Gzowski: Nerwówka do samego końca była niewiarygodnaBohater Znicza Pruszków nie krył ogromnych emocji po końcowym gwizdku. Spotkanie trzymało w napięciu do ostatnich sekund, a młody zawodnik przyznał, że nerwówka była niewiarygodna. Jednocześnie z dużą pokorą odniósł się do własnego występu, zwracając uwagę na błędy, które popełnił na początku meczu. – Źle jednak zacząłem, nie będę mówił, że tak nie było, ale mam nadzieję, że kibice wybaczą mi te pierwsze błędy – powiedział.Gzowski zwycięstwo zadedykował rodzicom, podkreślając, że to właśnie mama i tata od początku najmocniej w niego wierzyli. – Wszystko, naprawdę wszystko zawdzięczam rodzicom. Wierzą we mnie jak nikt inny – wyznał. Na koniec rozmowy został zapytany o wymarzonego rywala w 1/16 finału STS Pucharu Polski. Odpowiedź młodego piłkarza była krótka, ale zdecydowana. – Lech Poznań, nikt inny. Lech Poznań – rzucił. Czytaj także: Syn mistrza świata z golem w Pucharze Polski